Czytasz
FOPA – nowa niezależna galeria fotografii

FOPA – nowa niezależna galeria fotografii

Zazwyczaj pisze się o najlepszych wernisażach w stolicy czy nowo otwartych wystawach w Krakowie lub Poznaniu – skupiając się na dużych ośrodkach zapominamy o tych mniejszych, gdzie również rozwija się życie kulturalne.

FOPA to jedno z nich – galeria fotografii mieszcząca się w prywatnej kamienicy w Żyrardowie niedawno zainaugurowała swoją działalność. W sobotę odbył się w niej wernisaż młodego fotografa, Kuby Stępnia. Powstała z inicjatywy dwóch fotografów – Pawła Świątka i Pawła Owczarczyka. Mieści się w Centrum Aktywności Kulturalnej powołanym przez prowadzone przez nich stowarzyszenie „Otwórz”. Artyści odpowiedzieli na parę pytań dot. działalności nowej galerii.

FOPA
Materiały: dzięki uprzejmości galerii FOPA.

Galeria fotografii FOPA działa od grudnia 2018 roku w Żyrardowie. Skąd wziął się pomysł na FOPĘ? Kto stoi za tym przedsięwzięciem?

Pomysł na galerię dojrzewał w nas od kilku lat. Największym problemem do tej pory był brak miejsca, w którym można by zacząć działać. W zeszłym roku nadarzyła się okazja, żeby zaadoptować pomieszczenia na parterze w prywatnej kamienicy, dzięki czemu mamy wejście prosto z ulicy, niedaleko dworca. Co bez wątpienia jest atutem. FOPA jest przestrzenią niekomercyjną, powołaną oddolnie, co oczywiście ma swoje plusy i minusy. Na razie zwycięża aspekt niezależności. Ale to, że użytkujemy tą przestrzeń na zasadach finansowych, nie do końca rynkowych, daje nam małą stabilizację.

Fotografią zajmujemy się już grubo ponad dekadę i widzimy, że w Polsce, a tym bardziej poza większymi ośrodkami miejskimi, jest bardzo mało miejsc prezentujących dobrą fotografię. FOPA to taki nasz mały kamyk zmian.

Pierwsza przedpremierowa wystawa w FOPIE miała charakter otwarty. Każdy mógł przynieść swoje zdjęcia na dowolny temat i powiesić na ścianie. „Aa… nie ubieramy się na galowo, a raczej w kierunku roboczym. Bo po wystawie zaczynamy sprzątanie“ – czytamy w opisie wydarzenia. Wystawa staje się tym samym kolektywnym, oddolnym działaniem pozbawionym charakterystycznej dla innych ośrodków hierarchii. Czy galerię sztuki widzicie jako taki ośrodek wspólnotowy niwelujący po części granice pomiędzy kuratorem, twórcą a widzem?

Podczas rozmów poprzedzających otwarcie galerii od żadnego z nas nie padła propozycja takich założeń. Ogólnie idea demokratyzacji przestrzeni jest nam bliska. Pewnie dlatego, trochę naturalnie, przyszło nam w takiej formule rozpoczynać działalność. Z resztą nie po raz ostatni w naszej bardzo krótkiej historii. Podczas wernisażu wystawy Roberta Pranagala, naszego trzeciego pokazu, widzowie wchodzili do pustego pomieszczenia i sami decydowali w jakiej kolejności i jakie zdjęcia powiesić na ścianach, więc coś jest na rzeczy.

Na pewno zależny nam na zapraszaniu zewnętrznym kuratorów. Działania, które wyprowadzą nas ze strefy komfortu. Jakiegoś świeżego spojrzenia na kontekst naszego miasta, przestrzeni, w której się znajdujemy. Prowadzimy już takie rozmowy. Mamy nadzieję, że już po wakacjach będziemy mogli zaprezentować rezultaty.

Działacie w Żyrardowie – ponad 40 tys. mieście usytuowanym pomiędzy Warszawą i Łodzią. Jaki potencjał widzicie w ośrodkach peryferyjnych, do których zaliczyć można Żyrardów? Co daje Wam taka lokalizacja, czego nie dają wielkomiejskie aglomeracje?

Mieścimy się w Żyrardowie, na ul. Słowackiego 7/1, sto metrów od dworca kolejowego linii Łódź-Warszawa. Z Warszawy Centralnej, po modernizacji, można dojechać do nas w niecałe pół godziny. To zwiększa nasze możliwości działania. Widzimy, że lokalizacja w takim mieście bardzo wpływa na skrócenie dystansu między autorem a odbiorcą. Jesteśmy w stanie szybciej stworzyć domową, bardziej intymną atmosferę doświadczania fotografii. To dla nas bardzo ważne. Nie chcieliśmy white-cube’u.

To wszystko zwiększa możliwość kształtowania gustu i wrażliwości estetycznej w takich ośrodkach. Nie chcemy powiedzieć, że to praca u podstaw, ale faktycznie jest dużo do nadrobienia. Żeby była jasność: nie chcemy nieść kaganka oświaty, chcemy robić dobre wystawy. Kropka.

Sprawdź też

FOPA
Spotkanie z cyklu „W Fopie z Foto”.

22 marca odbył się wernisaż młodego, polskiego fotografia Kuby Stępnia, laureata sekcji ShowOff Miesiąca Fotografii w Krakowie. Organizujecie również spotkania „W Fopie z Foto”, na które zapraszanie twórców wykonujących zdjęcia różnego rodzaju. Co interesuje Was we współczesnej fotografii? Jakich artystów chcielibyście pokazywać docelowo?

Od początku nie chcieliśmy tworzyć miejsca przeznaczonego jedynie do wieszana prac. Stąd spotkania autorskie, prezentacja książek fotograficznych, sety muzyki elektroniczno-akustycznej towarzyszące wystawom. Dla nas fotografia nie zamyka się w zdjęciach. To trochę tak, jak z komiksem – komiks to to, co dzieje się między kadrami. Z fotografią mamy podobnie. Chcemy tego „pomiędzy”. Chyba przez to najbliżej nam do fotografii dokumentalnej, reportażowej, ale chcemy być przy tym elastyczni. Z resztą dowodem na to będą najbliższe wystawy. Zapraszamy!

Od początku nie chcieliśmy tworzyć miejsca tylko do wieszana prac. Stąd spotkania autorskie, prezentacja książek fotograficznych, sety muzyki elektro-akustycznej towarzyszące wystawom. Dla nas fotografia nie zamyka się w zdjęciach. To trochę tak, jak z komiksem – komiks to to, co dzieje się między kadrami. Z fotografią mamy podobnie. Chcemy tego „pomiędzy”. Chyba przez to najbliżej nam do fotografii dokumentalnej, reportażowej, ale chcemy być przy tym elastyczni. Z resztą dowodem na to będą najbliższe wystawy. Zapraszamy.

Cover: Kuba Stępień, zdjęcie [fragment] z cyklu „Mana”.

Zobacz komentarze (0)

Odpowiedz

Your email address will not be published.

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone