Czytasz
Gdy ageizm rani jak cios – boomerzy vs. millenialsi vs. gen Z

Gdy ageizm rani jak cios – boomerzy vs. millenialsi vs. gen Z

Zarówno recenzja epki Young Leosi autorstwa Marcina Flinta, bezrefleksyjne wypluwanie z siebie słowa boomer, jak i tiktokowe potyczki między millenialsami a gen Z, to różne oblicza ageizmu.

Ageizm niejedno ma imię. Układasz włosy z przedziałkiem z jednej strony? Nosisz rurki albo spodnie z wysokim stanem? Używasz tej 😂😂 emotki? Jesteś millenialsem i niestety nie jesteś cool (tylko cheugy). Przynajmniej wg pewnej części TikToka. Cała akcja zaczęła się mniej więcej rok temu, gdy konto @zoereport wrzuciło na platformę ten filmik:

@thezoereport

flared leggings!! @hannahbvoo #foryou #fyp #foryoupage

♬ see you again x love galore cover – Sabby Sousa

Odkrycie na nowo przez gen Z rozszerzanych przy nogawkach spodni rozsierdziło millenialsów. Dlaczego? Bo zetki ochrzciły mianem flared leggins ich ukochane niegdyś yoga pants, które zdążyły w międzyczasie wyjść z mody… I tak od słowa, do słowa, poleciały iskry, a osoby gen Z zaczęły w odwecie nabijać się ze stylówek millenialsów. O bogowie, walka!



A raczej wrestlingowe show. Bo jeśli chodzi o ageizm, to aktorów_ek jest więcej niż dwóch. Wyobraźmy to sobie: w lewym rogu przedstawicielka gen Z: kolorowe włosy, low-cut dzwonowate spodnie. Na prawo millenials: włosy z przedziałkiem po boku, no i oczywiście rurki, najlepiej z wysokim stanem. Zetka zaczyna walkę od przedstawienia swoich zaimków i szybko rusza do ataku przez TikToka, na co millenials roszczeniowo stwierdza, że nie będzie walczył na takich warunkach. Nagle, z piwkiem w ręku, przy AC/DC albo Dżemie z głośników, na ring wbija boomer. I wcale nie zamierza na powitanie przedstawiać swoich zaimków.

gen z

Żeby nie było – badawcza ciekawość wobec kulturowych różnic między pokoleniami – w języku, modzie czy zachowaniach, jest super. Gorzej, gdy zamiast antropologicznej zajawy zaczyna wjeżdżać dissowanie się nawzajem i strzelanie stereotypami jak z karabinu. Jasne, pokoleniowe tarcia istniały zawsze – patrz romantycy kontra pozytywiści, a bardziej współcześnie – *ebać stare baby czy gimby nie znajo. Bunt wobec rodziców jest rozwojowy. Za to szufladkowanie osób tylko na bazie tego, że należą do konkretnego pokolenia – nie.

ageizm

prądem oczywiście

A tak naprawdę, to j*bać generalizacje.

U ok boomer?


Przyznam, że czasem z niedowierzaniem patrzę, jak osoby z mojej bańki na lewo i prawo rzucają określenia dziaders i boomer, w których zawiera się przecież nic innego, jak negatywne nacechowanie wieku osoby. Oczywiście, w tym wypadku chodzi nie o sam wiek, tylko pewne postawy i poglądy. Ale dlaczego właśnie słowo boomer? Skoro język ma być narzędziem inkluzywnej rewolucji, to czemu tak bezrefleksyjnie rzucamy obelgi zakorzenione w ageizmie?

Memy z boomerami czasem śmieszą, fakt. Gorzej, gdy stereotypy wychodzą ze sfery beki i stają się krzywdzącą (i modną) etykietką. Bo jeśli chcemy mówić o ludziach, a nie ideologiach i stereotypach, to znam osoby w średnim wieku, którym daleko do konserwatyzmu, a i tak poczuły się dotknięte ubiegłorocznym wylaniem się terminu boomer na wszystkie strony Polski. Skoro to my jesteśmy rewolucją, to możemy postarać się o trafniejszy dobór słów, gdy chcemy kogoś zdissować. I nie jest to tylko moja rozkmina – o frazie ,,ok boomer” debatował sam… Sąd Najwyższy w USA. Chodziło o to, czy użycie jej w miejscu pracy jest legalne w świetle zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. Zgadzam się z wnioskami w tekście – nie ma co rozkminiać kwestii, czy ok boomer powinno być legalne, tylko to, dlaczego przypisujemy szereg łatek do ludzi o konkretnej przynależności pokoleniowej. Myślenie, że z wiekiem nierozerwalnie wiążą się konkretne cechy i role, czy nawet sposób ubierania się, jest narzędziem presji społecznej. To właśnie robią rodzice, gdy naciskają swoje dzieci, by wyszły za mąż i spłodziły potomstwo. Albo ludzie, którzy chcą j*bać stare baby prądem, który to przekaz może jedynie pogłębiać izolację społeczną starszych osób.

Troszki teorii (ale nie za dużo)…

Jeśli wpychamy konkretnych ludzi w szufladki boomerów, dziadersów, czy leniwych millenialsów, działamy dokładnie w ten sposób. Byłbym może w stanie odrobinkę bardziej skumać ten mechanizm, gdyby naprawdę było tak, że wiek = określone poglądy, postawy, cechy psychofizyczne. Ale tak oczywiście nie jest. Nawet pojęcie wieku nie jest jednorodne. Profesor Piotr Szukalski wymienia (źródło) jego różne rodzaje, niezależne od metryczki: biologiczny (realne „zużycie” organizmu), czynnościowy (określający sprawność intelektualną i motoryczną) oraz społeczny (nazywającym role społeczne, które wypełniamy…lub nie). W testach inteligencji występuje również składowa wieku umysłowego – poziomu rozwoju umysłowego dziecka w stosunku do oczekiwanego w jego wieku. A gdyby poszperać nieco bardziej w różnych teoriach psychologicznych, znalazłby się pewnie jeszcze z tuzin innych rodzajów (jak to w psychologii bywa). Jasne, wiek ma znaczenie i naturalnie różnicuje ludzi. Konkretne osoby, wychowane w danym czasie i środowisku, karmione przez taką, a nie inną kulturą, mogą myśleć w określony sposób. Ale to nie wszystko.

Owszem, trzeba uświadamiać starsze osoby np. na temat niebinarności czy wyrażanych świadomie lub nie postaw seksistowskich. A na przemoc reagować bez żadnej taryfy ulgowej (szczególnie, jeśli system jej sprzyja/pzdr z patriarchatu). Ale nie wszyscy ludzie z pokolenia X czy baby boomers to przemocowcy i transfoby. Niektórym może po prostu ciężko skumać koncept niebinarności czy inne, kluczowe dla nas tematy. A przede wszystkim – nie mieli takiego dostępu do edukacji, jakim mogą cieszyć się gen Z…Sorry, nie mogę przykładać tej samej miarki do mojego dziadka, co do osoby w moim wieku. Owszem, istnieją takie przejawy dyskryminacji (choćby rasizm czy antysemityzm), których w żaden sposób nie da się usprawiedliwiać wiekiem. Niemniej, kwitowanie wszelkich różnic światopoglądowych czy np. braku zrozumienia kultury młodzieżowej boomerstwem lub dziaderstwem przy sprawia, że jedna i druga strona albo pozostaje w swoich okopach albo, idąc za wrestlingową fantazją ze wstępu, naparza się krzesłami. A to niczego nie załatwia. Nazywanie kogoś w ten sposób to wytrych. Narzędzie, by obronić się przed osobami, które myślą inaczej. Tępe narzędzie. A do tego takie, które wkrótce może być zwrócone w naszą stronę. Jako społeczeństwo jesteśmy coraz starsi. Jednocześnie, spora część osób określanych jako seniorzy czuje izolację społeczną. Powinniśmy więc włączyć ich do dyskursu nawet, jeśli dialog jest trudny. A jakby tego wszystkiego było mało, dochodzi kult młodości, który służy na pewno nie ludziom, tylko sztucznym, kapitalistycznym potrzebom rynku.

Nie chodzi więc nawet o to, że ktoś się o to obrazi o bycie nazwanym dziadersem – lecz fakt, że język wpływa na myślenie, a w tym wypadku – również to, jak rzeczywiście postrzegamy pokolenie baby boomers, którzy właśnie wchodzą w wiek emerytalny. I nie tylko ich – bo generacji X (jak w memie na początku) również przypisuje się boomerstwo, a w kolejce do udziadowienia, wraz ze swoimi rurkami i yoga pants, już czekają millenialsi…

A to bardzo niebezpieczny trend. Sytuację analizuje psychoterapeutka Tatiana Mindewicz – Puacz: Choć dzisiejszy 50-plus latek, czy 50-plus latka – to ktoś zupełnie inny, niż jeszcze zaledwie dwie dekady temu – nadal osoba w tym wieku, w społecznym wyobrażeniu – zbyt często „wypada” z rynku pracy i większości atrakcyjnych (rozrywka, relacje) aktywności społecznych.

Jeśli więc coraz młodsi ludzie są symbolicznie uznawani (choćby w memach) za starych, to z pewnością nie pomaga im to czuć się istotną częścią społeczeństwa.

Sprawdź też

A teraz dla odmiany, żeby nie było, że tylko biadolę – świetną robotę w walce z ageizmem robi np. festiwal Up To Date dzięki takim akcjom, jak Wyślij Pocztówkę do Babci czy 50+. Impreza z babcią albo ojcem? Czemu nie?

ageizm

Ach, ta dzisiejsza młodzież

Ale c’mon, nie myślicie chyba, że dyskryminacja ze względu na wiek działa tylko w jedną stronę? No nie działa. Owszem, instytucjonalny ageizm (np. w miejscu pracy) dotyka przede wszystkim ludzi starszych. Ale ma też inne odcienie. Ci bardziej zaawansowani wiekiem również potrafią zapodać solidną ejdżyzmową dawkę osobom o niższym levelu. Pamiętam tę ulgę, że słowo gimbus wypłynęło chwilę po tym, jak skończyłem gimnazjum i awansowałem do tzw. licbazy. Ejdżyzm z racji bycia młodym nie ominął mnie za to, gdy grałem w te wakacje koncert w jednej z miejscówek nad Wisłą i rozstawiałem sprzęt. Wyjmuję gitarę, a zdziwiony pan dźwiękowiec w podeszłym wieku pyta, czy wiem, co to za gitara. I czy znam X gitarzystę z takiego i takiego zespołu. No nie znam. Nie zdałem egzaminu. Podobnie jak wtedy, gdy inny gitarowy guru, pewien jazzman i mój ówczesny nauczyciel giary rzucił kiedyś do mnie, że i tak przed czterdziestką niczego wartościowego nie nagram. Mam tylko ćwiczyć. Na szczęście nie posłuchałem ;)))) Z tego typu sytuacji, raz udało mi się zaliczyć ejdżyzmowy egzamin. Miejsce akcji: blablacar gdzieś w drodze z Warszawy do Wrocławia. Kierowca zagaja mnie, co robię w życiu. Odpowiadam, że m.in. piszę dla Going. Momentalnie pada kolejne pytanie:

ile masz lat?

No 27.

– a, to w takim razie może już masz coś oleju w głowie.

Uff, mogę pisać. Dzięki, mordko (i druga myśl: o gurwa, czy to znaczy, że jestem stary?)

Ejdżyzmowa bomba w stronę tej dzisiejszej młodzieży została wypuszczona również przy okazji recenzji epki Young Leosi, a zwłaszcza jednej – autorstwa Marcina Flinta. Oprócz zarzutów w stronę techniki wokalnej Leokadii nie obyło się bez niepotrzebnego IMO pojazdu po nastolatkach słuchających Hulanek. Brakowało tylko, by Flint zasugerował, by Leosia poczekała do czterdziestki, zanim zacznie cokolwiek nagrywać. Ech.

Millenialsi to nowi boomerzy?

ageizm

Przecież wiadomo, że spodnie to największy zapalnik niepokojów społecznych

Czy nie myślicie jednak, że wojenki między gen Z a millenialsami to już inny poziom abstrakcji? Przecież między niektórymi osobami z obu pokoleń różnica wieku wynosi dosłownie kilka lat. A gdy używaniu konkretnych emoji przypisuje się millenialskość, to robi się absurdalnie. A może po prostu nie ma między nami większych różnic i ta nieszczęsna emotka 😂 oraz spodnie do jogi to jedyny sposób, w jaki możemy się zróżnicować? Szczególnie, że subkultury, które były naturalną przestrzenią kanalizującą potrzebę odrębności, umarły… Hipokryzję pewnych zachowań części gen Z na TikToku punktuje np. ta tiktokerka:

@dylisium

Please wait for the last one…stay for my chaotic negative angry energy cause I AM DONE!

♬ original sound – Dylisium

Ale to już temat na inny tekst. Tak czy siak, wszystkim pokoleniom polecam wychodzenie z własnej pokoleniowej bańki z otwartością. I jeszcze raz: j*bać generalizacje!