„To odpowiedni moment, by się pożegnać”. Twórcy hitu „Barbie Girl” kończą działalność
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach…
Zespołowi Aqua było znacznie bliżej do statusu wykonawcy jednego przeboju niż grupy utrzymującej stały, linearny poziom. Mimo to zdołał szybko wykroczyć poza teren ojczystej Skandynawii i utrzymać się na scenie ponad trzy dekady.
Spis treści

Pożegnanie w Indiach i na Instagramie
Oficjalne pożegnanie wystosowało do słuchaczy troje członków grupy: wokaliści Lene Nystrøm i René Dif oraz klawiszowiec Søren Rasted. — Aqua była ogromną częścią naszego życia i razem mieliśmy szansę doświadczyć więcej, niż kiedykolwiek śmieliśmy marzyć. Niezliczoną ilość razy podróżowaliśmy po świecie, spotkaliśmy tak wielu wspaniałych ludzi, śpiewaliśmy razem z milionami z Was i dzieliliśmy się wspomnieniami, które pozostaną z nami na zawsze — przekazali w mediach społecznościowych muzycy. Jak twierdzą, działalności koncertowej i wydawniczej nie kończą bynajmniej ze względu na wewnętrzne tarcia i konflikty. Robią to akurat teraz, by rozstać się w zgodzie i wzajemnym szacunku.
Skandynawski skład zagrał ostatni koncert podczas Shillong Cherry Blossom Festival, który odbył się w listopadzie ubiegłego roku w indyjskiej miejscowości Shillong. Megalomanię, czyli płytę zamykającą dyskografię, wydał znacznie wcześniej, bo półtora dekady temu. Po tym czasie prezentował jedynie pojedyncze single, w tym Like a Robot, Freaky Friday i I Am What I Am.
Akwarium z lalkami
Lata świetności tria to końcówka lat 90. To wtedy światło dzienne ujrzał jego debiutancki album Aquarius, na którym znalazły się takie przeboje jak Doctor Jones, Good Morning Sunshine czy Lollipop (Candyman). Płyta szybko wskoczyła na szczyty list przebojów w Danii, ale na fali globalnego zainteresowania eurodance’em wypłynęła także poza Stary Kontynent. W Stanach Zjednoczonych przyjęto ją równie ciepło co piosenki ATC, Ace of Base czy Eiffel 65.
Na wzrost popularności Aqua największy wpływ miał niewątpliwie utwór Barbie Girl. Wspomniany Søren Rasted wpadł na pomysł jego napisania, gdy zobaczył wystawę poświęconą kiczowi w popkulturze. — Chcieliśmy nadać lalkom głosy i wyobrazić, co by do siebie mówiły — komentowała jego koleżanka, Lene Nystrøm. Cukierkowy ton piosenki świetnie wpisał się w ducha ówczesnych czasów. Numer dotarł do zestawienia US „Billboard” Hot 100, a cztery lata później artystom udało się go zaśpiewać na Konkursie Piosenki Eurowizji. Wydanie singla przyniosło też im wiele problemów natury prawnej, bo Mattel oskarżył ich o bezprawne wykorzystanie wizerunku Barbie. Proces zakończył się jednak ugodą i wezwaniem obu stron do tego, by wrzuciły na luz.
Rapowe odświeżenie
Kompozycja szybko weszła na rotacje radiowe i pozostała tam do dziś. Drugą młodość dał jej film Barbie w reżyserii Grety Gerwig. Na towarzyszącym mu soundtracku znalazła się kompozycja Barbie World Nicki Minaj i Ice Spice, w której artystki zsamplowały kultowy przebój. — Jestem niegrzeczna jak Barbie. Jestem lalką, ale i tak mam ochotę na imprezę — nawijają artystki, wchodząc w dialog z Aqua. Nie one pierwsze, nie one ostatnie, bo o trio mimo zakończenia działalności trudno będzie tak łatwo zapomnieć.
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach „newonce", „NOIZZ", „Czasopisma Ekrany", „Magazynu Kontakt", „Gazety Magnetofonowej" czy „Papaya.Rocks". Mieszka i pracuje w Warszawie.

