Muzyka

Za ten występ Justin Bieber zarobił rekordową kwotę. Czy Coachelli opłacił się jego koncert?

Justin Bieber

Zdania na temat scenicznego comebacku Kanadyjczyka są podzielone. Jedni dali się porwać fali nostalgii i wraz z nim śpiewali przeboje sprzed lat. Inni twierdzą, że jako headliner powinien przygotować show ze znacznie większym rozmachem.

Justin Bieber
fot. Bence Szemerey / Pexels / CC0

W lutym 2022 roku Justin Bieber ruszył w długo wyczekiwaną i opóźnioną przez pandemię COVID-19 trasę koncertową. W ramach tournée miał promować dwie wydane wcześniej płyty: Changes i Justice. Niestety, nie udało mu się zrealizować całego planu. Po występie w brazylijskim Rio de Janeiro odwołał pozostałe show w Ameryce Północnej, Azji, Australii i Europie. Nie pojawił się więc i w krakowskiej Tauron Arenie, gdzie miał zakończyć niemal roczną muzyczną wycieczkę.

Czas rekonwalescencji

Po zejściu ze sceny zorientowałem się, że teraz priorytetem musi być moje zdrowie, dlatego na razie zrobię sobie przerwę. Będzie dobrze, ale potrzebuję czasu na odpoczynek i wykurowanie się — wyznał powody smutnej decyzji swoim fanom. Jeszcze przed tym ogłoszeniem zdradził, że walczy z jednostronnym paraliżem twarzy. Uciążliwy objaw był spowodowany zespołem Ramsaya Hunta, w wyniku którego wirus półpaśca zajął mu kolanko nerwu twarzowego i osłabił słuch.

W przerwie od tras Kanadyjczyk nie próżnował. Wydał płyty Swag i Swag II, do których dograli się m.in. Tems, Lil B, Dijon, Cash Cobain i Sexyy Red. Okazjonalnie wpadał na scenę podczas specjalnych wydarzeń (np. NHL All-Star Weekend) i prywatnych eventów. Przede wszystkim chciał jednak nabrać sił przed dalszymi wyzwaniami. Poświęcił też więcej czasu rodzinie, zwłaszcza że w sierpniu 2024 roku na świat przyszedł jego syn, Jack Blues.

YouTube party na wielkiej scenie

Do wielkiego comebacku Biebera doszło na tegorocznym festiwalu Coachella, który odbył się w miniony weekend, a w drugiej turze powróci w dniach 17-19 kwietnia. 32-latka wraz z Sabriną Carpenter i Karol G okrzyknięto headlinerem imprezy. Według branżowych doniesień zainkasował za oba występy rekordową kwotę 10 mln dolarów — więcej niż ktokolwiek inny. Portal Financial Express odnotowuje, że gwiazdor negocjował tę stawkę bezpośrednio z włodarzami wydarzenia, czym potwierdził swoją niezależność. Pertraktacje poszły mu świetnie, a jak wypadł sam występ?

Justin Bieber x The Kid LAROI — Stay

W pierwszej części koncertu Justin Bieber postawił na repertuar ze wspomnianych płyt Swag i Swag II. To, co najbardziej zelektryzowało publiczność, wydarzyło się jednak chwilę później. Piosenkarz włączył YouTube na laptopie i zabrał słuchaczy w nostalgiczną podróż śladami najpopularniejszych piosenek. Rozbrzmiały wówczas m.in. Baby, Never Say Never oraz That Should Be Me, które twórca wylansował jeszcze w nastoletnich czasach. W finałowym akcie widzowie znów wrócili do teraźniejszości, a na scenie gościnnie pojawili się Dijon, Tems, Wizkid i Mk.gee.

@varietymagazine

#JustinBieber throws it back with a performance of “Baby” at #Coachella

♬ original sound – Variety
Baby Justina Biebera na festiwalu Coachella / @varietymagazine / TikTok

Przemyślany zabieg czy lenistwo?

Część słuchaczy docenia minimalistyczną oprawę show Biebera i przypomina, że jego powrót na scenę mimo wcześniejszych problemów zdrowotnych przede wszystkim zasługuje na pochwałę. — Niektórzy uznają całość za mało energetyczną albo rozczarowującą, ale to było najzdrowsze, co mógł zrobić Justin. Nie zmusił się do pracy na pełnych obrotach, co znów mogłoby doprowadzić go do wyczerpania. Zamiast tego pogodził się ze swoją przeszłością, przeglądając stare filmy na YouTube, śpiewając w duecie z młodszym sobą i łącząc nostalgię z nowymi rozdziałami swojego życia — pisze jeden z komentujących na platformie X.

Zobacz również
Music For Babies To Rave And Sleep To

Według innych Bieber wypadł za to blado, zwłaszcza w porównaniu z Sabriną Carpenter, która pierwszego dnia festiwalu zgotowała wysokooktanowe, napakowane efektami specjalnymi show. — Artystki dają z siebie wszystko: latają, śpiewają wysokie tony, mają widowiskowe stroje. Tymczasem Justin Bieber, najdroższa gwiazda Coachelli, po prostu siedzi w zwykłej koszulce, ogląda YouTube, nie ma makijażu, a mimo to uchodzi mu to na sucho? Gdyby role się odwróciły, kobieta natychmiast zostałaby zjechana — twierdzi polemista. Ciekawe, czy w najbliższy weekend czeka nas powtórka z rozrywki, czy wokalista wyciągnie asa z rękawa.

Never Say Never Justina Biebera na festiwalu Coachella / @celebsnapz / TikTok

Copyright © Going. 2024 • Wszelkie prawa zastrzeżone

Do góry strony