Nie śpij jak kamień, tylko posłuchaj „Kamienia” na żywo! Wkrótce dwa niezwykłe koncerty Kayah
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach…
W ciągu ostatnich trzech dekad przez polską muzykę przetoczyło się mnóstwo mód, trendów i zjawisk. Nielicznym udało się utrzymać na scenie, nagrywając na własnych zasadach i zachowując nieprzeciętną artystyczną wrażliwość. Jedna z takich postaci, Kayah, podsumowuje tak długi i intensywny okres jubileuszowymi występami.
Spis treści

Nowy początek
W połowie lat 90. Kayah było już daleko do nowicjuszki. Fani Tiltu mogli kojarzyć ją ze śpiewania w chórkach, a bywalcy festiwali — z imprez w Zielonej Górze, Karlshamn, Sopocie czy Opolu. Gościnnie udzielała się na płytach Obywatela G.C., De Mono czy Kasi Stankiewicz, a na rynku były dostępne jej dwa solowe albumy: Kayah (1988) i jego anglojęzyczna wersja (1991).
Wokalistka odżegnywała się jednak od obu wydawnictw, twierdząc, że powstały w niesprzyjających dla niej okolicznościach i nie wyrażały w pełni tego, co miała do powiedzenia. Za swój właściwy debiut postrzega zaprezentowany w 1995 roku Kamień. Słuchacze mogą kojarzyć go przede wszystkim ze zwiewnych Flecików, ale każdy utwór z tracklisty — od muśniętego downtempo Nawet deszcz, przez Ja chcę Ciebie łączące trip-hop z R&B, aż po pełne smyczkowej rozpaczy Jestem kamieniem — pokazywał warsztat i pomysłowość artystki.
Na podbój nowych rejonów
— Moja oferta była kompletnie egzotyczna i wydawało się, że niepotrzebna. Wyszło jednak na jaw, że jest jakaś luka i potrzeba innych emocji; że ludzie, którzy są w moim wieku, są być może zmęczeni już tymi mocnymi dźwiękami — komentowała piosenkarka w niedawnej rozmowie z radiową Jedynką.
Rynek szybko docenił odwagę, z jaką Kayah poszła wówczas pod prąd. Otrzymała Fryderyka w kategorii Najlepsza artystka, co pozwoliło jej złapać wiatr w żagle i nagrać kolejne przeboje. Solowo zabłysnęła Zebrą i JakaJaKayah, a na albumie z bośniackim kompozytorem Goranem Bregoviciem dała upust fascynacji muzyką z Bałkanów. Pokazała Polakom, że do kotła zwanego głównym nurtem można swobodnie dawać nowe składniki, a zupa wcale się nie zwarzy. Będzie wręcz przeciwnie: nabierze nawet ciekawszego smaku.
Świętowanie na półkach i na scenie
Od ówczesnego przełomu przed chwilą upłynęło 30 lat. Artystka zdecydowała się celebrować tę okrągłą rocznicę na dwa sposoby. Jeszcze w poprzednim roku wydała reedycję Kamienia z zupełnie nowym utworem Dzisiaj przychodzi on i odświeżoną, skrojoną na pop-artową modłę okładką. Jubileusz stanowił też dla niej pretekst, by w przerwie od jazzu i duetów z Bregoviciem przygotować repertuar wyjątkowych koncertów. Poza debiutem usłyszymy na nich właśnie Zebrę i JakaJaKayah.
Dwa występy odbędą się w Poznaniu (13.04, Sala Ziemi) i Warszawie (29.04, Teatr Roma). Biletów nie ma tak wiele, co jest jednocześnie dobrą i złą wiadomością. Wiosenne show wypełni niezwykła atmosfera, ale powinniście spieszyć się z zakupem. A co, jeśli wejściówki… przepadną jak kamień w wodę?
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach „newonce", „NOIZZ", „Czasopisma Ekrany", „Magazynu Kontakt", „Gazety Magnetofonowej" czy „Papaya.Rocks". Mieszka i pracuje w Warszawie.

