Czytasz teraz
Kochać, czyli udawać. Kristoffer Borgli w „Drama” pyta, czy tak naprawdę możemy poznać drugą połówkę…
Kultura

Kochać, czyli udawać. Kristoffer Borgli w „Drama” pyta, czy tak naprawdę możemy poznać drugą połówkę…

Drama

…i czy w świecie uginającym się od prawdziwych i fałszywych wyobrażeń w ogóle ma to znaczenie. Recenzujemy nowy film twórcy Chorej na siebie i Dream Scenario, w którym główne role grają Zendaya i Robert Pattinson.

The Drama
fot. Aleksandar Pasaric / Pexels / CC0

Zbudowani z pozorów

Kino to jedna wielka iluzja. Kristoffer Borgli, jak każdy reżyser, jest tego raczej świadomy, więc od początku kariery głowę zaprząta mu inna, śmielsza konstatacja. — A co, jeśli wszyscy tak naprawdę jesteśmy sumą drobnych manipulacji, mirażów i fantazji? — zdawał się pytać już w debiutanckim DRIB. Jego główny bohater, komik Amir Asgharnejad, o mały włos nie został twarzą popularnego napoju energetycznego. Sęk w tym, że zupełnie na to nie zasłużył, bo viralowe nagranie, jak dostaje łomot od rosłego ochroniarza, okazało się jedną wielką mistyfikacją. 

W kolejnych, już fabularnych filmach Norweg podejmował podobne wątki. W centrum akcji Chorej na siebie umieścił Signe — chronicznie niedowartościowaną baristkę, która tak bardzo łaknie atencji, że jest w stanie posunąć się do przybrania fałszywej tożsamości chorej i uszkodzeń własnego ciała. Zrealizowane już w Hollywood (lub… Fabryce Snów, jak kto woli) Dream Scenario to z kolei historia Paula, przeciętnego wykładowcy akademickiego. On też chciałby być znany i podziwiany, ale uwaga ludzkości, którą zdobywa, pojawiając się w snach bliskich i nieznajomych, szybko wymyka mu się spod kontroli.

Recenzja: Zwiastun filmu Dream Scenario / reż. Kristoffer Borgli

Demaskowanie bez ryzyka

Wspomniane wyżej produkcje Borgliego nie są złe. Ba, ogląda się je całkiem przyjemnie, bo twórca umie bawić się formą, a eksperymenty na tym polu łączy z próbą szerszej diagnozy społecznej. DRIB jest sprawnie napisanym mockumentem mieszającym fikcję z rzeczywistością, Chora na siebie balansuje między tragedią a groteskową czarną komedią, a tour de force Nicolasa Cage’a, aktora budzącego skrajne emocje, nadaje Dream Scenario status metakomentarza dotyczącego wizerunku gwiazdora. 

Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że dotychczasowe obserwacje reżysera bywały powierzchowne. Być może problem tkwi w tym, że obiera zbyt łatwe cele, demaskując środowiska, w których konstruowanie iluzji od dawna pozostaje wręcz niezbędną strategią przetrwania. Fundament branży marketingowej ukazanej w DRIB to przecież naginanie rzeczywistości, by klient był gotów kupić jej wycinek w postaci reklamowanego produktu. W Chorej na siebie plackiem pada narcyzm klasy kreatywnej, a w Dream Scenario — utowarowienie życia akademickiego. Nietrudno wyśmiać hipsterów deliberujących nad kawałkiem plastiku, któremu ktoś nadał status dzieła sztuki. Wyzwaniem byłoby już za to rozważenie, czy zbiorowe imaginacje sięgają jeszcze dalej. 

Recenzja: Zwiastun filmu Chora na siebie / reż. Kristoffer Borgli

Gra w miłość

Drama, najdroższy dotąd film Borgliego, na szczęście nie wpada tak głęboko w tę pułapkę. I zgoda, że cała historia wciąż toczy się w wielkomiejskiej, nowojorskiej bańce, a jej główni bohaterowie to kurator renomowanej galerii sztuki i księgarka, którzy żyją w designerskich wnętrzach i gustują w pomarańczowym winie. Norweg próbuje jednak zbadać doświadczenie bardziej uniwersalne i wymykające się sztywnym podziałom na społeczny albo ekonomiczny kapitał: miłość. 

Recenzja: Zendaya w filmie Drama / fot. Monolith Films / materiały prasowe

Wszystko rozpoczyna się od niewinnego kłamstwa. Charlie (Robert Pattinson) zauważa w kawiarni zaczytaną Emmę (Zendaya) i postanawia zagadać ją o lekturę. Facet nagina fakty i udaje zachwyt nad książką, mimo że o jej istnieniu dowiedział się właściwie przed chwilą. Do niesłyszącej na jedno ucho kobiety nie dociera, co powiedział, a sytuacja staje się niezręczna. Na szczęście wyraźnie zaintrygowana Emma daje nieznajomemu drugą szansę (a może, aby ubrać to w akuratne słowa, wypadałoby napisać: tworzy iluzję, że do poprzedniej rozmowy nie doszło), a on tym razem ją wykorzystuje. O czytelniczej ignorancji powie dopiero później, ale nie zrazi to jego przyszłej partnerki. 

Zresztą czemu by miało? Udawanie — lub jak by powiedzieli akademicy albo memiarze, performowanie — to nieodłączna część relacji międzyludzkich, zwłaszcza w dobie mediów społecznościowych i wywlekania na wierzch tego, co prywatne. Potencjalni kochankowie będą chcieli wypaść przed sobą jak najlepiej. Chętniej zaprezentują swoje zalety niż wady. Później, gdy już będą gotowi sformalizować swój związek, zrobią wiele, by zademonstrować innym swoje szczęście. Nie bez powodu często mówi się o tym, że ślub bierze się nie dla siebie samych, tylko dla gości. 

Recenzja: Zwiastun filmu Drama / reż. Kristoffer Borgli

Idealna partnerka. Do czasu

Borgliego w The Drama interesuje sytuacja, w której ów miłosna iluzja —  wyidealizowane wyobrażenie o drugiej połówce — burzy się jak domek z kart. Katalizatorem takiej zmiany u Charliego i Emmy jest wieczór, podczas którego wraz z drugą parą, Rachel (Alana Haim) i Mike’iem (Mamoudou Athie), biorą udział w pijackiej zabawie. Każdy z nich ma powiedzieć, co najgorszego zrobił dotąd w swoim życiu. To, co wyznaje bohaterka grana przez Zendayę (by uniknąć spojlerów, wypada tylko nadmienić, że konfesja dotyczy wyjątkowo żywotnego problemu społecznego), destabilizuje jej przyszłego męża. Myślał, że ma do czynienia z zupełnie inną osobą, i odtąd nie potrafi patrzeć na nią w inny sposób. 

Konflikt bohaterów problematyzuje sam casting. Borgli, obsadzając w głównych rolach Pattinsona i Zendayę, wykorzystuje tę samą sztuczkę co w Dream Scenario — igra z faktycznym wizerunkiem aktorów. Oboje są ulubieńcami fanów, a zestawienie ich w tandemie, na dodatek romantycznym, rozpaliło zbiorową wyobraźnię. Kampania marketingowa (kolejna iluzja!) z ogłoszeniami w social mediach i zaproszeniem na ślub okazała się na tyle przekonująca, że niektórzy uwierzyli, że gwiazda Euforii zerwała z długoletnim partnerem, Tomem Hollandem. 

Zobacz również
The Carpenter's Son

Recenzja: Polski plakat filmu Drama / reż. Kristoffer Borgli

Ślubny cancel

To, co zobaczymy samym ekranie, stanowi jednak zaprzeczenie płomiennego związku, bo Norweg wodzi widza za nos i obraca o 180 stopni konwencję komedii romantycznej. Zaczyna się jak jedna z nich, a potem motylki w brzuchu zjeżdżają po równi pochyłej. W scenariuszu kobieta momentalnie zostaje wystawiona na osąd. Najmocniej dostaje jej się od Charliego, który uosabia męską neurozę, zakłopotanie i zagubienie. Poszarpany montaż, czyli sprawka Joshui Raymonda Lee i samego Borgliego, świetnie oddaje jego rozdarcie. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, a prawda — z fikcją. Byle jakie skojarzenie uruchamia w kuratorze całą lawinę przykrych, ale i niejednokrotnie absurdalnych wizji. 

Drugi cios Emmie zadaje bohaterka Alana Haim. Dla członkini siostrzeńskiego tria Haim to już kolejna udana rola po Licorice Pizza, The Mastermind i Jednej bitwie po drugiej. W ocenie mocno wątpliwego, choć ostatecznie niedokonanego wyznania swojej przyjaciółki Rachel zachowuje moralną wyższość. Jest nawet gotowa zostawić ją na pastwę losu i zrezygnować z bycia świadkową. Konstrukcją postaci — bezwzględnej, surowej, nieprzystępnej — Norweg znów kwestionuje fasadową naturę kultury unieważniania. Paul w Dream Scenario został scancellowany za rzeczy, które zrobił innym w snach. Emma musi bronić się przed zarzutami Rachel dotyczącymi swoich przekonań sprzed wielu lat. Dziś nawet nie przyszłyby jej do głowy, ale niesmak innych pozostał. 

Recenzja: Alana Haim w filmie Drama / fot. Monolith Films / materiały prasowe

Razem mimo wszystko

Aby jednak nie było tak czarno-biało, reżyser nie czyni z bohaterki Zendayi zupełnej ofiary. Wiele mówi o tym scena, gdy Emma przypadkowo spotyka na ulicy kobietę, która ma być DJ-ką na ich ślubie. Przyszłej żonie wydaje się, że Pauline (Sydney Lemmon) bierze heroinę ze znajomymi. Nie mogąc odsunąć od siebie tej myśli, wdaje się w oskarżycielską ostrą wymianę zdań ze zleceniobiorczynią i pozbawia ją pracy. Czy słusznie? Tego już się nie dowiedzieliśmy.

The Drama na wielu polach replikuje zatem hipotetyczne pytanie o ułudę współczesnego świata i naszych wyobrażeń na jego temat, przypominając, że wątpliwości mogą zacząć się już na poziomie spotkania dwójki ludzi. Ale choć Borgli nie należy do ckliwych sentymentalistów, zostawia widzów z iskierką nadziei. Być może świat to iluzja, ale ostatecznie lepiej pobłądzić w niej razem.

Recenzja: Robert Pattinson i Zendaya w filmie Drama / fot. Monolith Films / materiały prasowe

Copyright © Going. 2024 • Wszelkie prawa zastrzeżone

Do góry strony