Going. | Porozmawiajmy - finisaż - Pawilon Józefa Czapskiego

Porozmawiajmy - finisaż

16.05-23.06
Pawilon Józefa Czapskiego

Sztuka

od 0 zł

od 0 zł

Z encyklopedycznej definicji wynika, że dialog to rozmowa dwóch osób, to też szereg rozmów, negocjacji i innych działań mających doprowadzić do porozumienia między stronami konfliktu...

Wystawa Porozmawiajmy prezentowana w Pawilonie Józefa Czapskiego towarzyszy Krakowskim Spotkaniom Artystycznym 2019 – DIALOGI. Malarstwo. Rzeźba. Rysunek.

Informacja na stronie Muzeum >>> http://bit.ly/2Je48LM

-----
Dialog to hasło przewodnie tegorocznych „2. Krakowskich Spotkań Artystycznych”. Odsłona prezentowana w Muzeum Narodowym w Krakowie próbuje uchwycić tę delikatną materię, jaką jest komunikowanie się ze sobą na przykładzie kilkunastu wybranych dzieł z kolekcji własnej. Akt komunikacji nie sprowadza się tylko do intymnych, indywidualnych rozmów, ale obejmuje również przestrzeń społeczną. O tym właśnie jest ta wystawa, o różnych postawach i formach rozmowy ze społeczeństwem, władzą czy Bogiem. Czasami są to rozmowy, które odbywamy sami ze sobą, jednak często w kontekście przemian zachodzących w naszej obywatelskiej świadomości. Ekspozycja ta próbuje uchwycić „dialog” lat 70-tych i początku 80‑tych XX w. w Polsce. Był to dla naszej historii czas niezwykły, pełen skrajnych emocji stopniowo uwalnianych, których konsekwencje odczuwa i dzisiaj nasze społeczeństwo. W tym okresie artyści żywo odnosili się do otaczającej realności i komentowali ją na swój indywidualny artystyczny sposób. Stąd też widoczna na wystawie różnorodność w obrazowaniu tej rzeczywistości, niejednoznaczność, ba, i nie oczywistość. Wystawa Porozmawiajmy zaczerpnęła swój tytuł od jednej z prac biorącej udział w tym pokazie. Mowa o obrazie Ryszarda Woźniaka z warszawskiej GRUPPY, która swą demaskatorską twórczością, w sposób mocny i bezkompromisowy, komentowała rzeczywistość lat 80-tych XX w. w naszym kraju.

Ekspozycja składa się z kilkunastu prac polskich artystów, których twórczość najpełniej brzmiała w burzliwych latach 70-tych i 80-tych minionego wieku. Eksponowane prace, tworzone w podobnym czasie, definiują różne formy szeroko rozumianej rozmowy. Niejednokrotnie jest to bezgłośna dyskusja ze sobą samym, potrzeba zrozumienia i wsłuchania się w siebie, we własne myśli, jak na obrazie Łukasza Korolkiewicza Krucha prywatność (1981/1982), gdzie mocno jest odczuwana potrzeba schowania się za drzwiami swej intymności i chronienie jej przed zewnętrznym światem. Innym razem, jak w pracy Pawła Taranczewskiego Rozmowa duchowa (1980), jesteśmy świadkami kontemplowania w ciszy i zadumie bliskości z najwyższym Bytem. To wyjątkowa chwila zwrócenia się ku Bogu, duchowego dyskursu. Zagadkową, zarówno w treści i formie, jest w tym kontekście praca Nie bój się mnie (1977) Zbysława Maciejewskiego, w której dwie nierzeczywiste postaci, zwrócone ku sobie, intrygują swym zachowaniem. „Starsza” wydaje się wyciągać skarłowaciałe ręce do tej „młodszej” – dziecka (?) zalęknionego czy zawstydzonego… Odnosi się wrażenie jakby chciała je oswoić, obłaskawić. Tylko czy aby na pewno? Są też prace, w których widać złość – to już nie rozmowa – to nie dialog, to krzyk, jak w tytułowej dla wystawy pracy Ryszarda Woźniaka Porozmawiajmy (1983). Na pierwszym planie widać stojących naprzeciw siebie mężczyzn – jeden wrzeszczy, drugi spuścił wzrok, wydają się głusi na to, co jeden drugiemu ma do powiedzenia. Tutaj nie ma miejsca na kompromis. To nie rozmowa, to próba wykrzyczenia swojej racji. A tym sam pozostawanie obojętnym na argumenty interlokutora. W tym kontekście konsolacyjne „porozmawiajmy” wydaje się być tylko ironicznym puszczeniem do nas oka przez artystę. Czy właśnie tak wygląda większość rozmów, jakie prowadzimy, również w życiu publicznym?

Józef Tischner pisał, iż Dialog oznacza, że ludzie wyszli z kryjówek, zbliżyli się do siebie, rozpoczęli wymianę zdań. Początek dialogu – wyjście z kryjówki – jest już dużym wydarzeniem. Trzeba się wychylić, przekroczyć próg, wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmowy[1]. Dialog zaczyna się w miejscu, kiedy naprzeciwko człowieka staje drugi człowiek i chcą się usłyszeć, i chcą się słuchać. Chcą się rozumieć oraz zrozumieć, to kim są, to czego chcą, a czego nie. Dialog to początek. Czy zatem artysta jest słuchany, czy jest w ogóle słyszany? Czy my (odbiorcy jego sztuki) w ogóle słyszmy to, co on do nas mówi? Jaki prowadzi z nami dialog? Jak wygląda jego rozmowa z krajem, w którym żyje i z ludźmi, dla których tworzy? Kolejne prezentowane prace na tej wystawie udowadniają, że to trudna rozmowa i jej rezultat nie jest oczywisty. Rozmowy kontrolowane (1982) Macieja Bieńkowskiego dosadnie pokazują jak można „porozmawiać”… Objawia się tu cała groteskowość rzeczywistości tamtych lat – jak mówić do siebie, wiedząc, że to co się mówi, podlega kontroli, że jest się podsłuchiwanym, że nie można być szczerym, że taka rozmowa musi być „zakodowana”, by podsłuchujący nie rozszyfrował istoty jej przekazu. Bohaterowie obrazu są agresywni, nieprzyjemni i złowieszczy. Skarykaturowani. Widać tu dosadnie, jak władza „słucha” obywateli. Chce mieć wiedzę o tym, o czym rozmawiają, myślą, marzą, ale sama nie chce z nimi rozmawiać. Chce tylko sprawować kontrolę nad tym, co się mówi. Drugi obraz jeszcze brutalniej i dosadnie pokazuje, w jaki sposób władza wchodzi w dyskurs ze społeczeństwem. Tu nie ma miejsca na polemikę. Zamiast dialogu – porozumienia jest terror, zastraszanie i w wyniku braku posłuszeństwa – śmierć (Masakra w Lublinie, 1982). Kompozycja ta, podobnie jak poprzednia praca, należy do cyklu Stan wojenny, inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, które miały miejsce podczas stanu wojennego w Lubinie, w Zagłębiu Miedziowym, gdzie w dniach 31 VIII – 2 IX 1982 podczas tłumienia manifestacji przeciwko stanowi wojennemu, funkcjonariusze SB zastrzelili trzy osoby, a wiele innych zostało rannych. Obraz powstał na podstawie zdjęcia umieszczonego w jednej z gazet. Pełna napięcia i emocji, na pierwszy rzut oka, karykaturalna scena, zupełnie nierzeczywista, a jednak jak najbardziej realna. To obraz tragicznej walki o wolność i godność oraz próba zdeptania i zgniecenia w zarodku tej tęsknoty. O tym też jest praca Krzyż w zimie (1983) Łukasza Korolkiewicza. Nie mniej dramatyczne jest Epitafium 1 (1981) Andrzeja Okińczyca. W mrocznym tle tej instalacji widoczne są męskie plecy, ze związanymi sznurem z tyłu rękami, trzy kule w miejscu głowy. Taką rozmowę z człowiekiem prowadzi kat, który zabija strzałem w potylicę. Wielki Mur Dynastii Ts´in, czyli nasz dom jednorodzinny (1982) – przewrotny i ironiczny obraz chciałoby się rzec porozumienia i otwartości – nasz dom – miejsce spotkania, zrozumienia i szukania wspólnego języka, by się po prostu dogadać, by „jakoś’ ze sobą funkcjonować w tym naszym „domu”. Mur, którym się jednak oddzielamy, który nas dzieli, nie daje szansy na dialog. Jak jeszcze pokazują swą rozmowę z państwem artyści? Jak obrazują rozmowę władzy z obywatelem? Antoni Fałat równie ironicznie definiuje tę relację na wystawie dwiema pracami o znamiennych tytułach Spokój (1983) i Wy żyjcie godnie a my wygodnie (1984). Po pierwsze spokój jest najważniejszy i niech nikt nie waży się go zakłócić. Na obrazie widzimy zezwierzęconą postać w mundurze, pilnującą porządku. Ma być cicho i spokojnie. Dłonie na chwilę oderwane od pisania, twarz czujnie patrzy w bok, jakby nagle ta osoba coś usłyszała (?), zobaczyła (?). Ma być spokój, choćby okupiony krwią!!!! Drugi obraz tego artysty brzmi niemal jak propozycja (nie do odrzucenia). Prześmiewcza. Pozbawia złudzeń wobec tego, jak się do nas odnosi władza, ale też obdziera ze złudzeń, jakiej postawy oczekuje się od społeczeństwa. Co dla kogo się liczy. Godność? Dążenie do wygody staje się jednak ważniejsze, to współczesnemu człowiekowi w zupełności wystarcza. Postawa konformistyczna, czysty oportunizm.

No, a Kto boi się czerwonej myszy, (1978)? O co pyta Ewa Kuryluk w tytule swej pracy? Jest tu zabawnie, wieloznacznie i groteskowo. Frywolnie i zagadkowo. Kim jest ta czerwona mysz, wszędobylska, ciekawska, ciężka do zignorowania? Choć przecież wydaje się nie zwracać na siebie uwagi zajętych banalnymi sprawami postaci znajdujących się na obrazie. Skupieni na swych sprawach pozwalają jej na nieskrępowane bieganie po ich wnętrzu.

A gdzie w tym wszystkim jest szary człowiek – everyman? Biegnie ulicami za swoimi sprawami, bez zindywidualizowanej twarzy, zwyczajny, daleki od polityki, pochylony nad swą codziennością jak u Jana Świtki w obrazie Tłum. Obraz wprowadzający (1974). Nikt tu się nie zatrzymuje, by chwilę porozmawiać. Stanąć naprzeciw siebie i posłuchać nawzajem. Jest jeszcze wycięty z tego bezimiennego tłumu człowiek – „szary”, na szarym tle, sam – wyabstrahowany ze swej codzienności choć niemal wtapiający się w swoje bezbarwne tło, jak w obrazie Jacka Sienickiego Głowa (1890–1981). To jak portret każdego z nas, wyjętego z naszej powszedniości. Jest tu cicho – nie ma rozmowy, dialogu jest milczenie. Możemy stanąć przed tym człowiekiem i wtopić się w tło. Pozostać anonimowym. Bezgłośnym.

Cicho i pusto jest również przed drzwiami na obrazie Marka Sappetty. W podtytule mamy sugestię Możliwość wyboru. Klucze u dozorcy (1980). Które drzwi wybrać 1980 czy 1981? Trudny wybór, a żaden z nich z perspektywy czasu nie wydaje się szczęśliwy, patrząc na symbolikę cyfr rozumianych jako daty konkretnych lat.

Na koniec filozoficznie. Kim jesteśmy? Skąd przychodzimy? Dokąd idziemy? (1983 ) powtarza to pytanie w swej pracy Ryszard Grzyb. Może warto zacząć od siebie, porozmawiać ze sobą i zadać sobie te podstawowe pytania. Najpierw odnośnie nas, naszego życia i naszych potrzeb, potem spojrzeć w oczy drugiej osoby i zapytać, posłuchać i porozmawiać z nią. Zapytać się o to głośno nas jako obywateli, zapytać wreszcie tych, którzy w naszym imieniu sprawują najwyższe władze w państwie.

Zatem POROZMAWIAJMY.

Kurator wystawy: Anna Budzałek
Koordynator wystawy: Agnieszka Kosińska

Pobierz Going. i miej kalendarz miejski zawsze pod ręką.
więcej