Czytasz
Żenadometr eksplodował: najgorsze pranki w historii Internetu

Żenadometr eksplodował: najgorsze pranki w historii Internetu

Prima Aprilis – uważaj, bo się pomylisz! Wielu czeka na ten dzień cały rok, zapisuje pomysły na najlepsze żarty na biurowych karteczkach i w ajfonowych notatkach. Efekt końcowy? Z tym bywa różnie.

1 kwietnia, czyli Prima Aprilis. Jak wiele innych kwestii dzieli polskie społeczeństwo. Jedni uważają, że to najgłupszy dzień w roku i wyrzucają ze znajomych na fejsbuku każdego, kto opublikuje śmiechowe pranki, fejk newsy i żarciki. Druga grupa to ci, którzy je publikują. Żywiący najczystszą przyjemność z wkręcania ziomków i reakcji własnej matki na informację, że zostanie babcią (jest duże prawdopodobieństwo, że żart ten nie zmienia się od kilku ładnych lat).

Tak czy inaczej – 1 kwietnia oznacza wszelkiej maści dowcipy i psikusy, a na ich szczycie są oczywiście PRANKI. It’s a prank bro! Niektóre udane bardziej, inne mniej, kilka lat temu na YouTubie przechodziły swój okres „świetności”. Z okazji święta wszystkich kawalarzy postanowiliśmy przyjrzeć się kilku z nich. Wybór padł na kategorię „mózg rozjebany” – w niektórych przypadkach niekiedy dosłownie. Zaparzcie herbatkę i zapraszamy na nasz prankowy przegląd.

Pranki w stylu: wystraszmy ludzi na śmierć

Zaczniemy od klasyków i pytanka do publiczności. W jakim momencie życia trzeba być, żeby wpaść na pomysł zorganizowania pranka w stylu kilku poniższych? Oczywiście były one prawdziwymi hitami Internetu, co nie oznacza, że można dopatrzyć się tam jakiejkolwiek formy żartu, nawet najbardziej krawędziowego. Tryskająca krew, wylewające się flaki, ogromny pająk w ciemnym parku czy clowny jak z horroru, doprowadzą prędzej do jakichś długotrwałych traum albo zawału serca, niż wywołają choćby stłumiony śmiech.

Polski „krul pranków”

Kilka lat temu, internetowa działalność Sylwestra Wardęgi skupiała się tylko na prankach. To one rozsławiły go na cały kraj, a szczytowym momentem jego pranksterskiej kariery było powyższe video, które stało się hitem także poza granicami Polski. Ale spokojnie, bo na jego kanale znajdziemy jeszcze lepsze kwiatki. Takie jak np. udawanie starszego człowieka, załatwiającego się do kosza na środku centrum handlowego. Za bieganie w samych gaciach w miejscu publicznym sprawa trafiła do sądu. Wardęga próbował natomiast dowodzić swojej niewinności mówiąc, że przecież to nie on „tylko jakiś dziadek”. Zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu.

Sprankowali całą polskę

A wy co tam? Sprankowani? Oglądając materiał, pokazujący to wielkie pranksterskie przedsięwzięcie od kuchni, nasuwa się jedno pytanie: po co? Jeśli miało to podkreślić jak łatwo jest kreować całe swoje życie na Instagramie, spoko. Ale dobrze wiemy, że nie taki był cel tego „projektu”. Warto zaznaczyć, że prank nie spodobał się też wielu obserwatorom Marcina, którzy poczuli się oszukani. Ostrzegamy, że to filmik dla ludzi o mocnych nerwach xd.

Sprawdź też

Cuchnąca sprawa

Jeśli wydawało Wam się, że poprzednie pranki reprezentowały dno, to zapnijcie pasy. Kolejne filmiki w tej sytuacji pukają od spodu. Dno dna, ósmy krąg piekła, od którego z dala trzyma się nawet Lil Nas X i reszta światowych elit, które sprzedały dusze diabłu. Po prostu Boże widzisz i nie grzmiszJeśli Wasz mózg jest jeszcze cokolwiek w stanie przyjąć, to proszę bardzo:

TikTokowe ciary wstydu

Żenadometr jeszcze nie eksplodował? No to łapcie wisienkę na torcie. Lance Steward to zawodowy prankster, specjalizujący się w drewnianych, średnio zabawnych żartach, do których angażuje całą rodzinkę. Jest drętwo, obleśnie, nieśmiesznie albo po prostu na maksa głupio. Pozostaje nam jedynie życzyć, żeby Wasi znajomi wykazali się dzisiaj większą kreatywnością oraz wyczuciem smaku i stylu.

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone