Dziś gra koncert w Warszawie, a w Londynie pokazuje swoje prace. Jack White z pierwszą solową wystawą
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach…
— Kiedy ludzie poznają cię dzięki muzyce, mogą nie chcieć, żebyś zajmował się jakąkolwiek inną formą sztuki. Niekiedy wywołuje to u nich wręcz niesmak — mówi wokalista. Nie zraża się zarazem tymi opiniami i aż do 13 września zaprasza na These Thoughts May Disappear.
Jack White z pierwszą solową wystawą

Ulubiony mebel? Szafa grająca
W latach 90. Jack White miał już na koncie pierwsze doświadczenia sceniczne. Grał na perkusji w zespole Goober & the Peas i zaczął muzykować z ówczesną żoną Meg, niedługo później przedstawiając się z nią światu jako The White Stripes. Nie mógł jednak jeszcze utrzymać się z działalności artystycznej, dlatego równolegle do niej prowadził zakład tapicerski Third Man Upholstery. Z chwytliwym sloganem Nie spisuj swoich mebli na śmierć na ustach odnawiał zużyte kanapy, fotele i stoły.
Firma przetrwała jednak tylko dwa lata — nie tyle ze względu na nierentowność i brak klientów, co na niesubordynację właściciela. Już wtedy bardziej przypominał ekscentrycznego artystę niż statecznego biznesmena: zdarzało mu się wystawiać rachunki dziecięcymi kredkami i pisać poezję wewnątrz mebli. Poza tym nie zwracał szczególnej uwagi na sukces finansowy. Gdy mógł wreszcie zacząć koncertować, spakował instrumenty i po prostu ruszył w drogę, zostawiając zakład za sobą. Dość powiedzieć, że takie ryzyko spłaciło mu się z nawiązką. Dziś dumnie nosi miano jednego z najbardziej charyzmatycznych muzyków rockowych XXI wieku. Poza działalnością w zespołach (The White Stripes, The Raconteurs, The Dead Weather) grywa też w pojedynkę. No Name, ostatnią płytę solową, wydał w 2024 roku.
Życie poza muzyką
Mimo całkowitemu poświęceniu się muzyce Jack White nie porzucił jednak zupełnie smykałki do rzemiosła. W założonej w 2001 roku wytwórni Third Man Records nieformalnie pełni rolę dyrektora artystycznego, aranżując wnętrza studiów, koordynując sesje fotograficzne i przygotowując materiały do druku. Jednocześnie chętnie rozwija umiejętności rzeźbiarskie i tapicerskie, przy czym nie dzielił się dotąd rezultatami swoich prac. Albo sprzedawał je prywatnym kolekcjonerom, albo zostawiał w prywatnym magazynie.

Wyjście z cienia
These Thoughts May Disappear zmienia dotychczasowy stan rzeczy i ukazuje szerszej publiczności tę mniej znaną stronę wokalisty. Wystawa w Newport Street Gallery, prywatnej galerii sztuki należącej do Damiena Hirsta, to pierwsza publiczna prezentacja jego dzieł. Zobaczymy na niej rzeźby ready-made, instalacje oraz rekonstrukcje mebli. Wiele z nich utrzymano w charakterystycznych barwach podstawowych. Jednym z takich obiektów jest replika Czerwonego drzewa z 2015 roku. Opiera się na prostym, choć przemawiającym do wyobraźni pomyśle — przemalowaniem obumierającej rośliny, by symbolicznie nadać jej drugie życie.
Autor prac przyznaje, że w związku z otwarciem wystawy towarzyszą mu ambiwalentne emocje. Z jednej strony cieszy go, że prace wyjdą z cienia. Z drugiej: zastanawia się nad tym, jak odbiorą je ci, którzy przyzwyczaili się, że tylko śpiewa i co najwyżej występuje w teledyskach. — Sztuka zawsze była częścią mojego wszechświata. Po prostu pozwalam ludziom na chwilę zajrzeć do warsztatu, który prowadzę. Wiem jednak, że gdy ludzie poznają cię dzięki muzyce, mogą nie chcieć, żebyś zajmował się jakąkolwiek inną formą sztuki. Niekiedy wywołuje to u nich wręcz niesmak — komentuje.

Wystawę Jacka White’a zobaczymy w Londynie aż do 13 września. Wstęp na These Thoughts May Disappear jest wolny.
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach „newonce", „NOIZZ", „Czasopisma Ekrany", „Magazynu Kontakt", „Gazety Magnetofonowej" czy „Papaya.Rocks". Mieszka i pracuje w Warszawie.

