Czytasz teraz
Maly Elvis: „Bawię się chrześcijańską symboliką, ale mam wiele wątpliwości co do katolicyzmu”
Muzyka

Maly Elvis: „Bawię się chrześcijańską symboliką, ale mam wiele wątpliwości co do katolicyzmu”

Maly Elvis

Warszawski raper w czerwcu wydał raptem dziesięciominutowe, ale gęste od różnych emocji i odniesień AMENO DORIME. — [EP-ka] powstała w zasadzie z przypływu frustracji, bardzo spontanicznie — mówi nam Maly Elvis, którego pytamy także o religijny wydźwięk tytułu, rutynę i współpracę z nowymi producentami.

Od mainstreamu do underu. Sprawdź najlepsze koncerty rapowe w Going! KUP BILETY

Czy rap może być formą religii? Na swojej najnowszej EP-ce Maly Elvis, dawny członek składu LTE Boys Global, stawia to pytanie i świadomie wykorzystuje hasło Ameno Dorime z hitu Ameno zespołu Era, by napełnić je własnym znaczeniem. W trakcie tytułowego utworu cyklicznie powtarza frazę, jakby była czymś w rodzaju modlitwy.

Zwrot Ameno Dorime sam w sobie nie ma żadnego znaczenia, choć gdy w 1996 roku zatytułowana nim piosenka wspinała się na szczyty list przebojów, słuchacze na całym świecie uwierzyli, że w tekście stylizowanym na łacinę rzeczywiście tkwi głębia. Maly Elvis używa tych słów w sposób podobnie abstrakcyjny: w końcu w wierze nierzadko spotykają się nadzieja i wątpliwość, zaś rozmytym, cloud rapowym wokalom z bitów na jego płycie nie tak znowu daleko do chorałów.

Era — Ameno

Raper bawi się dźwiękiem, słowami oraz skojarzeniami, jakie narzucają. W stylu zakorzenionych już w polskim rapie prób przechwytywania języka jako formy ekspresji — tak jak robi to Drabusheyka, a wcześniej składy Mobbyn oraz Hewra —Elvis prowokuje wersami naznaczonymi dwuznacznością. W końcu sam bywa wewnętrznie rozdarty i pełen sprzeczności. Jak mówi, gdy przeprowadza się do nowego miejsca, szuka od razu najbliższego kościoła, choć katolicyzm wywołuje w nim mieszane uczucia. Najbliższą religią, z którą się utożsamia, pozostaje dla niego… rap i każda forma sztuki.

W wywiadzie dla Going. MORE artysta opowiada też o tym, jak muzyka pozwala mu poradzić sobie z trudnymi emocjami i nadaje jego życiu rutynę — taką, jaką wielu ludziom daje wiara.

Maly Elvis
Maly Elvis / fot. archiwum Artysty

Marcin Zimmermann: Skąd pomysł na nazwę nowej EP Ameno Dorime?

Maly Elvis: Bardzo spodobało mi się brzmienie obu słów i to, że sam zwrot nie ma żadnego przypisanego znaczenia. Na EP-ce podejmuję więcej tropów związanych z duchowością, np. przez tytuły takie jak Hare Krishna czy Galilea, ale nie opowiadam o niej na poważnie. Bardziej zahaczam po prostu o skojarzenia, jakie te zwroty mogą wywoływać.

Jakie jest twoje podejście do katolicyzmu?

Spośród wszystkich wyznań katolicyzm jest mi najbliższy przez to, że się w nim wychowałem. Interesuje mnie chrześcijańska symbolika i dlatego się nią bawię – mam nawet coś takiego, że gdy się przeprowadzam do nowego miejsca, od razu szukam najbliższego kościoła i czytam o nim. Jednocześnie mam wątpliwości co do katolicyzmu jako wiary, szczególnie obecnego w nim kultu cierpiętnictwa, z którym nie jest mi po drodze.

Maly Elvis / fot. archiwum Artysty

Zwrot Ameno Dorime nie ma żadnego znaczenia, ale zastanawia mnie, jaki sam nadajesz mu sens. Utwór Ery był wzorowany na chorałach, które angażują wiernych podczas mszy. Sam napisałeś hymn dla siebie i dla swoich słuchaczy?

Maly Elvis: Chciałbym, żeby każdy mój materiał był rodzajem takiego hymnu. Szczególnie czuję taki rodzaj więzi z słuchaczami podczas moich koncertów, gdy wszyscy razem śpiewamy. Czuję wtedy, jakbyśmy byli jednością i mieli wspólny cel.

Łatwo odnieść wrażenie, że na twoim wcześniejszym materiale, ubiegłorocznych Koneksjach, byłeś bardziej pogodzony ze światem. Co się od tamtej pory zmieniło?

Koneksje powstały na innym etapie swojego życia, gdy byłem jeszcze w związku. Później przeprowadziłem się do innej dzielnicy Warszawy, zmieniło się moje otoczenie. Poza tym Ameno Dorime powstało w zasadzie z przypływu frustracji, bardzo spontanicznie.

Pisząc teksty na tę EP-kę, byłem w momencie rozczarowania polskim undergroundem rapowym. Ten materiał to więc taka wręcz relacja na żywo. Na pierwszym kawałku Jak mam się tego nauczyć nawijam, że zarobiłem siano, a weekend był do dupy, i dokładnie tak było. Z kolei w trzecim utworze Hare Krishna padają wersy, że nie było za dobrze od wtorku. To był dokładnie taki proces tworzenia — tygodniowy, błyskawiczny.

Maly Elvis — JAK MAM SIE TEGO NAUCZYC

Koneksje powstały we współpracy z jednym producentem i raperem Wjkrareboy, który produkował dla ciebie single jeszcze w 2019 roku. Tymczasem na Ameno Dorime sięgasz po produkcje trzech różnych beatmakerów: dead rise, noah808 i root80.

Maly Elvis: Tak, to była zupełnie inna forma pracy. W przypadku dead rise’a oraz root80 zwyczajnie ściągnąłem od nich bity. Noah808 z kolei podesłał mi swój instrumental. Kontakt z producentami był tu bardzo ograniczony. Obecnie wolę taką formę: jest z pewnością mniej personalna, ale mam wtedy większą kontrolę nad brzmieniem.

Mówisz o tworzeniu jako o procesie, nad którym lubisz mieć kontrolę. Nie odczuwasz czasem w związku z tym samotności?

Wiesz, mam coś takiego, że nigdy nie nudzę się sam ze sobą. To jest jednak dla mnie zupełnie inny stan niż samotność, która przeraża mnie jak chyba każdego. Częściej jestem sam niż jestem samotny.

Wspomniałeś wcześniej o poczuciu jedności z fanami podczas koncertów, ale na AMENO DORIME pada jeden wers, który zastanawia mnie w kontekście twojej relacji z słuchaczami. Mam na myśli Robię to dla głupich dup, robię dla debili.

Maly Elvis: W samym wersie chodzi o to, że tworzę dla każdego. Mam dużą pokorę do życia, nie wiem o nim wszystkiego, nie wywyższam się.

Zobacz również
Wszystko Gra

Maly Elvis — TAK JAK CHCIALEM / okładka płyty

Dla mnie ten wers jest przewrotny i zabawny. Chciałbym jednak zatrzymać się na negatywnych emocjach zawartych na tej płycie. Jak radzisz sobie z nimi poza rapem?

Chcę, żeby były produktywne. Na utworze Galilea nawijam o tym, że spałem trzy godziny i obudziłem się wściekły. Tak często jest. Mam problemy z bezsennością, z nerwicą lękową, które staram się przerabiać na terapii. Aby poradzić sobie z emocjami, szukam także ukojenia w przyrodzie — idę na przykład do parku. Pomaga mi też rutyna, jaką staram się podążać. Budzę się, robię zakupy, a potem tworzę muzykę.

Brzmisz w tym wszystkim bardzo samoświadomie, jakbyś miał jednak swój ład.

Maly Elvis: Przy czym moja rutyna nie jest dla mnie rodzajem dyscypliny – każdego dnia staram się raczej podążać za swoim wewnętrznym rytmem. W tym sensie nie zależy mi też, żeby gniew zawsze mnie opuszczał, bo potrafi dodawać siły w tworzeniu.

Utożsamiasz się z personą rapera?

Muzyka to muzyka. Nie przeszkadza mi, że ludzie mnie tak postrzegają, ale nie wykluczam, że pójdę kiedyś w zupełnie innym kierunku i na przykład zacznę tworzyć indie folk. Sam miałem bardzo wiele różnych faz muzycznych.

MALY ELVIS — TAK JAK CHCIAŁEM

Jest ktoś, kogo obecnie śledzisz na polskiej scenie rapowej?

Maly Elvis: Podoba mi się to, co robi kolektyw SorrowVision, w szczególności Deadstranded. Grałem z jego członkami na jednej scenie podczas festiwalu Ave w Częstochowie. Ich ambientowo-rapowa stylistyka jest mi chyba obecnie najbliższa, jeśli chodzi o nowych polskich raperów.

A czego się spodziewać po Tobie w najbliższej przyszłości?

Kolejnej EP-ki. Będzie jeszcze bardziej eterycznie i cloud rapowo.


Copyright © Going. 2024 • Wszelkie prawa zastrzeżone

Do góry strony