Czytasz
Dziewczyna z fortepianem w świecie elektroniki – Dillon wystąpi w Pradze Centrum

Dziewczyna z fortepianem w świecie elektroniki – Dillon wystąpi w Pradze Centrum

Dillon, mat. promocyjne

Brazylijska piosenkarka i kompozytorka Dillon odwiedzi Polskę. Porównywana do Björk i Lykke Li wokalistka 26 lutego zagra w Pradze Centrum. Wydany 2016 roku album Live at Haus der Berliner Festspiele udowadnia, że artystka świetnie sprawdza się w formule na żywo. Będziemy mogli przekonać się o tym już na początku przyszłego roku.

Dillon, a właściwie Dominique Dillon de Byington, urodziła się w Brazylii. Kiedy miała zaledwie 4 lata przeprowadziła się wraz z matką do Kolonii w Niemczech. Swój pierwszy utwór nagrała w 2007 roku, mając niespełna 19 lat. Wrzucony do sieci kawałek stał się internetowym fenomenem i zarazem początkiem kariery Dillon, która pierwszy singiel Ludwig wydała rok później w labelu Kitty-Yo. Dziś artystka mieszka na stałe w Berlinie, który wpłynął m.in. na jej inspiracje elektroniką.

Debiutancki album Dillon The Silence Kills został wydany w wytwórni techno BPitch Control, znanej ze współpracy m.in. z Benem Klockiem, Apparatem, Paulem Kalkbrennerem czy Moderatem. Założony pod koniec lat 90. przez Ellen Allien label skupia się na szeroko pojętej elektronice. Mogłoby się wydawać, że „dziewczyna z fortepianem” nie będzie pasowała do stylistyki BPitch Control. Nic bardziej mylnego. Odpowiedzialni za produkcję albumu Tamer Fahri Özgenenc i Thies Mynther, zadbali o IDM-owe, niejednoznaczne aranżacje dla akustycznego instrumentarium pianistki. Nie brak tu również ambientu a nawet bardziej klubowej, tanecznej rytmiki, jak np. w Abrupt Clarity. Zaczynający się dźwiękami przywodzącymi na myśl kościelne organy utwór, szybko przechodzi w klimat rodem z berlińskiego klubu techno. Na The Silence Kills zapisane są główne cechy charakterystyczne twórczości Dillon, która opiera się przede wszystkim na głosie – lekko dziecinnym, czasem chropowatym, traktowanym na równi z resztą instrumentów narzędziem audialnym. Ta fascynacja bardziej głosem niż narracją werbalną ma swoje korzenie w wykształceniu Dillon.

Zanim wokalistka zdecydowała się całkowicie poświęcić karierze muzycznej, rozpoczęła studia fotograficzne. Kompozytorka często wspomina w wywiadach o fotografii, odwołując się do fascynacji językiem wizualnym. Do dzisiaj Dillon sama tworzy okładki swoich płyt i fotografie promocyjne – wyjątkiem nie jest okładka The Silence Kills. Jako swoje fotograficzne inspiracje wskazuje m.in. Wolfganga Tillmansa, Jürgena Tellera i Nan Goldin. W fotografii interesuje ją niewerbalny aspekt komunikacji, czysto zmysłowy odbiór obrazów, które działają bezpośrednio na naszą podświadomość. Ten zmysłowy charakter przekazu obecny jest też w muzyce Dillon, która podkreśla irracjonalność warstwy słownej utworów. Głos sam w sobie – jego tembr, rytmika, odcień – niesie znaczenie, nie musząc być jednoznacznie powiązany z samymi słowami. To warstwa dźwiękowa nadaje im ostateczny sens, koncentrując naszą uwagę bardziej na emocjach niż rozumie.

Zawsze myślę o mojej muzyce jako o monologu; właściwie, mówię, żeby móc siebie usłyszeć. Nie miałam żadnych konkretnych inspiracji, kiedy na początku zaczęłam zajmować się muzyką, bo była dla mnie bardzo irracjonalna. Po prostu pewnego dnia usiadłam przy pianinie i to wszystko ze mnie wyszło. Musiałam to wszystko spisać, bo chciałam to zrozumieć (…). Potem czułam, że muszę to zaśpiewać, żeby móc to usłyszeć. Nie sądzę, że można zrobić wiele więcej ze słowami. Chodzi mi o to, że możesz je zjeść – pochłonąć papier – nadal nie wiedząc, co masz z nimi tak naprawdę począć. I teraz mogę posłuchać piosenki, nadal się z nią identyfikując, ale nie musząc koniecznie myśleć, jaki był powód jej powstania – mówiła Dillon po wydaniu swojego debiutanckiego albumu w wywiadzie dla Electronic Beats.

Wokal Dillon często porównuje się do Björk i Lykke Li, a jej aranżacje muzyczne do produkcji Julii Marcell. Dillon to bezsprzecznie jedna z tych artystek, która nie boi się łączyć tradycyjnego instrumentarium ze świeżymi, elektronicznymi brzmieniami. Świadczą o tym kolejne jej albumy, jak chociażby The Unknown, na którym słychać odważniejsze eksperymenty i zabawy formą. Trzeci studyjny krążek Kind to, jak określają krytycy, rodzaj konsensusu pomiędzy „dziewczyną z fortepianem” a jej bardziej elektroniczną odsłoną. Co ciekawe, to na nim po raz pierwszy możemy usłyszeć jak Dillon śpiewa w swoim ojczystym języku portugalskim. W intymnym kawałku Te Procuro wokalistka opowiada o tęsknocie za obecnością ukochanej osoby i poszukiwaniem utraconej miłości.

Sprawdź też
Praga Centrum, mat. promocyjne

Te i inne utwory Dillon już niedługo będziecie mogli usłyszeć na żywo w Pradze Centrum. Koncert zapowiedziany jest na 26 lutego, a w ramach rozgrzewki polecamy wsłuchać się w zapis występu na żywo Live at Haus der Berliner Festspiele nagrany w 2016 roku.

Bilety na koncert Dillon kupicie w Going.

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone