Czytasz teraz
Black Veil Brides wydali album zakorzeniony w zemście. Zimą usłyszymy go na żywo w Polsce
Muzyka

Black Veil Brides wydali album zakorzeniony w zemście. Zimą usłyszymy go na żywo w Polsce

Black Veil Brides

Grupa dowodzona przez charyzmatycznego Andy’ego Biersacka zaplanowała dwa koncerty we Wrocławiu i Warszawie.

Black Veil Brides
Rozpoczęcie sprzedaży biletów na polskie koncerty Black Veil Brides zaplanowano na 19 czerwca o godzinie 11:00. / fot. okładka nowej płyty Vindicate / Spinefarm / materiały prasowe

Iść na całość

Black Veil Brides bynajmniej nie grają rocka chrześcijańskiego, ale swoją nazwę zaczerpnęli z ufundowanej na nim religii. Jak tłumaczył były basista grupy, Ashley Purdy, czarne welony noszą zakonnice, które zrezygnowały z tradycyjnie pojmowanego małżeństwa i w całości zawierzają swoje życie Bogu. Artyści porównują się do nich, bo sami też postawili wszystko na jedną kartę. – W zespole rockowym trzeba poświęcić wiele w pogoni za tym, czym się pasjonujesz lub w co wierzysz. Nasza nazwa zawiera też dychotomię tego, co pozytywne i negatywne. Ślub może być najszczęśliwszym momentem w czyimś życiu, a pogrzeb bliskiej osoby – czymś zupełnie innym mówił muzyk.

Black Veil Brides – In The End

Glam na własnych zasadach

Purdy odszedł z zespołu w 2019 roku, niedługo po wydaniu płyty Vale. Pozostali członkowie, w tym charyzmatyczny lider Andy Biersack, z powodzeniem grają za to do dziś, a ich formacja właśnie obchodzi 20-lecie istnienia. W tym czasie panowie pozostali wierni swoim początkowym założeniom. Swobodnie meandrują między gatunkami — od glam metalu, przez heavy metal i hard rock, aż po metalcore — ale cokolwiek wybierają, zgrabnie uzupełniają to przemyślaną warstwą koncepcyjną. Nie mają czasu, by stosować półśrodki, idą na całość.

Wokół Black Veil Brides już na etapie debiutanckiej płyty We Stitch These Wounds (2010) powstała zwarta, oddana społeczność. Sympatia fanów ciężkich brzmień nie dziwi o tyle, że Amerykanie faktycznie mają do zaoferowania coś więcej niż potężne ściany dźwięku. Swoim image’em, pełnym mrocznych makijażów, natapirowanych butów i skórzanych ubrań, podejmują dialog z ejtisowymi klasykami (m.in. Marilynem Mansonem, Kiss czy Metallicą), a zarazem bawią się stylem. W tekstach składają zaś hołd tym, których inni zdążyli odprawić z kwitkiem. — Występujemy w obronie tych w gorszej sytuacji i pozbawionych praw. Wszystko, co dziwne, nietypowe lub wyjątkowe… przyjmujemy to z otwartymi ramionami. Chodzi po prostu o to, by bronić siebie. Baw się dobrze i żyj tak, jak chcesz — mówił Purdy.

Black Veil Brides — Perfect Weapon

Wytrwałość zrodzona z zemsty

Szeroki polski oddział BVB Army (tak oficjalnie nazywa się fandom) ma w tym roku dwa duże powody do zadowolenia. Kilka tygodni temu usłyszał Vindicate — siódmy długogrający album zespołu. To materiał cięższy niż poprzednie krążki, gęsty od gitarowych sprzężeń i teatralnych krzyków Biersacka. Taką zmianę uzasadnia ładunek emocjonalny piosenek. — Album jest głęboko zakorzeniony w uczuciu zemsty i zadośćuczynienia. To emocje, które mogą popychać nas do przodu albo od czegoś odwieść. (…) Każdy utwór zgłębia inną stronę walki z nimi — przekonuje wokalista, wierząc, że ze zmagań z mroczniejszą stroną psychiki można wyjść obronną ręką. Na końcu długiej drogi czekają męstwo i wytrwałość.

Zobacz również
petal

Jaka jest zaś druga radosna nowina? Vindicate już wkrótce rozbrzmi na żywo nad Wisłą. Po pięciu latach przerwy grupa wraca do Polski w ramach trasy koncertowej promującej album. Podczas europejskiego tournée odwiedzi warszawską Stodołę (30.01) i wrocławskie A2 (4.02). Wraz z nimi koncertowy 2027 rok rozpocznie się w najlepszym możliwym stylu!

Black Veil Brides — Vindicate

Copyright © Going. 2024 • Wszelkie prawa zastrzeżone

Do góry strony