Czytasz
Koci, ognisty czy surrealistyczny? – tarot na Andrzejki

Koci, ognisty czy surrealistyczny? – tarot na Andrzejki

Zbliżają się Andrzejki. Noc z 29 na 30 listopada wypełnią wróżby i magiczne rytuały. Coraz bardziej popularny staje się także tarot. Którą talię wybrać? Sprawdźcie naszą subiektywną selekcję.

Podobno pierwsze karty tarota trzeba dostać w prezencie. Nie wierzę w takie przesądy, choć swoją pierwszą talię odziedziczyłam po babci. Ona sama wróżyła z typowych kart do grania w oczko czy makao. Oprócz tego miała zabawną talię z lat 50. czy 60. – nie był to tarot klasyczny, a inspirowane nim karty przeznaczone raczej do rozrywek towarzyskich.

Uczyć się na poważnie zaczęłam już dobrych parę lat temu. Jedną z pierwszych książek, na jaką natrafiłam była Biblia szatana. Dzieje kart tarota Jana Witolda Suligi – etnografa, antropologa kultury, specjalisty od kart, na którego kursach tarota zbierałam kolejne doświadczenia. Kontrowersyjny tytuł i okładka, prawda?:) Tak często zwano tarota przypisując jego autorstwo tzw. siłom nieczystym. O różnych jego aspektach razem z Anią Kamecką opowiadamy w ramach audycji Tarotiada.

Tarot, jako synteza różnych religii i tradycji ezoterycznych, wykorzystywany jest zarówno w kontekście magicznym, jak i coraz częściej jako narzędzie do samorozwoju lub dodatek do terapii. To też nadal, podobnie jak karty mojej babci, sposób na rozrywkę. Proste wróżby na jedną kartę stanowią częsty element andrzejkowych zabaw.

Autorka z książką „Biblia szatana. Dzieje kart tarota” Jana Witolda Suligi, archiwum prywatne

Bo czy wróżenie nie jest jednak trochę zabawą? I to niekiedy niebezpieczną… Tarot miał dużo wspólnego z karcianymi grami hazardowymi. Podobnie jak w hazardzie, tak i wróżąc stawiamy często wszystko na jedną kartę. Dziś postawimy raczej… na całe talie. Przed Wami moja subiektywna selekcja 5 intrygujących talii tarota.

Tarot Marsylski 

Zacznijmy klasycznie. Tarot marsylski, czyli właściwie Tarot de Marseille , to ponoć ten, któremu najbliżej do oryginału. Proste rysunki wynikają m.in. z techniki drzeworytu – mocny kontur i duże plamy barwne sprawiają, że wydaje się dość skromny. Niech nie zwiedzie Was jednak pozornie uboga forma – w tarocie marsylskim każdy detal czy kolor ma znaczenie. Mimo że jego początków historycy doszukują się w XIV lub XV wieku, swoją obecną nazwę zyskał dopiero w wieku XIX. Dziś stanowi rodzaj wzoru dla pozostałych setek tysięcy (a pewnie i większej ilości) wariacji (na video karta nr 03 pochodzi z talii marsylskiej). Mimo wielu bardzo ciekawych interpretacji tarota, moim ulubieńcem pozostaje marsylski.

Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na wspomnianą pozorną prostotę. Kontury postaci, obiektów zapadają w pamięć, stając się rodzajem esencji. Wszystkie kolejne dodatki i nadbudowy obecne w taliach późniejszych rozwijają obecne w nich wątki. Dla mnie tarot marsylski to po prostu taka podstawa programowa.

Z tarotem na grzybach – Major Arcana of Fungi na Sanatorium Dźwięku 

Tarot del Fuego 

To z pewnością najbardziej ognista talia jaką widziałam. Nic dziwnego – w końcu Tarot Del Fuego oznacza po hiszpańsku tarot ognia. Jaskrawe karty to dzieło Ricardo Cavolo, który znany jest ze swojej ekspresyjnej sztuki i zamiłowania do detalu. Jego autorski tarot wygląda niczym dzieło stworzone na szalonej lekcji plastyki dla przedszkolaków. Niewinne, dziecięce rysunki? Tylko pozornie. Mieszkający w słonecznej Barcelonie artysta od lat tworzy turbo kolorowe dzieła, miksując religię z popkulturą. Na swoim koncie ma zarówno portrety Sailor Moon czy Simpsonów, jak i ilustracje skomplikowanych alchemicznych procesów. Folklor miesza się tu z inspiracjami rodem ze studia tatuażu i przegiętych kreskówek.

Płomienna talia Cavolo to esencja jego stylu. Z pozoru może wydawać się chaosem, jednak gdy dłużej przypatrzycie się występującym na kartach postaciom, wszystko zaczyna składać się w fascynującą opowieść o inicjacji. Niekiedy drapieżny i brutalny (np. IV Mieczy), innym razem zaskakujący niesamowitą czułością (np. Królowa Kielichów) Tarot del Fuego to jazda bez trzymanki. Zapewniam, że po zakupie – dzięki bogactwu szczegółów – będziecie studiować go tygodniami.

FORWARD Tarot

Śmierć, karta zaprojektowana przez Dominikę Olszowy dla FWD Tarot, mat. promocyjne galerii FWD

Tarot mówi o przyszłości, ale ten tarot… jest przyszłością. Wyjątkowy projekt poznańskiej galerii FWD to efekt czasów pandemicznych i ezo zainteresowań jej założycielek. Ewa Mrozikiewicz i Maria Ancukiewicz, dwie kuratorki i artystki, stworzyły mobilną wystawę w formie kart tarota. Do współpracy zaprosiły wyjątkowych artystów, artystki i kolektywy – w tym m.in. Izabellę Gustowską, Maćka Chorążego, Dominikę Olszowy czy Mikołaja Sobczaka.

Efekt to 78 kart zaskakujących wyjątkową formą – Papież Tymka Borowskiego zmienia się w pajdę chleba z monstrualną górą masła, Kochankowie przyjmują postać punkowo-performerskiego duetu SIKSA, Jakub Paprocki w roli Wisielca obsadza zaś ognistą Sally Spectrę z kultowego serialu Moda na sukces.

Forward Tarot funkcjonuje na styku różnych form -– można nim wróżyć, ale i też oglądać jak wspomnianą wystawę grupową, czy konceptualne wydawnictwo artystyczne. To obiekt kolekcjonerski i użytkowy zarazem. Opisy do kart powstały w ramach konsultacji z wróżką Lauraną, będącą merytorycznym wsparciem dla artystów. Choć na początku karty mogą wydawać się jeszcze bardziej hermetyczne niż pierwowzór, wystarczy puścić wodzę fantazji, by nietypowe obrazy pokierowały Was zupełnie nowymi ścieżkami.

Chcecie dowiedzieć się więcej o FWD Tarot? Posłuchajcie mojego wywiadu

Koci tarot

Mamy tu jakiś kociarzy i kociary? Co powiecie na zmultiplikowane mruczki w formie tarota? Cat’s Eye Tarot to talia, w której wszystkie karty okupują koty. Miłośniczka futrzaków, Debra M. Givin, bacznie obserwowała zachowanie swoich kocich przyjaciół, przyporządkowując je określonym kartom Maior i Minor Arcana. Nie trzeba chyba nikomu przypominać, że kot to zwierzę kojarzone często z ezoteryką. Nie bez przyczyny przez setki lat przypisywano im wyjątkowe talenty. Serdecznych kompanów wiedźm podejrzewano o parapsychiczne zdolności. To również skrajni indywidualiści, chadzający własnymi drogami. Widać to również w ilustracjach Givin, która opowiada historię każdej z kart z kociego punktu widzenia (z czego wynika sama nazwa talii). To koty stają się narratorami i aktorami jednocześnie.

Czy Cat’s Eye Tarot można wróżyć? Owszem. To jednak nie tylko niezwykłe narzędzie do studiowania przyszłości, ale i zwierząt. Efekt długoletniej analizy kocich pupili pozwala na lepsze poznanie ich zachowań i zrozumienie skomplikowanego języka mruczków. Znaczenie i numeracja kart powstały na wzór talii Rider-Waite. Wybierane często na ofiary kocich myśliwych gady, ryby, ptaki i myszy zastępują zwykłe symbole kolorów.

Sprawdź też

Sprawdźcie, która karta najlepiej pasuje do Waszego pupilka.

Czy Tina Turner może przepowiadać przyszłość? King Khan i jego The Black Power Tarot 

Tarot Leonory Carrington

Karta Świat, Tarot Leonory Carrington, mat. promocyjne

Na koniec przechodzimy do mojej wishlisty. Leonora Carrington, brytyjsko-meksykańska artystka, zaprojektowała swoją autorską talię w latach 30. XX wieku. Wyjątkowe karty przez lata były właściwie nieznane szerszej publiczności. Śmierć wybitnej surrealistki w 2011 roku – jak to zwykle bywa – zaowocowała wzmożonym zainteresowaniem jej postacią. Do tej pory głównie znana jako partnerka Maxa Ernsta przez lata wypracowała swój niepowtarzalny styl. Jej prace można było niedawno oglądać podczas weneckiego Biennale, które swoje hasło przewodnie – The Milk of Dreams – zapożyczyło z niewielkiej książki artystki o tym samym tytule. Obrazy Carrington zawisły również w tym roku w Tate Modern w ramach wystawy przekrojowej Surrealism Beyond Borders. O artystce mówi się coraz więcej.

Zainteresowanie jej sztuką zbiegło się w czasie z powracającą fascynacją tematami ezoterycznymi. Prezentacja talii w 2018 roku podczas wystawy retrospektywnej w Meksyku poskutkowała jej wydaniem. Tarot wraz z książką zawierającą eseje o sztuce i inspiracjach surrealistki sprzedawał się jak przysłowiowe ciepłe bułeczki. Niestety, nie było mnie stać, a teraz tym bardziej;) Dziś ceny zestawu sięgają grubo ponad tysiąca złotych. Talia jest przepiękna. Punktem wyjścia dla kompozycji i postaci jest oczywiście tarot marsylski, nie zabrakło również nawiązań do talii Rider-Waite oraz słynnego tarota Papusa, zwanego również tarotem cyganów. Wszystkie inspiracje zostały przefiltrowane przez wyrazisty i niepowtarzalny język plastyczny Carrington, stymulujący pokłady naszej twórczej nieświadomości.

Może kiedyś uda mi się jeszcze ją dorwać…

A więc… jaką talię wybrać?

Autorka, fot. Piotrek Sobiecki

Tak naprawdę wróżyć można prawie ze wszystkiego. Wróży się z fusów, chmur, linii papilarnych a nawet… mąki. Dlatego samo narzędzie nie jest według mnie aż tak ważne. Jeśli skupiamy się jednak na tarocie, polecam wybrać talię, która po prostu do Was przemawia. Tak naprawdę cały ezo anturaż, dekoracje i stylizacje są niczym, jeśli brakuje nam dobrych intencji i wróżąc chcemy tylko podbić sobie ego. Pozostaje mi już tylko życzyć Wam wszystkim…

…samych udanych wróżb na Andrzejki!

Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone