The Roots wracają do Polski po 14 latach przerwy. Dlaczego to jeden z najważniejszych koncertów tego sezonu?
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach…
Kultowa grupa, która wydobyła z hip-hopu eklektyzm i emancypacyjną moc, wystąpi 7 lipca w warszawskiej Letniej Scenie Progresji. W Going. zdobędziecie bilety na ten koncert w specjalnej, niskiej cenie, a u nas – przeczytacie więcej o tym, dlaczego status legend artystom po prostu się należy.
Spis treści
Nic o hip-hopie bez nich
Za chwilę będą świętować 40-lecie istnienia. W tym czasie zrobili tyle, że swoimi osiągnięciami mogliby obdzielić wiele konkurencyjnych formacji. W rankingach najlepszych hip-hopowych grup wszech czasów zawsze plasują się na wysokich pozycjach. Zdobyli 14 nominacji do Grammy, wydali 14 płyt studyjnych i 2 koncertowe. Na swoich krążkach gościli największe gwiazdy światowej estrady, w tym Erykah Badu, Fatboya Slima, Alicję Keys, Sufjana Stevensa i Mos Defa. Śmiało weszli też do świata telewizji, występując w The Tonight Show prowadzonym przez Jimmy’ego Fallona.
Kiedy zatem Questlove, jeden z założycieli zespołu, wydał w ubiegłym roku wspomnieniową książkę Hip hop jest historią, do głowy przyszedł nam pomysł na jej alternatywny tytuł. The Roots to też historia — i to taka, której kolejne rozdziały wciąż przed nami.
W zespole siła
Dziś już nikogo specjalnie nie dziwi, że koncerty raperów nie muszą sprowadzać się do minimalistycznej formuły z DJ-em i hypemanem. Nawijka gładko wchodzi w dialog z popisami muzyków i nabiera przez to dodatkowej mocy. Gdy The Roots wchodzili na rynek, takie połączenia wcale nie były jednak oczywistością. Nic dziwnego, że magazyn ThoughtCo nazwał grupę pierwszym legitnym zespołem hip-hopowym.
Koncertowy skład Filadelfijczyków liczy dziś 12 osób. Tariq Trotter aka Black Thought na scenie rapuje m.in. w towarzystwie perkusji, klawiszów, syntezatorów, ale i trąbki czy suzafonu. Tak bogate instrumentarium tworzy na scenie mieszankę nie do podrobienia — coś pomiędzy wykręconym jazzem, elektroniką a rockiem. Klasyfikacji gatunkowej nie jesteśmy do końca pewni, ale na to, że przy takim połączeniu nie usiedzicie w miejscu, postawimy każde pieniądze.
Lekcja muzyki
Niektórzy artyści stronią od statusu legend: albo z lęku przed spoczęciem na laurach, albo ze względu na fałszywą skromność. The Roots mają inaczej i już samą nazwą zasygnalizowali, że chcą głęboko zakorzenić się w świadomości słuchaczy i całego przemysłu muzycznego. Wiedzą, że przetarli szlaki wielu innym wykonawcom, i są gotowi dzielić się swoim dziedzictwem.
Zespół od 2008 roku zaprasza fanów do rodzinnej Filadelfii na Roots Picnic — festiwal równie eklektyczny co ich muzyczna propozycja. Panowie ostatnio sami zagrali na nim wraz z Jayem-Z, a poza tym ugościli w line-upie m.in. Erykah Badu, Kehlani, Brandy, De La Soul i Bilala. Oprócz tego rokrocznie organizują oblegane jam session przed rozdaniem nagród Grammy i zasiadają w radzie nadzorczej CAPA Foundation wspierającej młode talenty. Tak się animuje środowiska twórcze!
Nowości na horyzoncie
Setlisty koncertów The Roots składają się dziś z ich najsłynniejszych utworów (np. The Next Movement, You Got Me albo Proceed) oraz coverów piosenek innych muzyków — Kool & the Gang, Boba Dylana, Led Zeppelin i Donald Byrda. Od tej reguły raczej od dawna nie ma wyjątków, bo …And Then You Shoot Your Cousin, ostatni album Amerykanów, ukazał się w 2014 roku.
Ziarno nadziei na nowe piosenki w słuchaczach zasiały jednak doniesienia sprzed kilku miesięcy. W sierpniu Questlove potwierdził w programie Score: The Podcast, że kolejna płyta zespołu nosi tytuł End Game i powinna ujrzeć światło w najbliższym czasie. Gościnnie mają na niej nawinąć m.in. Benny the Butcher i Syd z kolektywu The Internet. Czy jej fragmenty przedpremierowo usłyszymy na żywo? Cóż, najlepiej przekonać się o tym na własnej skórze!
Support wart uwagi
Samo The Roots wygeneruje tyle energii, że spokojnie obdzieli nią wszystkich zgromadzonych pod Letnią Sceną Progresji. Zanim jednak zaczną grać, rytm wieczorowi ze swoim kwintetem Good Compny nada Oddisee. W twórczości brooklyńskiego rapera rozbrzmiewają echa różnych stylów: funku, złotej ery hip-hopu i zadziornego jazzu z korzeniami w afroamerykańskich diasporach. Do swoich idolów zalicza m.in. Erica B. & Rakima, De La Soul i A Tribe Called Quest.
– Myślę, że inspiracja jest nieograniczona jak zimna fuzja. Tak naprawdę nie muszę niczego szukać, bo tym, co mnie napędza i sprawia, że tworzę muzykę, jest po prostu życie. To mój cel, rozumiesz? Czuję, jakby to się nieustannie odnawiało – powiedział członek tria Diamond District w jednym z wywiadów.
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach „newonce", „NOIZZ", „Czasopisma Ekrany", „Magazynu Kontakt", „Gazety Magnetofonowej" czy „Papaya.Rocks". Mieszka i pracuje w Warszawie.


