Od szeptu do krzyku duszy. Oto 6 arii operowych, które sprawiają, że sala milknie
Kolektywny umysł członków redakcji Going. MORE
Arie operowe potrafią opowiedzieć o miłości, pożądaniu, nadziei czy rozpaczy więcej niż całe tomy powieści. Nie tracą wiele ze swojej aktualności i wciąż poruszają, a najlepiej zasmakować ich na żywo. Wszystkie utwory z tego zestawienia usłyszycie w ramach wyjątkowych koncertów, na które bilety znajdziecie w Going.
Spis treści
Wybraliśmy dla Was niezapomniane arie, od których warto zacząć swoją przygodę z muzyką poważną. Choć powstały w różnych epokach i stylistykach, łączy je jedno — świetnie zatrzymują czas. W coraz bardziej rozpędzonym świecie opera wciąż oferuje luksus emocji przeżywanych bez pośpiechu. Może właśnie dlatego te melodie wciąż do nas wracają? Zanurzcie się razem z nami w świecie emocji, które przywołują.
Dwie strony męskich emocji
Nessun dorma z Turandot Pucciniego to aria, która dawno wyszła z operowego świata i stała się ponadczasowym symbolem. Śpiewa ją Kalaf, mężczyzna całkowicie pewny swojego losu. Noc przed świtem, w którym wszystko się rozstrzygnie, zamienia się w manifest jego wiary w zwycięstwo. To aria napięcia, dumy i wewnętrznej siły. Nic dziwnego, że utwór ten, szczególnie po legendarnych interpretacjach wielkich tenorów, stał się hymnem nadziei i wytrwałości.
Zupełnie inną, intymną stronę męskich emocji odsłania Una furtiva lagrima z Napoju miłosnego Donizettiego. Nemorino, naiwny i prostoduszny, nagle dostrzega w oczach ukochanej łzę. Jedną, ledwie uchwytną. Dla niego to dowód, że miłość, choć nieśmiała, jednak istnieje. Ta aria nie potrzebuje dramatycznych fajerwerków. Jej siła tkwi w prostocie, w czułym zdziwieniu bohatera, który po raz pierwszy wierzy, że może być kochany. To chwila zawieszenia między marzeniem a spełnieniem: jedna z najbardziej wzruszających w całym repertuarze tenorowym.

Od włoskiej ulicy po paryski salon
Powstała w 1880 roku Funiculì Funiculà to najbardziej roztańczona odsłona opery. Pieśń napisana w związku z uruchomieniem kolejki linowej na Wezuwiusz stała się czymś znacznie więcej niż lokalną ciekawostką. To hymn radości, nowoczesności i czystej przyjemności życia. Lekka, chwytliwa melodia szybko podbiła serca słuchaczy: od sal koncertowych, przez aranżacje symfoniczne, aż po świat popkultury. W wykonaniach tenorów brzmi jak zaproszenie: chodź, nie bój się.
Z kolei Libiamo ne’ lieti calici z Traviaty Verdiego to toast, który zna nawet ten, kto nigdy nie był w operze. Duet Violetty i Alfreda rozgrywa się w samym sercu paryskiego balu, gdzie śmiech i muzyka mają zagłuszyć samotność. Pod warstwą lekkości kryje się jednak ironia losu — miłość rodzi się w świecie pozorów, a radość ma w sobie nutę desperacji. To aria, która jak mało które dzieło oddaje ulotność pięknych momentów. Być może właśnie dlatego wciąż działa: bo wszyscy czasem pijemy za miłość, choć wiemy, jak bywa krucha.

Subtelne prośby i manifest wolności
W innym klasyku, O mio babbino caro z Gianni Schicchi, Puccini zamyka całą emocjonalną burzę w zaledwie kilku minutach. Lauretta nie krzyczy, nie grozi, tylko prosi w delikatny, niemal dziecinny sposób. Jej aria to wzorcowy przykład muzycznej perswazji: czułej, rozbrajającej, nie do odparcia. Nic dziwnego, że utwór ten żyje dziś własnym życiem jako samodzielna perełka o miłości, która może wszystko.
Na drugim biegunie emocji znajduje się Habanera z Carmen Bizeta. Tu nie ma próśb ani obietnic. Carmen śpiewa o miłości jak o dzikim ptaku: nie do oswojenia, nie do zatrzymania. Jej aria jest deklaracją wolności i ostrzeżeniem w jednym. Zmysłowy rytm, hipnotyczna melodia i prowokacyjny tekst tworzą portret kobiety, która nie przeprasza za to, kim jest. To jedna z tych arii, które definiują bohaterkę od pierwszych taktów.

W objęciach muzycznego Orfeusza
Duet kwiatów z Lakmé Delibesa to zaś czysta poezja dźwięku. Dwa kobiece głosy splatają się w muzycznym obrazie natury i niewinności. Ta scena działa jak impresjonistyczny obraz: liczy się nastrój i kolor. Nic dziwnego, że duet ten stał się jednym z najczęściej wykorzystywanych fragmentów operowych — jego piękno jest niemal uniwersalne.
Z kolei Barcarolle z Opowieści Hoffmanna Offenbacha przenosi nas do nocnej Wenecji, gdzie miłość miesza się z iluzją. Kołyszący rytm gondoli, miękka linia melodyczna i obietnica pięknej nocy tworzą atmosferę zmysłowego snu. To muzyka uwodzenia — elegancka, nieco melancholijna i świadoma swojej teatralności.
Kolektywny umysł członków redakcji Going. MORE


