Czytasz
Muzyka na dobry poranek: Khruangbin i Glass Beams

Muzyka na dobry poranek: Khruangbin i Glass Beams

Tria z Houston i Melbourne wydały niedawno podobne brzmieniowo płyty. Ich włączenie to gwarancja momentalnego relaksu i uśmiechu na twarzy.

Jaka powinna być muzyka na dobry poranek? Każdy odpowie na to pytanie inaczej, ale można spróbować wskazać takie jej elementy, które przypadną do gustu większości słuchaczy. Dobrze, żeby stopniowo pobudzała do działania, ale nie była zbytnio angażująca, przynajmniej dopóki nie wypijemy pierwszej kawy. Na idealną playlistę raczej trafią też bardziej optymistyczne utwory. Z pogodnym przesłaniem chyba łatwiej rozpocząć dzień, prawda?

Mamy dla was dwa premierowe krążki, które zdają się spełniać te kryteria. Obydwa są muśnięte psychodelią, choć zaczerpniętą z nieco innych kodów kulturowych. Operując prostymi, a zarazem skutecznymi środkami formalnymi, przenoszą słuchacza w krainę odprężenia. Włączcie play, nastawcie herbatę i przekonajcie się o tym sami.

Jeszcze więcej odpoczynku? Sprawdźcie, co ma do zaoferowania Festiwal Wibracje!

Muzyka na dobry poranek: Khruangbin – A La Sala

Wyd. Dead Oceans / Night Time Stories

Jaki może być największy komplement dla zespołu grającego w dużej mierze instrumentalne utwory? Stwierdzenie, że jego muzyka jest rozpoznawalna już od pierwszych akordów. Takim peanem bez wątpienia wypada obdarzyć Laurę Lee, Marka Speera i DJ-a Johnsona, którzy nagrywają wspólnie jako Khruangbin. – Charakteryzują się stonowanymi, pełnymi reverbów partiami instrumentalnymi. To urzekająco egzotyczna, a zarazem przyjemnie znajoma muzyka pisał ostatnio Ryan Bradley z The New York Times. Niech o tej wyrazistości świadczy też fakt, że zespoły flirtujące z podobną stylistyką – Hermanos Gutiérrez, Arc De Soleil, a nad Wisłą Tropical Soldiers in Paradise – wyrastają jak grzyby po deszczu.

Trio zaczerpnęło swoją nazwę od tajskiego słowa เครื่องบิน oznaczającego samolot. Chcieli nim zwrócić uwagę na transgraniczne naleciałości swojego stylu, w którym południowoazjatycki funk spotyka leniwie płynący dub, surf rock i brzmienia wprost z amerykańskich rozdroży. Nam na usta cisną się zaś powietrzne metafory: Khruangbin po prostu mierzy wysoko, a sami artyści miewają głowę w chmurach. Na koncertach wyglądają jak wyjęci z innej epoki, władający osobną czasoprzestrzenią.

muzyka na dobry poranek
Okładka albumu A La Sala zespołu Khruangbin / wyd. Dead Oceans, Night Time Stories

Powrót do punktu wyjścia

Skoro już poruszyliśmy temat chmur, wypada odnotować, że znalazły się także na okładce premierowego albumu Teksańczyków. A La Sala to ich pierwsza w pełni autorska wypowiedź od czasów Mordechai, które łagodziło pandemiczny niepokój. Nad wydanymi później krążkami Ali i Texas Sun pracowali z gośćmi. Tu nie wpuścili nikogo innego do studia nagraniowego, tylko postanowili zacieśnić więzi między sobą. Czuć, że razem bez krępacji bawią się muzyką: zmieniają tempo, badają możliwości swoich instrumentów, modyfikują budowę utworów. – Emocjonalnie pojawiło się w nas pragnienie powrotu do punktu wyjścia, do miejsca, z którego wyrastają nasze dźwięki i uczucia – wyznała basistka Laura Lee. Przyjemnie obserwować, że grupa o takiej renomie nie sili się na zaspokojenie cudzych potrzeb, tylko krystalizuje swój własny język.

Muzyka na dobry poranek: Glass Beams – Mahal EP

Wyd. Ninja Tune

Sprawdź też
Totem

Trio Glass Beams powstało w czasie pandemii COVID-19 z inicjatywy Rajana Silvy. W poszukiwaniu stylu, który byłby dla niego najodpowiedniejszy, artysta trafił do rodzinnych archiwów. Jego ojciec w wieku 17 lat przeprowadził się z Indii do Australii. – Przywołując wspomnienia taty, znalazłem mnóstwo dalekowschodniej muzyki klasycznej, disco i popu. To one stały się podstawą tej płyty – mówił o debiutanckiej EP-ce Mirage lider grupy.

Już te cztery utwory wystarczyły, żeby urzec publiczność. Być może klucz do sukcesu tkwił w tym, żeby nie odcinać kuponów od dziedzictwa azjatyckiej kultury, tylko wnieść do niego wartość dodaną. U Glass Beams są nią odniesienia do rocka psychodelicznego oraz kosmicznego krautrocka. Na EP-ce Mahal dochodzą do nich damskie wokalizy, trochę w stylu wspomnianego Khruangbin, i odważniejsza gitarowa improwizacja. Weźmy choćby piosenkę Black Sand zamykającą cały krążek. Pofalowane, trącące saharyjskim rockiem akordy mogłyby z powodzeniem znaleźć się na ścieżce dźwiękowej pustynnego westernu.

muzyka na dobry poranek
Okładka EP-ki Mahal zespołu Glass Beams / Ninja Tune

Żadna wydmuszka

Zespół z Melbourne z miesiąca na miesiąc staje się coraz popularniejszy. Liczba jego obserwujących na Spotify nie przestaje rosnąć. Mahal wydała renomowana oficyna Ninja Tune, która ma nosa do elektronicznych i jazzowych odkryć. Chwilę wcześniej artystów dostrzegła Jayda G, umieszczając ich utwór na składance DJ-Kicks. No i nie zapominajmy o koncertach, podczas których trio chowające się za kryształowymi maskami udowadnia, że jego styl nie jest pustą, efekciarską wydmuszką. Wkrótce nadarzy się okazja, żeby samemu się o tym przekonać. Glass Beams już w sierpniu wpadnie na katowicki OFF Festival i w ten sposób po raz pierwszy odwiedzi Polskę.

Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone