Kultura

Pokaz możliwości AI, zabawa w Boga czy medytacja? Ta gra wywołuje wiele emocji

Anlife

W ANLIFE: Motion Learning Life Evolution, które właśnie trafiło na rynek, nie chodzi o odhaczanie questów albo odkrywanie złożonych historii. — Po prostu zrelaksuj się w kojącej atmosferze i obserwuj, jak stworzenia robią, co mogą, by żyć — zachęcają twórcy studia Attructure Inc.

ANLIFE
fot. Zagrywki / materiały prasowe

Hayao Miyazaki, twarz Studia Ghibli i reżyser takich szlagierów jak Spirited Away: W krainie bogów, Mój sąsiad Totoro i Księżniczka Mononoke, od zawsze hołdował tradycyjnemu stylowi tworzenia. Choć w późnych latach 90. zaczął posiłkować się animacją komputerową, głównym elementem jego procesu pozostają odręczne rysunki. Poświęca im dużo uwagi i czasu (legenda miejska mówi, że pracuje w tempie minuty filmu na miesiąc), chcąc w pełni zanurzyć się w fikcyjnych światach.

AI obrazą życia?

Biorąc pod uwagę, jak ugruntowana jest filozofia Japończyka, można było spodziewać się, że nie będzie należeć do fanów AI. Dobitnym potwierdzeniem tej niechęci okazał się viralowy fragment serialu dokumentalnego 10 Years with Hayao Miyazaki. To zapis prezentacji tokijskiego Laboratorium Sztucznej Inteligencji Dwango, w której reżyser wziął udział w 2016 roku. Zespół badaczy pokazał legendarnemu twórcy nową technologię próbującą imitować ruch człowieka z pomocą uczenia maszynowego. Nie wyszło to jednak najlepiej — bohater niezdarnie wije się w konwulsjach po podłodze wyłożonej kafelkami. Tak nie zachowuje się nawet karykaturalnie przedstawione zombie.

Miyazaki nie zostawił suchej nitki na autorach projektu. Uznał, że godzi w podmiotowość osób o ograniczonej motoryce i sam w sobie jest obrazą samego życia. Na odchodne dorzucił, że najwyraźniej zbliżamy się do końca czasów. Głosu w sprawie AI już później nie zabierał, ale stylem ostatniego filmu Chłopiec i czapla przypomniał, że daleko mu do technologii.

Hayao Miyazaki o sztucznej inteligencji.

Druga próba symulacji

Zimny prysznic z pewnością otrzeźwił członków Laboratorium. Nie zniechęcił ich jednak zupełnie do dalszej pracy, której efekty niedawno ujrzały światło dzienne. Na platformie Steam pojawiła się właśnie nowa gra ANLIFE: Motion-Learning Life Evolution. Studio Attructure Inc., które ją stworzyło, prowadzi Masayoshi Nakamura. W 2016 roku, gdy pokazywał Miyazakiemu zombie, był studentem. Teraz wyciągnął wnioski z tamtej lekcji i śmiało korzysta z jeszcze nowocześniejszej technologii.

kadr z ANLIFE: Motion-Learning Life Evolution / fot. Attructure Inc. / materiały prasowe

Świat kolorowych bloków

Mechanice ANLIFE daleko do tej znanej z klasycznych produkcji fabularnych. Na próżno szukać w niej rozbudowanej historii albo popychających ją do przodu questów. Jej centralnym punktem jest za to ewolucja sympatycznych stworków zbudowanych z kolorowych bloków. Swoimi niezdarnymi ruchami najpierw przypominają niezdarne dzieci. Z czasem orientują się, jak poruszać się po niezwykłej krainie i zdobywać pożywienie.

Gracz domyślnie odgrywa w produkcji drugoplanową rolę. Postacie rozwijają się bowiem nie tyle dzięki jego pomocy, co w myśl działania znielubianego przez Miyazakiego uczenia maszynowego. Przygodę z ANLIFE można zatem potraktować jako refleksję nad samoświadomością technologii, która cieszy oko wizualnością nawiązującą do ery Frutiger Aero. Kto zaś potrzebuje większej sprawczości, ten może przejąć kontrolę nad fikcyjnym światem, pomagając postaciom albo zsyłając na nie deszcz meteorytów.

Zobacz również

Taka zabawa w Boga, choć nęcąca, ostatecznie okazuje się pozorna, bo stworki i tak zrobią swoje. To chyba najważniejszy wniosek na temat AI, który w swojej nowości zawarli twórcy symulatora. Być może będzie bowiem tak, że jeszcze bardziej oddamy technologii kontrolę nad rozrywką, a świat gamingu bezpowrotnie się przez to zmieni.

kadr z ANLIFE: Motion-Learning Life Evolution / fot. Attructure Inc. / materiały prasowe

Copyright © Going. 2024 • Wszelkie prawa zastrzeżone

Do góry strony