Czytasz
Szukając duchów: urbex dla każdego

Szukając duchów: urbex dla każdego

Czy jest tu ktoś, kto za dzieciaka nigdy nie wpadł na pomysł wejścia na teren opuszczonego szpitala czy bloku w celu przeżycia przygody z dreszczykiem emocji?

Raczej nie – szczególnie, gdy nasza wyobraźnia była napędzana wówczas takimi filmami, jak Blair Witch Project czy [REC]. Prawda jest jednak taka, że zapewne mało kto z nas pokusił się wówczas o realizację planu. A nawet jeśli, to w kulminacyjnym momencie kończyło się pewnie na starym dobrym „nie, bo ja się cykam”

I może słusznie, bo będąc szkrabem level 10, mogliśmy nie mieć wystarczająco dużo doświadczenia, by wyjść z takiej przygody bez szwanku. Co innego, gdy jesteśmy już dorośli. I zaprawieni w nastoletnim chodzeniu na najróżniejsze pustostany, ruiny oraz inne dzikie miejscówki w rozmaitych celach towarzyskich… Ale tym razem nie o tym.

No dobra, ale czym jest ten urbex?

Urbex, czyli urban exploration, to po prostu odwiedzanie opuszczonych miejsc – czy to w celu zrobienia klimatycznych zdjęć, poznania historii danego budynku, czy przeżycia wspomnianego „dreszczyku emocji”. Choć na ogół w Going. MORE piszemy o tym, co oferują nam kluby, muzea, a nawet całe miasta, to w aktualnym pandemicznym anturażu, urbex pozostaje jedną z niewielu outdoorowych rozrywek, których dostępność nie została ograniczona.

Jeśli jednak nie mamy ochoty robić tego na własną rękę, bo właśnie się „cykamy” (albo, tak jak autor tego artykułu, przechodzimy covidową izolację), możemy, zamiast wchodzenia na opuszczone tereny przez okna nadziane gwoździami, spokojnie klikać w okienka w naszej przeglądarce. Eksploratorzy zostawiają w Internecie całkiem sporo śladów.

Jednym tchem można wymienić urbexowych wyjadaczy, takich jak Tube Raiders czy Urbex History, a następnie wziąć jeszcze kilka głębszych oddechów, by dodać do listy spore grono jutubowych eksploratorki/ów, w mniej lub bardziej amatorski sposób prezentujących swoje przygody. Oprócz największego serwisu z filmikami, eksploratorska społeczność chętnie wymienia się informacjami na różnych forach oraz fejsowych grupkach – nietrudno je znaleźć, często wystarczy wpisać po prostu „urbex” z dopiskiem danego kraju lub miasta.

Eksploracja opuszczonych miejsc przestaje być kojarzona wyłącznie z ukrytymi zakątkami Internetu. Dowodem na to jest chociażby seria „Red Urbex” w Arte.tv, której tematem są najbardziej unikatowe opuszczone miejsca z byłego bloku wschodniego. Każdy odcinek jest 5-minutową pigułką zawierającą nagranie z eksploracji oraz krótki zarys przeszłości danego budynku. 

Bawiąc – uczyć, ucząc – bawić

Czasem, jak w serii powyżej, wręcz wylewa się ona z pomieszczeń budynku. Innym razem potrzeba porządnego riserczu, by poznać mniej lub bardziej chlubną przeszłość danej lokacji.

Bułgarska Buzludzha. Foto: Romel, źródło: Wikipedia.

Miejsca, do których zagląda ekipa Red Urbex, są na ogół (pół)żywymi symbolami gwałtownych przemian społecznych czy upadków systemów politycznych. Oczywiście większość „zwykłych” lokacji na urbex nie kryje w sobie równie spektakularnych historii. Niemniej jednak, każda z nich – czy to opuszczony szpital, hotel czy klub nocny, – może być symbolem minionych czasów, świadkiem chwały i bankructwa oraz wszelkich innych ludzkich perypetii.

Sprawdźcie sekcję komentarzy i wysyp wspomnień związanych z tym miejscem!

Przy historiach zostając, do urbexowych lokacji przyklejają się jak rzep wszelkie urban legends. Z reguły makabryczne, mają zagęścić nieco atmosferę grozy towarzyszącą eksploracji. Tragiczne wydarzenia związane z tymi miejscami nie zawsze są jednak zmyślone – tak, jak w przypadku Almameru na warszawskiej Woli, gdzie w 2020 roku znaleziono zwłoki nastolatki, która wypadła z budynku. Mniej więcej od tego czasu dostęp do będącej niegdyś jedną z najpopularniejszych miejscówek na urbex w stolicy, jest znacznie utrudniony.

AlmaMer Szkoła Wyższa w Warszawie; ul. Wolska 43. Fot: Mateusz Opasiński, źródło: Wikipedia

Oczywiście nie wszyscy eksploratorzy patrzą przychylną okiem na szersze propagowanie konkretnych miejsc oraz ich legend. Zgodnie z niepisaną zasadą, że wszystko, co staje się popularne, musi stracić swoją pierwotną wartość, miejsca, które zaczynają być odwiedzane przez wiele losowych osób, często stają się ofiarami wandali.

Zasady i zagrożenia

I tu przechodzimy do urbexowych zasad. Pierwszą, powtarzaną jak mantra, jest:

take only pictures, leave only footsteps (zabierz tylko zdjęcia, zostaw tylko ślady stóp).

Warto więc zaniechać kolekcjonowania pamiątek z miejscówki czy tagowania jej ścian. Choćby dlatego, żeby kolejni eksploratorzy mogli cieszyć się takim samym stanem budynku, jak ten zastany przez nas. Lokacja wyczyszczona ze wszystkich interesujących przedmiotów świadczących o jej przeszłości, staje się jedynie bezimiennym pustostanem. Dlatego często tego typu ostrzeżenia pojawiają się na filmach i stronach zajmujących się urbexem.

Ochrona przed niszczeniem budynków jest więc jednym z głównych powodów, dla których część społeczności eksploratorów_ek niechętnie dzieli się informacjami o lokalizacjach urbexowych perełek. 

Sprawdź też

Inne zasady wynikają bezpośrednio z zagrożeń związanych z tą aktywnością.

Podczas wyprawy czeka nas wiele rodzajów pułapek, a najniebezpieczniejszą są… inni ludzie. Blog intotheshadows.pl wymienia tyle rodzajów osób mogących uprzykrzyć nam życie, że można by pomyśleć, że to wybór postaci w grze RPG – mamy tu ochronę budynku, wszelkie służby mundurowe, skłotujących dzikich lokatorów i pijaną młodzież. 

Innym rodzajem zagrożeń są te niewidoczne – jak azbest (rakotwórcza substancja, która jeszcze w PRL-u była używana do pokryć dachowych) albo wywołująca infekcje płuc pleśń czarna. Kluczowy jest więc wcześniejszy risercz na temat danego miejsca – również po to, by dowiedzieć się, czy wejście na jego teren nie jest nielegalne.

A zatem, do urbexu trzeba się dobrze przygotować – a i tak nie wiadomo, co może nas spotkać na miejscu. Może więc „cykanie się” i zostanie w domu, nie jest takim złym pomysłem, jeśli nie jesteśmy pewni swojej wiedzy i umiejętności?

Więcej informacji o zagrożeniach i o tym, jak się przygotować do urbexu, znajdziecie na intotheshadows.pl.

Gdzie na urbex?

Odpowiednie miejsca na urbex bez problemu znajdziemy tam, gdzie wszystko inne, czyli w Internecie. Tak czy siak, jedną z największych eksploratorskich uciech jest oczywiście możliwość odkrycia lokacji na własną rękę.

A szukać można dosłownie wszędzie! Czasem wystarczy dobrze rozejrzeć się po swojej okolicy. Niech zajawką na koniec będzie historia autora tego tekstu:



Czekając kilka godzin na busa w tajskim Chiang mai, urządziłem sobie spacer po okolicy. Przypadkiem trafiłem na jedno z najciekawszych opuszczonych miejsc w swoim życiu – Space Roller, będący niegdyś…wrotkarnią, obecnie przypominającą postapokaliptyczną wariację na temat Kosmicznego Meczu.

I jak? Urbexowe wrotki odpalone? Foto: archiwum własne autora.

Autorem tekstu jest Przemek Pstrongowski. 

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone