Czytasz
Nie do czytania w busie. To wydanie mangi „One Piece” ma 21450 stron

Nie do czytania w busie. To wydanie mangi „One Piece” ma 21450 stron

Waży 17 kg, mierzy 80 cm długości i kosztuje ponad 9 tysięcy złotych. Książka projektu Ilana Manouacha, która powstała jedynie w 50 egzemplarzach, dla wielu miłośników kultowej japońskiej serii może być spełnieniem marzeń. Sam autor koncepcji nazywa ją jednak „obiektem czystej spekulacji”.

Komuś, kto choćby na chwilę zajrzał do świata mangi, nie trzeba specjalnie tłumaczyć, czym jest One Piece. Niezorientowanych uświadamiamy: to jeden z najpopularniejszych komiksów wszech czasów autorstwa Eiichirō Ody. Dzieło doczekało się adaptacji anime liczącej ponad 1000 odcinków. Nowe odsłony 20. sezonu serialu każdej niedzieli pojawiają się na antenie stacji telewizyjnej CX. Mimo tego, że przygody pirackiej załogi Słomkowego Kapelusza liczą już ćwierć wieku, nadal cieszą się niesłabnącą popularnością wśród czytelników. One Piece to niekwestionowany fenomen nie tylko w Japonii. Manga rozeszła się w nakładzie 516,5 mln egzemplarzy sprzedanych w 61 krajach (stan na sierpień tego roku). Pobiła tym samym ustanowiony przez siebie samą rekord Guinnessa.

zwiastun filmu One Piece Stampede przynależącego do franczyzy One Piece

Lektura dużych rozmiarów

Ilan Manouach, grecki kompozytor, wydawca i artysta wizualny, postanowił w przewrotny sposób odnieść się do popularności serii. Aby urzeczywistnić swój pomysł, połączył siły z introligatorką Élise De Maio i przedstawicielami organizacji non-profit Echo Chamber. Rezultatem ich współpracy jest projekt ONEPIECE – ekskluzywne wydanie wszystkich 103 tomów tytułowej mangi. Autorzy inicjatywy otwarcie przyznają, że lektura ich książki jest praktycznie niemożliwa. Podstawowym problemem są jej wymiary. Ze względu na to, że łącznie liczy 21450 stron, mierzy ponad 80 centymetrów długości i waży 17 kg. Raczej nie zabierzecie ją ze sobą w podróż albo do tramwaju. Zaporowa dla niektórych czytelników mogła być również jej cena wynosząca 1900 euro, czyli ok. 9150 złotych. Mimo tego, że nie kosztowała tyle co harlekiny w supermarketach, limitowana edycja rozeszła się jak ciepłe bułeczki. Dziś ONEPIECE można nabyć jedynie z drugiej ręki.

tak wygląda ONEPIECE Ilana Manouacha

Niekończąca się franczyza

Fakt stworzenia tak ogromnej książki – nawet jeśli miałaby tylko leżeć na półce i ładnie wyglądać – nie powinien dziwić w dobie franczyz i merchandisingu wylewających się ze wszystkich stron. Dziś można spieniężyć także te pozornie bezużyteczne gadżety. Sam Manouach otwarcie mówi jednak o innej genezie projektu. Jego zdaniem publikację należy odbierać jak „materializację ekosystemu nasyconego przez media”. ONEPIECE to dla niego obiekt czystej spekulacji. Domknięcie wątków w wielotomowym cyklu ostatecznie byłoby wykonalne, ale nikomu nie zależy na tym, żeby zrezygnować z dochodowego produktu. Ukazując jego rzeczywistą skalę, amerykańsko-grecki twórca prowokuje do myślenia, czym mogą być ciągnące się w nieskończoność komiksy.

Sprawdź też
Władca Pierścieni

one piece
widok na strony ONEPIECE

Co ciekawe, autor koncepcji nie uzyskał praw do rozpowszechniania dzieła Eiichirō Ody. Oficyna JBE, która sprawowała pieczę nad projektem, nie boi się jednak pozwu ze strony Japończyka. Utrzymuje bowiem, że ze względu na to, że zajrzenie do środka książki jest praktycznie niemożliwe, nie doszło do naruszenia praw autorskich. Więcej szczegółów dotyczących ONEPIECE znajdziecie TU.

Chcecie zarabiać, nie robiąc nic? Sprawdźcie, jaki pomysł miał na to pochodzący z Japonii Shoji Morimoto

Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone