Słuchanie w zaświatach. Ten głośnik wygląda jak urna na prochy
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach…
Limitowane urządzenie o nietypowym kształcie to owoc współpracy Spotify i producenta wody w puszkach Liquid Death. Wraz z jego pojawieniem się na rynku do amerykańskich słuchaczy trafił Eternal Playlist Generator pozwalający przygotować muzykę na życie po życiu.
Spis treści
— Zamorduj swoje pragnienie — głosi prowokacyjne hasło reklamowe kalifornijskiej firmy Liquid Death. Marka od 2018 roku skutecznie przekonuje, że marketing wody mineralnej nie musi sprowadzać się do informowania o zawartych w niej składnikach odżywczych. Wypuszczane przez nią półlitrowe puszki z charakterystyczną gotycką typografią przypominają te, do których piwo rozlewają browary rzemieślnicze. W samych kampaniach przedsiębiorstwo wyprowadzało zaś Śmierć na ulice Teksasu, parodiowało reklamy alkoholu w przerwie Super Bowl i wydało metalowy album Greatest Hates. Teksty zawartych na nim utworów były w rzeczywistości wymierzone w nie hejtem, bo to, co jedni postrzegają za przewrotną zabawę konwencją, inni interpretują jako szydzenie ze świętości.
Dźwiękowa rewolucja w byciu martwym
Kolejną akcją Liquid Death, która może wzbudzić wiele emocji, jest jego współpraca ze Spotify. Firmy wypuściły na rynek limitowaną serię 150 urn na prochy wykonanych z żywicy poliestrowej. Przedmiot kosztujący 495 dolarów (ok. 1,7 tysiąca złotych) bynajmniej nie służy jednak do przechowywania szczątków zmarłych. Na jego wieku zamontowano… bezprzewodowy głośnik Bluetooth. — Wzbogać każde doświadczenie po śmierci najnowszej rewolucji w dziedzinie bycia martwym — głosi opis nowości brzmiący jak żywcem wyjęty z nowomowy marketingowej, w której wszystko jest na sprzedaż.
Zasłuchać się na śmierć
Wraz z pojawieniem się urny na rynku użytkownicy Spotify ze Stanów Zjednoczonych otrzymali dostęp do Eternal Playlist Generator. Narzędzie wbudowane w aplikację desktopową albo mobilną pozwoli im ułożyć spersonalizowaną składankę na życie pozagrobowe. Wystarczy tylko, by odpowiedzieli na kilka dowcipnych pytań związanych ze śmiercią. Wynik kwestionariusza zostanie zestawiony z ich wcześniejszą historią odtwarzania. Wtedy będą już gotowi, żeby stanąć przed muzycznym sądem ostatecznym.
Forma współgra z treścią
Warto podkreślić, że to nie jedyny nietypowy kształt głośnika, na który ostatnio wpadli kreatywni producenci sprzętu audio. Nautilus od Bowers & Wilkins przypominało muszlę ślimaka, Musegg austriackiego Loudt — obłego pantofelka stojącego na metalowych nogach, a OE Mars One Elegant 360° Speaker — powiększony flakonik perfum. Niby forma ma drugorzędne znaczenie, bo ważniejsze jest, jaką muzykę wybierzemy, ale w towarzystwie takich urządzeń słuchanie okazuje się jeszcze przyjemniejsze.
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach „newonce", „NOIZZ", „Czasopisma Ekrany", „Magazynu Kontakt", „Gazety Magnetofonowej" czy „Papaya.Rocks". Mieszka i pracuje w Warszawie.


