Połamana muzyka dla zepsutych ludzi. Suede, legenda brytyjskiego rocka, wpadnie z nową płytą do Warszawy
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach…
Choć Brett Anderson i spółka działają już od końca lat 80., w Polsce byli dotąd tylko raz, na OFF Festivalu. Najwyższy czas, by zagrali nad Wisłą ponownie i przypomnieli, dlaczego ich pozycja w panteonie najlepszych gitarowych zespołów jeszcze długo pozostanie niezachwiana. Występ Suede zaplanowano na 23 lipca.
Spis treści
Bracia Noel i Liam Gallagherowie pogodzili się po 15-letnim konflikcie i jako Oasis zagrali obleganą trasę koncertową. Jarvis Cocker namówił kolegów z Pulp na pierwszą płytę od prawie ćwierć wieku. Do studia nagraniowego wrócili Skunk Anansie, czego rezultaty usłyszeliśmy na krążku The Painful Truth. Alex James, basista zespołu Blur, za chwilę rozpocznie zaś serię występów w towarzystwie orkiestry symfonicznej i gości specjalnych.
Te i inne przykłady pokazują, że britpop na dobre wrócił do łask. Popłynął na fali tęsknoty za latami 90. i teraz przeżywa zasłużoną drugą młodość, przypominając o tym, że niektóre legendy po prostu się nie starzeją.
Z dala od autoparodii
Przypadek Suede trudno jednak wpisać w ten sam trend. Pięcioosobowy dziś zespół wrócił na scenę już w 2010 roku, kończąc siedmioletnią przerwę. Poza tym wokaliście Brettowi Andersonowi i spółce zależy na tym, by nie odcinać tylko kuponów od tego, co minione. Nie zapominają zupełnie o swoich początkach, wplatając w koncertowe setlisty ponadczasowe klasyki pokroju Animal Nitrate i Trash. Cenią przy tym stały rozwój i ewolucję.
— Czuję, że nadal nagrywamy ekscytującą muzykę, rozbudowujemy nasze brzmienie i nie popadamy w autoparodię. Nigdy nie chciałem być członkiem zespołu, który spoczywa na laurach. (…) Możemy porozmawiać o latach 90., ale w sumie nie mam już nic ciekawego do powiedzenia na ten temat. Ostatnią rzeczą, jakiej oczekuję od Suede, jest nostalgia — komentował Anderson w rozmowie z magazynem NME.
Razem po wzburzonych wodach
Z takim nastawieniem Brytyjczycy nagrywają album za albumem. Ostatnią płytę Antidepressants wydali we wrześniu ubiegłego roku. Zawarta na niej połamana muzyka dla zepsutych ludzi, jak nazwali zresztą jeden z utworów, kipi od współczesnych niepokojów. — Będąc obywatelem XXI wieku, coraz bardziej odczuwam, że świat balansuje na krawędzi. To trochę jak efekt szybkowaru. Nie wiesz, co się dokładnie wydarzy, ale widzisz, że sytuacja jest niestabilna — przekonywał Anderson na łamach Dazed.
Brzmieniowo zespół przesunął się w stronę post-punku zabarwionego gotykiem. Zainspirowany współczesnymi formacjami pokroju Dry Cleaning czy Shame urozmaicił dialog instrumentów z wokalem elementami spoken word. Same teksty ciekawią zaś o tyle, że ponure diagnozy dotyczące wszechobecnego lęku czy poczucia braku przynależności nie sieją tylko czystego defetyzmu. — Zakochaliśmy się, a potem umarliśmy pod bezkresnym niebem. Kiedy zgasły świata, wierzyliśmy w coś, zamiast w nic — usłyszymy w Broken Music for Broken People. To stara jak świat, ale wciąż skuteczna rada, by mimo przeciwności losu dbać o relacje z innymi ludźmi. Razem jakoś łatwiej się utrzymać.
Suede w Polsce. Koncert już latem
Polska publiczność jeszcze w tym roku usłyszy na żywo fragmenty Antidepressants i nieśmiertelne klasyki. Grupa przyjedzie do Polski w ramach rozpoczynającej się właśnie europejskiej trasy. Koncert, który zaplanowano na 23 lipca w Letniej Scenie Progresji, będzie drugą w historii wizytą Brytyjczyków nad Wisłą. Wcześniej zagrali jedynie w 2019 roku na katowickim OFF Festivalu. Obecność obowiązkowa!

Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach „newonce", „NOIZZ", „Czasopisma Ekrany", „Magazynu Kontakt", „Gazety Magnetofonowej" czy „Papaya.Rocks". Mieszka i pracuje w Warszawie.


