„RIOTT” Otsochodzi zaraz obchodzi miesiąc. Album rodził wiele emocji jeszcze przed premierą
W wolnych chwilach chodzę na koncerty i robię zdjęcia. W…
W marcu obchodziliśmy drugą rocznicę wydania TTHE Grind — płyty Otschodzi, która do dziś utrzymuje się wysoko w muzycznych zestawieniach. Kilka miesięcy później przyszedł czas na nową erę rapera z warszawskiego Tarchomina. Po krótkiej przerwie wrócił z nowościami muzycznymi i wraz z producentem Lohleqiem udowodnił, że jego pozycja na polskiej scenie rapowej jest niezachwiana. Co poprzedziło stworzenie RIOTT i jak podchodzimy do tego materiału na chłodno, prawie miesiąc po premierze?
Spis treści
Częściej widuj Going. MORE w Google Dodaj nas jako preferowane źródło Dodaj!
Jak wyszlifować przebój?
Całą historię najlepiej rozpocząć od poprzednika RIOTT. TThe Grind (2024) to album, który na długo zapisze się w historii muzycznej kariery Otsochodzi. Płyta odniosła ogromny sukces i pokazała, że raper jest gotowy na muzyczne eksperymenty, wyznaczanie nowych trendów i zaskakujące połączenia. Za produkcję albumu odpowiadał lohleq, wówczas nowa postać na rapowej scenie, z którą to właśnie Miłosz po raz pierwszy połączył siły na tak dużą skalę.
Dla wielu słuchaczy to album bez skipów, w którym każdy element tworzy spójną całość: od charakterystycznej nawijki Młodego Jana, przez gościnne zwrotki, aż po produkcję bity. Trudno znaleźć osobę, która nie kojarzyłaby choćby jednego z jego największych hitów, jak Tak to leciało z gościnnym udziałem Taco Hemingwaya.
Rok później, zimą, ukazała się wersja deluxe TThe Grind. Album otrzymał nową okładkę oraz sześć dodatkowych numerów, w tym PATRZ NA NIEBO JAK PIERDOLNIE, BÓL i KIEDYŚ CIĘ ZNAJDĘ (REMIX), w którym pojawiły się dodatkowe zwrotki Okiego i Young Multiego. Doczekał się również wyjątkowego, mocno limitowanego wydania fizycznego. Wytłoczono zaledwie jego 2020 egzemplarzy, a możliwość ich zdobycia otrzymali uczestnicy jednego z dwóch wyjątkowych występów Otsochodzi w warszawskiej Progresji.
Dwa lata od premiery widać, że TThe Grind wcale nie znudziło się słuchaczom. W cotygodniowym zestawieniu albumów Spotify Polska krążek wciąż zajmuje wysokie pozycje, najniżej zajmując tylko 9. miejsce.
Fałszywy alarm i rozmowa w kiosku
Po sukcesie szóstego solowego albumu Otso rozpoczął wydawniczą przerwę. Zniknął nie tylko z dużych scen i topowych festiwali, na których mogliśmy oglądać go przez całe wakacje w erze TThe Grind, ale również z gościnnych numerów. Przerwa nie trwała jednak tak długo, jak moglibyśmy się spodziewać.
5 października 2025 roku niespodziewanie otrzymaliśmy singiel NAWETT JAK. Numer wyprodukowany przez Lohleqa i Atutowego szybko wzbudził zainteresowanie słuchaczy. Czy był pierwszy sygnał nadchodzących ruchów rapera? Bynajmniej. — TO NIE JEST SINGIEL, KTÓRY ZAPOWIADA NOWY ALBUM, JEDNAK MAM NADZIEJĘ, ŻE I TAK BĘDZIECIE ZADOWOLENI. DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO KOCHOM, TARCHO TERROR — wyjaśnił autor w opisie klipu, który późnym popołudniem pojawił się na kanale 2020.label.
Roll-out kawałka wykroczył także poza przestrzeń internetową. Dzień przed premierą raper zorganizował bowiem wyjątkowy event w jednym z kiosków na doskonale znanym sobie Tarchominie. Fani mogli tam przedpremierowo odsłuchać numer, wylosować gadżety z maszyny losującej, przeprowadzić rozmowę telefoniczną z samym raperem i producentami, a także kupić merch.
@blaroni Byliście na odsłuchu nowej nutki, jak wam się podoba ? 🔥❤️🔥 #tt #otsochodzi #miniotso #blaroni #tarchomin @Otsochodzi
♬ NAWETT JAK – Otsochodzi & lohleq & @atutowy
Widowiska bez smartfonów
Kilka miesięcy później, 14 stycznia, otrzymaliśmy kolejne posty i informacje od rapera. Tym razem były to tajemnicze koordynaty oraz charakterystyczne litery TT wyświetlane na budynkach za pomocą światła. Po ich rozszyfrowaniu okazało się, że wskazują warszawski Torwar. Jednocześnie w opisie rolki pojawiło się hasło RIOTT, które mogło sugerować nazwę nowego muzycznego projektu.
Kilka dni później wszystko stało się jasne. Raper ogłosił nietypowy i jedyny w swoim rodzaju koncert: pierwszy taki występ polskiego artysty. Podczas wydarzenia oficjalnie zakazano korzystania z telefonów, a całość została opatrzona hasłem HOW TO GO OFFLINE IN 2026. — DO WYBORU BĘDZIECIE MIELI DWIE PULE/ KUPUJĄC BILET NA PŁYTĘ ZAKLEJAMY WAM APARATY I ROZZKUR^%WIAMY HALE BEZ ZBĘDNEGO ŻELASTWA W RĘKU. TTRYBUNA JEST BEZPIECZNIEJSZA: TAM NAGRYWANIE I ROBIENIE ZDJĘĆ JEST DOZWOLONE” — informował Miłosz. Takie Wyloguj się do życia, tylko znacznie dosadniejsze!
Gwoli kronikarskiego obowiązku odnotujmy, że nie jeden, a dwa w całości wyprzedane widowiska już za nami. Odbyły się 1 i 2 października jako największe dotąd solowe koncerty Otsochodzi. Raper przez lata wybierał przede wszystkim mniejsze warszawskie kluby, co wyraźnie wyróżniało go na tle innych polskich artystów.

Billboard za billboardem…
Na kolejne konkrety słuchaczom przyszło jeszcze trochę poczekać. 11 lipca, niemal rok od momentu, gdy raper usunął się w cień, by pracować nad nową muzyką, otrzymaliśmy w końcu oficjalną zapowiedź najnowszego albumu. Wtedy stało się jasne, że RIOTT to tytuł jego najnowszej płyty. Zdradził to napis na jednym z billboardów na warszawskim Tarchominie. — 350 metrów stąd w 2010 roku nagrałem w szafie pierwszą zwrotkę. A mój nowy album „RIOTT” wychodzi 18 września — mówił jakby z tablicy Otso.
W samych social mediach raper określił nowy projekt jako CHAPTER 3, co sugerowało, że utworzy trylogię z jego poprzednimi krążkami: Tarcho Terror i wspomnianym TThe Grind. Wraz z tą informacją ujawnił szczegóły preorderowego dropu oraz zapowiedź maxisingla NIC NIE MIJA / ZA TTEN RAP, który pojawił się 13 lipca. Obydwoma numerami odsłonił swoje odświeżone brzmienie i wytyczył kierunek całego projektu.
…i singiel za singlem
O kolejnym singlu również dowiedzieliśmy się z billboardu. Tym razem na tablicę trafił fragment utworu Więcej nieba grupy D-Bomb: JEŻELI JA DAM CI WIĘCEJ NIEBA, JEŻELI JA UBIORĘ CIĘ W DIAMENTY, JEŻELI BĘDĘ KOCHAŁ CIĘ JAK NIGDY, TO CZY TEJ NOCY ZATRZYMAM CIĘ PRZY SOBIE, co sugerowało słuchaczom wykorzystanie tego numeru jako sampla. Tekstowi towarzyszyła również charakterystyczna liczba 47 wskazująca na ponowne połączenie sił braci z OIO. Muzyczni detektywi mogli przybić sobie piątkę, bo później faktycznie otrzymaliśmy WIĘCEJ NIEBA z gościnnym udziałem Okiego oraz samplem discopolowego zespołu.
Następnie przyszedł czas na GIŃ ZA MNIE, a dwa dni przed premierą albumu na streamingi trafił tytułowy singiel RIOTT. To właśnie ten numer najmocniej wyróżnia się brzmieniowo spośród dotychczasowych singli i jeszcze bardziej podsycił ciekawość słuchaczy przed premierą całego projektu.
Od legend po debiutantów
Jedną z kwestii, która w dużej mierze interesuje fanów wyczekujących premiery rapowych płyt, są gościnki. Otsochodzi, znany z tego, że chętnie zaprasza innych artystów na swoje albumy, również tym razem postanowił zaskoczyć i sięgnął po naprawdę różnorodnych i wyróżniających się artystów. Cała lista osób, które pojawią się na wrześniowym albumie, została ogłoszona na wspomnianych wcześniej tarchomińskich billboardach.
Wśród ksywek i nazwisk wymienionych na „reklamie”, oprócz znanego nam już Okiego oraz zsamplowanego D-Bomba, mogliśmy zobaczyć również Norbiego, Krystynę Prońko czy Piotra Schulza, których piosenki zostały wykorzystane w formie sampli. Poza tym na płycie zapowiedziano udział Kubana, Włodiego, a także Taco Hemingwaya. Ten ostatni, zwłaszcza po zwrotce w Tak to leciało oraz sukcesie solowego albumu Latarnie wszędzie dawno zgasły, był zdecydowanie jednym z najbardziej wyczekiwanych gości na RIOTT.
Nie zabrakło także świetnie zapowiadających się newcomerów. Otso po raz kolejny pokazuje, że lubi poszerzać horyzonty, stąd do studia zaprosił Cichonia, 3BB czy Seweryna. To ksywki, które na co dzień nie pojawiają się w ścisłym mainstreamie, dzięki czemu urozmaicają cały krążek. Dla każdego z artystów taka gościnka jest jak trampolina i stanowi szansę na dotarcie do szerszego grona odbiorców.
@raptuzz1 Otsochodzi ogłosił gości na albumie riott #otsochodzi #album #tacohemingway #polskirap #2020
♬ oryginalny dźwięk – RapTuzz
Kup płytę, dostań obiad
Ważnym elementem całej otoczki związanej z płytą, billboardami i kolejnymi singlami był charakter preorderu. Możliwość zamówienia albumu została podzielona na cztery etapy, a każdy z nich różnił się zawartością, nakładem merchu oraz dodatkami. Przy każdym dropie otrzymywaliśmy również kolejny singiel.
Oprócz preorderowego boxa z płytą stylizowaną na pudełko od telefonu z rozbitą szybką, w którego skład wchodziły m.in. zin, wlepy czy polaroid z autografem Otso, każdy z czterech dropów wyróżniał się własnym merchowym dodatkiem. Wśród nich znalazły się koszulki sygnowane charakterystycznymi literami TT, a także bardziej limitowane itemy: longsleeve, czapka typu snapback czy SKATTIE BELT. Jednak to nie ubrania były tym, co najbardziej rozpalało ciekawość fanów. Tajemnicą długo pozostawały trzy wyjątkowe przedmioty dostępne tylko w jednym egzemplarzu. Nazwano je GRAIL 1, GRAIL 2 i GRAIL 3.

Pierwszym rarytasem okazał się motocykl. Jego design powstał we współpracy rapera z ekipą UNDERCOVER, a cena wynosiła 10 tysięcy złotych. Drugi prezent to pełnowymiarowy art toy stworzony przez @aven.dshgn, zaś trzeci, stanowiący chyba najcenniejszą gratkę dla słuchaczy — nielimitowana szama z Otso w Hai Ha, czyli azjatyckim barze na Tarchominie, gdzie artysta wyjątkowo lubi się stołować. — Możesz jeść, ile chcesz, możesz zabrać osobę towarzyszącą, a w bonusie przy stoliku posadzić Otso i pana producenta Lohleq. […] Smakówa — zachęcał do kupowania autor płyty.
Każdy drop był kolejnym elementem większej historii budowanej wokół płyty, a niektóre z nich zamieniały zwykły preorder w doświadczenie, którego nie dało się znaleźć nigdzie indziej. Dzięki temu dropy preorderów stały się integralną częścią świata RIOTT i pokazały, że kreatywność Otso wykracza daleko poza studio nagraniowe.
Oczekiwania dobiegł kres. Jak wypada RIOTT?
Już w numerze Luty na płycie Tarcho Terror padają słowa: Miałem wydać płytę w lutym, ale robię p***dolony album życia i trudno nie odnieść ich do RIOTT. Sam Otsochodzi wielokrotnie podkreślał, że to wyjątkowo ważny dla niego projekt. W dołączonej do preorderu książeczce zaznacza, że za pomocą tego albumu chciał pokazać słuchaczom nowe i nieszablonowe podejście do rapu. Po premierze trzeba przyznać, że ten cel udało mu się osiągnąć.
Opinie słuchaczy na temat RIOTT są skrajnie różne. Jedni są rozczarowani pozostałymi nowymi numerami, uważając, że nie dorównują TThe Grind. Inni są bardziej otwarci na nowe, nieznane dotąd brzmienia w karierze Otsochodzi i uważają, że poszerzają horyzonty ich gustu. Pewne jest, że to zdecydowanie jeden z bardziej różnorodnych projektów, jakie pojawiły się na scenie w ostatnim czasie. RIOTT pokazuje, że rap można tworzyć po swojemu, jednocześnie nie rezygnując z charakterystycznego stylu. Sposób nawijki Otsochodzi, jego brzmienie i podejście do muzyki sprawiają, że trudno pomylić go z kimkolwiek innym. To właśnie ta odmienność od lat wyróżnia go na tle mainstreamowej sceny.
Kolejne numery pokazują, jak szeroki muzycznie jest to projekt. CHCĘ CIĘ CAŁOWAĆ I SŁUCHAĆ KING KRULE wyróżnia się świeżym brzmieniem i świetnym wokalem na refrenie Seweryna. Z kolei na CLA otrzymujemy mocną, liryczną zwrotkę Włodiego. juttro zaczyna się tu sezon stanowi muzyczne połączenie Kubana i mniej mainstreamowego Cichonia z samplami z utworu Krystyny Prońko Jutro zaczyna się tu sezon z 1977 roku. Nie zabrakło również Taco Hemingwaya, który nawiązując do swojej zwrotki z Tak to leciało, ponownie połączył siły z Otsochodzi w numerze HALO. Do tego dochodzą numery takie jak SŁOWA BOLĄ, NIENAWIDZĘ WARSZAWY czy wszystko co mam zawdzięczam sobie (interlude), w których szczególnie mocno wybrzmiewa charakterystyczna nawijka rapera z Tarchomina.
Wielki wkład w ostateczne brzmienie albumu ma również jego producent, Lohleq, którego wielu słuchaczy zalicza dziś do rapowej czołówki. Jego produkcje są nieoczywiste i pełne ciekawych rozwiązań, a sposób, w jaki umiejętnie łączy sample z nowoczesnym brzmieniem, sprawia, że kolejne numery potrafią zaskakiwać słuchacza. Dlatego kiedy gratulujemy Otsochodzi albumu, który dla wielu słuchaczy może być jednym z ważniejszych rapowych projektów tego roku, warto pamiętać również o osobie stojącej nieco z boku całej historii. Bez Lohleqa RIOTT prawdopodobnie nie brzmiałby tak świeżo, odważnie i eksperymentalnie.
W wolnych chwilach chodzę na koncerty i robię zdjęcia. W mojej torebce zawsze znajdzie się analogowy aparat i stary handycam. Nie rozstaję się też ze swoimi słuchawkami, na których najczęściej leci polski i brytyjski rap. Miłośniczka literatury pięknej obcej.

