Czytasz
Muzyka do biegania, czyli siedem elektronicznych płyt idealnych na trening

Muzyka do biegania, czyli siedem elektronicznych płyt idealnych na trening

Wujek Going. radzi: dłuższe dni, słońce na niebie i rosnące temperatury należy odpowiednio wykorzystać. Oto krążki, do których warto zmęczyć się na świeżym powietrzu!

Opcji jest dużo. Jedni mogą bić rekordy na Stravie czy RunKeeperze wraz z radiowymi, popowymi hitami, podczas gdy innym towarzyszy wtedy energetyczny rap albo metal. Tym, którzy nie stoją po żadnej stronie barykady, dedykujemy poniższe zestawienie. Siedem wskazanych przez nas płyt gatunkowo oscyluje wokół szeroko rozumianej elektroniki. Królują w nich tempo i rytm – tak jak na dobrym, wyciskającym siódme poty treningu.

Muzyka do biegania: Surgeon – Crash Recoil

Niedawno stało się jasne, że jedną z gwiazd tegorocznego Up To Date Festival w Białymstoku będzie Surgeon. Zanim spakujecie bagaże i ruszycie na Podlasie, koniecznie przetestujcie najnowszy materiał Brytyjczyka na bieżni lub na siłowni. Crash Recoil trudno nazwać powrotem producenta do formy – wszak nigdy z niej nie wypadł. To raczej elegancka wizytówka jego szlifowanego od ponad trzech dekad stylu. Piwniczne techno spotyka industrial, gdzieniegdzie natrafiając na acidowe wtręty. Anthony Child, czołowy reprezentant berlińskiego Tresora, wie, co robi.

Surgeon – Crash Recoil

Bicep – Bicep

Do fonograficznego debiutu wydanego pod egidą wytwórni Ninja Tune szykowali się przez wiele lat. Zdążyli w tym czasie zagrać setki imprez i odkopać tony zapomnianych perełek na nadal istniejącym blogu Feel My Bicep. Pierwszy album grupy Bicep imponuje przez to dopracowaniem. Od razu czuć na nim, że Matthew McBriar i Andrew Ferguson umieją budować napięcie, w nieoczywisty sposób wplatać do melodii sample i swobodnie podróżować po różnych rejonach elektroniki. Jako bonus możecie sprawdzić sobie późniejszą dyskografię Irlandczyków – im dalej w las, tym ciekawiej!

Bicep – Bicep

Muzyka do biegania: Daphni – Cherry

Dana Snaitha szersza publiczność może kojarzyć z występowania pod pseudonimem Caribou. Jako Daphni od lat daje upust bardziej klubowym fascynacjom, w czym przypomina swoich kolegów po fachu – Floating Points albo Four Teta. Ostatni album osadzony w takiej konwencji zaprezentował w ubiegłym roku. Musimy przyznać, że z miejsca polubiliśmy ten materiał. To emanacja bezpretensjonalnego, bulgoczącego house’u, który raz za razem przerywają muzyczne niespodzianki. Weźmy takie Always There przywodzące na myśl karaibskie disco czy skontrastowane z nim minimalistyczne Arp Blocks. Tu nie ma nudy, nie śpimy, tylko biegamy!

Daphni – Cherry

Crystal Fighters – Cave Rave

W maju ta płyta będzie obchodzić już dziesiąte urodziny. To jednak jeden z tych krążków, które będą jeszcze długo kojarzyć się z samymi dobrymi emocjami. Zimą przywoła wspomnienia słonecznego odpoczynku, latem będzie towarzyszyć beztroskiej atmosferze. W muzyce Crystal Fighters optymizm wyziera ze wszystkich stron, niezależnie od tego, czy pierwsze skrzypce grają akurat quasi-dubstepowe beaty, czy gitarowe riffy. Co ciekawe, na Cave Rave pojawiają się nawet odniesienia do baskijskiej muzyki ludowej. To z Hiszpanii pochodzi część zespołu, w tym Gilbert Vierich i Graham Dickson, który na koncertach dumnie dzielą tradycyjną, perkusyjną txalapartę.

Crystal Fighters – Cave Rave

Dawno niewidziani na żywo Crystal Fighters wracają do koncertowania. Jednym z przystanków na ich trasie będzie FEST Festival, na który mamy wejściówki w Going.!

Muzyka do biegania: Richie Hawtin – Consumed

Są takie osoby, które nawet niezobowiązujący jogging traktują bardzo zadaniowo. Skupiają się na osiągnięciu założonych wcześniej celów, nie myśląc o niebieskich migdałach. W takim treningowym trybie klasyk od Richiego Hawtina aka Plastikmana sprawdzi się znakomicie. Consumed, ostatnio zinterpretowane na klasyczną modłę przez pianistę Chilly’ego Gonzalesa, nie zaskakuje gatunkowymi ekstrawagancjami. Minimalistyczne, mechaniczne wręcz techno swoją prostotą wprowadza w trans – tyle i aż tyle. Aż trudno uwierzyć, że od premiery tego krążka mija właśnie ćwierć wieku!

Richie Hawtin – Consumed

Muzyka do biegania: LCD Soundsystem – 45:33

Kolejny klasyk, choć wydany już w XXI wieku. James Murphy i spółka od początku zakładali, że trwająca ponad trzy kwadranse kompozycja będzie towarzyszyć biegaczom z całego świata. Taki cel artystom wytyczyła zresztą firma Nike, która sfinansowała nagranie projektu. 45:33, częściowo wykorzystane później na płycie Sound of Silver, gatunkowo sytuuje się najbliżej dance-punku, funku i progresywnej elektroniki. Na pierwszy plan wysunięto charakterne syntezatory, pianino oraz gitary. Łagodniejsze interludia zapewniają zaś płynne przechodzenie i do kolejnych części piosenek, i do nagłych zrywów na treningu.

Sprawdź też
Kukon Quebo

FJAAK – FJAAK

Każdy, kto choć raz widział ich na żywo, wie, że Aaron Röbig i Felix Wagner nie biorą jeńców. W szybkich okularach, odblaskowych kamizelkach i spowici chmurą dymu potrafią momentalnie rozpalić parkiet do czerwoności. Berlińczycy potwierdzają to nie tylko skrojoną na miarę DJ-ską selekcją, ale też autorskimi produkcjami. Nasze zestawienie zamykamy ich długogrającym debiutem z 2017 roku, który ukazał się nakładem renomowanej wytwórni Monkeytown Records. Sześć lat temu, jeszcze z Kevinem Kozickim w składzie, udowodnili, że w połączeniu techno i połamanego breakbeatu nie mają sobie równych. Nasz ulubiony kawałek? Zdecydowanie singlowe Wolves.

A po treningu pora na imprezę! Do muzyki chłopaków z FJAAK potańczycie na wrocławskiej odsłonie Undercity w Hali Stulecia. Bilety jeszcze dostępne!

Wszystkie płyty zebraliśmy dla Was w formie jednej playlisty, którą udostępniliśmy na Spotify. Zachęcamy do obserwacji naszego profilu na platformie, gdzie systematycznie zamieszczamy kolejne składanki!

Going. to run, czyli nasza playlista do biegania. To łącznie ponad pięć godzin muzyki!

Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone