„Trainspotting” stanie się scenicznym musicalem. „To nie tylko spektakl. To manifest tego, kim jesteśmy”
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach…
Światowa premiera przedstawienia odbędzie się 15 lipca na deskach londyńskiego Theatre Royal Haymarket. Główną rolę zagra w nim debiutujący Robbie Scott.
Spis treści
W ubiegłym miesiącu minęło dokładnie 30 lat od premiery Trainspotting — drugiego filmu w dorobku Danny’ego Boyle’a, który chwilę wcześniej rozpoczął karierę reżyserską czarną komedią Płytki grób. Po tym debiucie zdecydował się zekranizować książkę Irvine’a Welsha osadzoną w świecie młodych edynburskich narkomanów. Od początku był podekscytowany pracą nad powieścią. Jak wyznał w jednym z wywiadów, wierzył bowiem, że na jej kanwie powstanie najbardziej energetyczna produkcja w historii opowiadająca o czymś, co skończy się w czyśćcu lub w jeszcze gorszym miejscu.

Film, który obrósł kultem
Boyle miał nosa, a Trainspotting do dziś pozostaje jednym z jego najpopularniejszych filmów. Widzowie zapamiętali go dzięki wyrazistym kreacjom aktorskim piątki głównych bohaterów — Ewana McGregora, Ewena Bremmera, Jonny’ego Lee Millera, Kevina McKidda i Roberta Carlyle’a. Docenili także zawrotne tempo samego scenariusza i podkręcającą je ścieżkę dźwiękową. Eklektyczny soundtrack zawiera szlagiery z lat 70., modny wówczas britpop oraz szeroko rozumianą muzykę taneczną: od Leftfield po Underworld.
Czas na musical
Okrągły jubileusz filmu to świetna okazja do tego, by odświeżyć sobie historię Marka Rentona i jego przyjaciół. Zrobimy to za pośrednictwem platformy streamingowej Prime Video albo licznych serwisów VOD. O edynburczykach przypomnimy sobie także dzięki londyńskiemu Theatre Royal Haymarket. Właśnie tam 15 lipca odbędzie się światowa premiera musicalu Trainspotting.
Spektakl reżyseruje Caroline Jay Ranger, a główną rolę Rentona zagra w nim debiutujący na West Endzie Robbie Scott. Poza piosenkami znanymi z filmu Boyle’a na scenie usłyszymy nowe utwory, które od zera napisał Irvine Welsh. Z taką formą oswoiła go praca nad płytą Men in Love uzupełniającą najnowszą książkę o tym samym tytule. Pisarz śledzi w niej dalsze losy bohaterów z Edynburga, badając, czy wraz z upływem lat uda im się ustatkować i odnaleźć upragnioną miłość.
Trochę refleksji, trochę śmiechu
Według prozaika produkcja Theatre Royal Haymarket to naturalne przedłużenie historii, która z kart powieści trafiła na duży ekran. — Istniejące adaptacje teatralne mojej książki okazały się uznanymi i poruszającymi doświadczeniami scenicznymi, a ścieżka dźwiękowa filmu jest oczywiście kultowa. Połączenie muzyki i słów w celu stworzenia wybuchowego, prowokacyjnego i rozrywkowego spektaklu wydawało się logicznym krokiem — komentuje.
Welsh chciałby, żeby spektakl Theatre Royal Haymarket rozbawił widzów, ale i skłonił ich do refleksji. Jego zdaniem obie te rzeczy nie wykluczają się wzajemnie. — Ludzie muszą zastanowić się nad światem, w którym żyjemy, i zapewnimy im taką refleksję. Jednocześnie potrzebują śpiewać z głębi serca i śmiać się do rozpuku, bo na tym właśnie polega bycie człowiekiem. To również pojawi się w sztuce — komentuje.
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach „newonce", „NOIZZ", „Czasopisma Ekrany", „Magazynu Kontakt", „Gazety Magnetofonowej" czy „Papaya.Rocks". Mieszka i pracuje w Warszawie.


