Czytasz teraz
Reżyser „Chungking Express” i „Spragnionych miłości” zaprojektował restaurację. Już jest otwarta
Lifestyle

Reżyser „Chungking Express” i „Spragnionych miłości” zaprojektował restaurację. Już jest otwarta

Wong Kar Wai

Nowy lokal Mi Shang stanowi kolejny owoc współpracy Wonga Kar-Waia i domu mody Prada. Jego wystrój stanowi hybrydę chińskiego i włoskiego stylu.

We współczesnym kinie ze świecą szukać innych twórców o tak charakterystycznym, a zarazem nienachalnym stylu. Wiernie się go trzyma, choć przy tworzeniu filmów nie korzysta ze storyboardów. Niechętnie wręcza scenariusze aktorom, wierząc, że powinni samodzielnie rozwijać swoje postacie. Ceni melancholijną, wyważoną muzykę, nasycone barwy i długie, powoli rozwijające się kadry. Z taką gamą środków formalnych łatwiej opowiadać mu o samotności w dużym mieście, niespełnionej miłości albo tęsknocie za tym, co bezpowrotnie utracone.

Zwiastun filmu Spragnieni miłości / reż. Wong Kar-Wai

Wong Kar-Wai. Ekspresja na wielu polach

Hongkończyk Wong Kar-Wai, bo to o nim mowa, najbardziej spełnia się twórczo w świecie filmu fabularnego, ale nieobce mu również inne formy. Ostatnio zrealizował Blossoms Shanghai, czyli pierwszy w karierze serial telewizyjny. W przeszłości wyreżyserował teledyski dla DJ-a Shadowa i Tracy Huang. Chętnie gości także w świecie komercyjnych reklam. Współpracował m.in. z Mercedes-Benz, Diorem, Lacoste czy Louis Vuitton. Dobrze układa się jego partnerstwo z innym luksusowym domem mody, Pradą. Nie dość, że włoska marka w ubiegłym roku stworzyła kolekcję zainspirowaną wspomnianym serialem, to właśnie zaprosiła reżysera do zaprojektowania… restauracji.

Tę miejscówkę w centrum Warszawy łatwo przeoczyć, choć nie wypada. Czego spróbujemy w kawiarnio-restauracji YOLO?

Elegancja w historycznej atrakcyjności

Dziś, 31 marca, w Szanghaju otwiera się Mi Shang. Nazwa lokalu w dosłownym tłumaczeniu oznacza bycie zafascynowanym na punkcie czegoś. Cóż, dobrze oddaje emocje, jakie mogą towarzyszyć przekroczeniu jego progu. Wong Kar-Wai zadbał o każdy szczegół wnętrza: od mahoniowych, ciężkich mebli, przez kryształowe żyrandole, aż po ornamenty na zasłonach i tapetach.

Operując lustrami i kontrastami, projekt zachowuje równowagę między różnymi odniesieniami kulturowymi i wizualnymi. Odzwierciedla ponadczasową elegancję Prady oprawioną w historyczną atrakcyjność Rong Zhai – przeczytamy w opisie restauracji. Padającą pod koniec nazwę własną nosi okazała willa, która niegdyś należała do przedsiębiorcy Ronga Zongjinga. Przez wiele lat wynajmował ją inny miliarder, Rupert Murdoch, aż w 2011 roku trafiła w ręce Prady. Włosi przekształcili rezydencję w miejsce spotkań i wydarzeń kulturalnych. Mi Shang znajduje się na jej drugim piętrze.

Pomyłka wyrazem piękna

Przy renowacji Rong Zhai zamierzano połączyć lokalne, szanghajskie dziedzictwo z mediolańskim sznytem. Do skrzyżowania odległych od siebie kultur dochodzi także w Mi Shang. Próbując zgrać je w całość, Wong Kar-Wai posiłkował się filatelistycznym pojęciem tête-bêche. Tak nazywa się parę znaczków pocztowych, które wydrukowano w przeciwnym kierunku. Choć to najczęściej niezamierzona pomyłka, stanowią rarytas dla zbieraczy.

W filmie promującym szanghajską restaurację Mi Shang pojawia się motyw tête-bêche.

Restauracyjne tête-bêche manifestuje się przede wszystkim na polu designu. Chińska sztukateria albo tradycyjna porcelana korespondują z elementami, których spodziewalibyśmy się zastać we włoskich domach: kolorowych płytkach czy marmurach. Na kulturowy miks powinniśmy jednak liczyć także podczas degustacji dań. – Menu prezentuje harmonijne zestawienie różnorodnych, ale uzupełniających się tradycji kulinarnych. Składniki, smaki i techniki przeplatają się, przekształcając gastronomię w wyraz dialogu kulturowego – głosi zapowiedź karty.

Stolik w Mi Shang można zarezerować za pośrednictwem aplikacji WeChat.

Copyright © Going. 2024 • Wszelkie prawa zastrzeżone

Do góry strony