Nowy James Bond wciąż poszukiwany. Tymczasem Helen Mirren krytykuje serię za seksizm

Sekretarz redakcji Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach…
– Nigdy nie podobał mi się sposób, w jaki portretowano kobiety w tych filmach – wyznała zdobywczyni Oscara za rolę w Królowej.
Daniel Craig po pięciu produkcjach (Casino Royale, Quantum of Solace, Skyfall, Spectre, Nie czas umierać) pożegnał się z rolą agenta 007. Teraz spełnia się w serii Na noże i rozszerza aktorskie horyzonty, na przykład kontestując maczystowskie emploi w Queer Luki Guadagnino. Adaptację bitnikowskiej powieści Williama S. Burroughsa uświetnił kreacją Williama Lee, amerykańskiego ekspatrianta łaknącego namiętności i próbującemu nadać życiu sens. Tydzień temu film wprowadzono do polskich kin.
Nowy James Bond. Casting wciąż trwa
Podczas gdy Brytyjczyk otworzył kolejny rozdział w swojej karierze, ważą się jeszcze losy tego, kim będzie nowy James Bond. Choć od premiery Nie czas umierać upłynęły już cztery lata, decyzja elektryzująca miliony kinomanów nie została jeszcze podjęta. Na giełdzie nazwisk od dłuższego czasu przewijają się te same nazwiska. W kuluarach szepcze się m.in. o Henrym Cavillu, Jamesie Nortonie, Harrisie Dickinsonie i Theo Jamesie. Jeśli protagonista miałby ciemny kolor skóry, najpewniej byłby nim Regé-Jean Page albo Aaron Pierre. Istnieje też teoria, jakoby rozchwytywaną rolę miał otrzymać ktoś zupełnie nieznany. Byłoby to ryzykowne, ale ciekawe posunięcie, pozwalające komuś rozwinąć skrzydła w błyskawicznym tempie.
007 na obcasach?
Jeszcze śmielsza spekulacja dotyczy zmiany płci głównego bohatera. Podczas niedawnej gali rozdania Oscarów uhonorowano wieloletnich producentów serii, czyli Michaela G. Wilsona i Barbarę Broccoli. Charakter sekwencji, która pojawiła się na ekranie, kazał niektórym przypuszczać, że agent 007 może być kobietą. Niejednoznaczna w tym kontekście okazała się wypowiedź Halle Berry, która sama zagrała w Śmierć nadejdzie jutro. – Każde pokolenie ma swojego Bonda. Świat się kręci i ewoluuje, a on wraz z nim. Ponadczasowa zostaje za to charakterystyczna mieszanka niebezpieczeństwa, stylu i intrygi – przekonywała ze sceny.
Nowy James Bond, a seksizm po staremu?
Do pomysłu genderowej wolty scenariusza sceptycznie podchodzi za to Helen Mirren. Zdobywczyni Oscara za rolę w Królowej promuje obecnie nowy serial MobLand, w którym zagrała jedną z głównych ról. U jej boku zobaczymy m.in. Toma Hardy’ego i… poprzedniego Jamesa Bonda, Pierce’a Brosnana. Nic dziwnego, że w wywiadach poświęconych telewizyjnej premierze wątek kultowej serii w końcu się pojawił.
– Muszę przyznać, że nigdy nie byłam wielką zwolenniczką Bonda, to nie moja bajka. Nie podoba mi się sposób, w jaki portretowano kobiety w tej serii – przyznaje w rozmowie z magazynem The Standard, choć jednocześnie od razu zastrzega, że ceni talenty aktorskie Brosnana i Craiga. Zapytana o to, czy lekarstwem na ten problem mogłoby być obsadzenie w głównej roli aktorki, zaprzecza.
Paul Thomas Anderson prezentuje nowy film. W One Battle After Another zobaczymy m.in. Leonarda DiCaprio!
– Cały zamysł Jamesa Bonda został zrodzony z seksizmu i jest nim głęboko przesiąknięty – przekonuje Mirren. Uważając, że nie da się go tak łatwo poskromić, sugeruje scenariuszową alternatywę. – Kobiety od zawsze były niesamowicie ważną częścią służb specjalnych. Nie brakowało im odwagi: popatrz choćby na członkinie francuskiego ruchu oporu. Postawiłabym więc raczej na prawdziwe historie o niezwykłych bohaterkach, które należały do tego świata – zdradza. Kupujemy ten pomysł w ciemno: kto wie, czy nie powstanie szybciej niż następca Nie czas umierać.
Sekretarz redakcji Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach „newonce", „NOIZZ", „Czasopisma Ekrany", „Magazynu Kontakt", „Gazety Magnetofonowej" czy „Papaya.Rocks". Mieszka i pracuje w Warszawie.