Czytasz
Crossover, o który nikt nie prosił – porównujemy czipsy z albumami Kanyego Westa

Crossover, o który nikt nie prosił – porównujemy czipsy z albumami Kanyego Westa

Kanyego Westa czipsy albumy rap Going. zostaje w domu

Kanye West jest dziś globalną ikoną popkultury rozpoznawalną w skrajnie różniących się od siebie bańkach. Łatwo zapomnieć, że to również raper z niezwykle pokaźną dyskografią, która miała bardzo istotny wpływ na rozwój brzmienia tego gatunku.

Twórczość Westa ma ponadczasowe właściwości i mimo upływu lat pozostaje świeża, z czego zdałem sobie sprawę, kiedy jakiś czas temu wróciłem do jego pierwszych płyt. Chęć przeanalizowania jego muzycznej drogi nie powinna więc dziwić. Jednak zwykła, tekstowa recenzja albumów postaci tak niekonwencjonalnej wydawała się rozwiązaniem zbyt oczywistym i prostym. Stąd pomysł na połączenie dwóch różnych (choć w jakimś stopniu również niezwykle przystających do siebie) sfer i stworzenie crossovera, który powstał, choć nikt o niego nie pytał. „Now let the story begin

Pringles paprika x The College Dropout

Sprawdzony klasyczek, który nie nudzi i nie męczy. Ostatni czips smakuje praktycznie tak samo dobrze jak pierwszy. Bezpieczna opcja dla amatorów, ale również fundamentalna pozycja dla weteranów. Zupełnie jak The College Dropout. Przy okazji swojego debiut Kanye stworzył wzorową i ponadczasową recepturę. Album z 2004 to niesamowicie równy materiał, którego szlagiery nie przyćmiewają innych traczków. W dodatku, mimo szalonej długości (76min), nie mamy podczas odsłuchu żadnego poczucia przesytu – mniam.

San Carlo simply salted x Late Registration

Kolejny sprawdzony standard. Najzwyklejsze, ale również najtrafniejsze połączenie smażonego ziemniaka i soli. Dobrze resetuje zmęczone eksperymentami kubki smakowe. Najbezpieczniejsza opcja, jeśli potrzebujemy się awaryjnie posilić – głównie dzięki dużemu współczynnikowi neutralności smaku pozwalającemu na długie szamanie. Late Registration pełni podobną funkcję. Kanye nadal trafia tu z bitami, bezbłędnie zaspokaja truskulowy głód kreatywnym cięciem sampli, lecz zdarza mu się – częściej niż na debiucie – ocierać o nudę. Słychać momentami pewnego rodzaju forsowanie rozwiązań i delikatne zwietrzenie się formuły. Choć Diamonds From Sierra Leone siada zawsze tak dobrze, jak pierwsza garść solonych (4eva eva, 4eva eva).

Cheetos ketchup x Graduation

Porządne chrupki z klasycznym ketchupowym smakiem. Niestety, odznaczają się kilkoma istotnymi wadami. Przede wszystkim bardzo się kruszą i brudzą palce. Poza tym, jedzenie ich wiąże się z ciągłą chęcią podbijania smakowego doznania, co umożliwia jedynie ładowanie kolejnych garści do gęby. Po wszystkim zostaje jeszcze przylepiająca się do szczęki papka. Jest to na dłuższą metę męczące i psuje chrupanie. Jeśli jednak zaakceptujemy te ograniczenia, dostajemy w zamian delikatne (w swojej strukturze) chrupki, które nie zawodzą. Podobnie sprawa ma się z Graduation. Jest to album przełomowy, który odpowiada za odblokowanie u Kanyego kolejnego levelu popowej chwytliwości – ta jednak czasem nazbyt przejmuje narracje i daje się przez to nieco we znaki. Mimo to, Graduation to nadal top 5 albumów Westa.

Lays Oven Baked Grilled Paprika x 808s & Heartbreak

Kreowane na zdrową przekąskę, 50% mniej tłuszczu, pieczone, a nie smażone, bla bla bla. Niby spoko, ale nie do końca. Dziwna mieszanka płatków ziemniaczanych zostawia papierowy posmak. Czasem się sprawdzają, bo faktycznie są wyjątkowo lekkie, ale generalnie – overrated. Kanye też miał w założeniu fajowy pomysł, ale w 2020 brzmi on średnio i naiwnie. Ważna płyta w kwestii odszufladkowywania rapu ze sporą ilością wad psujących odsłuch.

Cheetos Flamin’ Hot x My Beautiful Dark Twisted Fantasy

Co łączy te dwie pozycje? Fakt, że nigdy nie zjadłem całej paczki FlaminHot i nigdy nie przesłuchałem w całości My Beautiful Dark Twisted Fantasy. Co nie zmienia faktu, że smak ten zapada w pamięć jak All Of The Lights w mixach zagrań z NBA.

Pringles salt & vinegar x Yeezus

Intensywne doznanie. Prawdziwe przejmowanie narracji smakowej. Intensywny posmak octu podbity solą zostaje na długo po jedzeniu. Jest w tym jednak coś ekscytującego, coś, co sprawia, że mimo intensywności chcesz do nich wracać nawet, jeśli musisz robić przerwy. Jedne z nielicznych czipsów z grupy: wystarczy garść, żeby ogarnąć ocb. Yeezus to szczytowy punkt sound-designowych poszukiwań Kanyego i dowód jego kompozytorskiej wirtuozerii. To płyta, która definiuje absorbowanie całkowitej atencji – bez zapełniaczy, skitów czy tracków do skippowania. Każdy utwór na Yeezusie jest ekstraktem muzycznej wizji Westa, co wg mnie jest najmocniejszą stroną albumu, ale rozumiem również tych, którzy twierdzą, że to zbyt dużo jak na 40 minutowy materiał. Patrząc z perspektywy czasu, uważam, że Yeezus to zdecydowane top 3 w dyskografii.

Prażynki Reksio lekko solone x The Life of Pablo

Prażynki Reksio czyli – na pierwszy rzut oka – całkiem udana podróbka Monster Munch. Po zjedzeniu kilku paczek zaczynamy odkrywać jednak istotne mankamenty. Przede wszystkim, mamy tu do czynienia ze znaczną różnicą w delikatności. Regularnie trafiamy na prażynki, które są twarde i mogą nawet lekko pokaleczyć. Poza tym czuć nadzwyczajnie intensywny posmak oleju, co bardzo irytuje w chrupkach, które chcą być delikatne i są lekko solone. The Life of Pablo brzmi z kolei jak próba zebrania wszystkich charakterystycznych cech twórczości Kanyego na jednym albumie. Są oczywiście przebłyski (Real Friends, Freestyle 4, Wolves, No More Parties In LA), ale jest też masa ciężkostrawnych minut. W efekcie dostajemy bardzo nierówną płytę, która – biorąc pod uwagę jej czas trwania (66 minut) – jest po prostu męcząca.

Maczugi x Ye

Za małe, żeby traktować je poważnie; za dobre, żeby uznać, że nie istnieją. W wyjątkowy sposób chrupiące z trafionym, dość intensywnym ketchupowym smakiem. Męczy nie tylko to, że są małe same w sobie. Małe jest również ich opakowanie, co szalenie utrudnia jedzenie. Ogólnie – dobre, ale mało. Tak samo jest z Ye. Miał być Kanye, dostaliśmy Ye. Brzmieniowo mamy tu silne nawiązania do początków kariery i to działa. Mimo to, za każdym razem kiedy słucham tej płyty czuję niedosyt. 23 minuty starczają, żeby wytworzyć atmosferę, ale ta szybko się ulatnia, a przy tym nie jest to na tyle zniuansowane granie, żeby pozwolić sobie na repeat.

Hyper pizza x Jesus is King

Fajnie było wcinać Hypery – na przerwach w sklepiku w podstawówce. HYPERPAKA, SUPER CENA i nowatorski design przykuwający wzrok. Nie dało się podejść do półki z czipsami i ich nie zauważyć. Intensywny chemiczny smak sprawiał, że nie żałowało się wydanej złotówki – czasem czułeś go jeszcze na kolejnej przerwie. Kanye goes HYPER. JESUS IS KING. HYPERMUZA. SNACKS: PIZZA. YOU’RE MY CHICK-FIL-A.

Pamiętajcie, że profilaktyka, higiena i przestrzeganie zasad w kontaktach międzyludzkich to teraz bardzo istotne sprawy. Poniżej przeklejamy Wam ważną informację:

– często i dokładnie myj ręce, używając mydła i wody

Sprawdź też
Nocny Market NEO(N) gastro kuchnia jedzenie bilety MORE

– kiedy kaszlesz lub kichasz, zakrywaj usta i nos – najlepiej chusteczką lub rękawem

– zachowaj co najmniej 1.5 metra odległości od osób, które kaszlą i kichają

– unikaj dużych zgromadzeń i skupisk ludzkich. Stosuj się do zaleceń i komunikatów dotyczących przeciwdziałania koronawirusowi

Jeśli masz objawy lub kontakt z osobą zakażoną, powiadom o tym telefonicznie stację sanitarno-epidemiologiczną pod numerem 800-190-590

Nie panikujcie, uważajcie!

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone