Czytasz
Chcecie użyć głosu gwiazdy? YouTube wam pomoże

Chcecie użyć głosu gwiazdy? YouTube wam pomoże

YouTube

Coraz trudniej się połapać, czy krążące po sieci covery znanych utworów są prawdziwe. YouTube postanowił stworzyć narzędzie, które sprawi, że tworzenie amatorskich przeróbek przy użyciu AI będzie jeszcze łatwiejsze.

Wojna o sztuczną inteligencję

Technologia idzie w dziwnym kierunku. Już teraz praktycznie każdy, kto zrobi mały research, może stworzyć cover jakiejkolwiek piosenki, zaśpiewany przez dowolną gwiazdę. Miley Cyrus wykonująca hymn Niemiec? Eminem i Christina Aguilera i ich wspólny świąteczny album? Da się zrobić. Sztuczna inteligencja uczy się szybko, więc czasami ciężko odróżnić, który wytwór to fake.

W świecie branży muzycznej w sprawie coraz częstszej samowolki AI powstały dwa fronty. Jeden kategorycznie jest przeciw i chce natychmiastowego usuwania fanowskich deepfake’ów oraz regulacji prawnych. Pamiętacie jeszcze aferę z początku roku? Wtedy pojawił się fanowski utwór Drake’a i The Weeknda o tytule Heart On My Sleeve, który szybko obiegł internet. Nie spodobało się to Universal Music Group. Po szybkiej interwencji kawałek musiał zniknąć z serwisów streamingowych z powodu naruszenia treści za pomocą generatywnej sztucznej inteligencji.

Drugi front widzi w tym niezłą szansę na biznes. Program do konstruowania piosenek przy pomocy AI wypuściła Grimes. Zadeklarowała nawet, że podzieli się połową zysków za każdą udaną piosenkę. Meta wprowadziła natomiast chatbota AI imitującego różne znane postacie, w tym… Snoop Dogga. Na podobną ścieżkę zdaje się wkraczać YouTube, który pracuje nad narzędziem umożliwiającym fanom tworzenie piosenek przy pomocy głosów znanych artystów.

Chcecie pogadać ze Snoop Doggiem? Nie ma problemu!

Deepfake? YouTube mówi: nie ma sprawy

Jak twierdzi Billboard, program, nad którym pracuje YouTube, będzie oficjalnie licencjonowaną wersją kreatorów AI-deepfake, jakich w sieci już trochę jest. Wszyscy chętni twórcy będą mogli dołączyć do programu, a ich głosy staną się wtedy dostępne dla użytkowników. Projekt miał ruszyć już w zeszłym miesiącu, ale gigant nie zdołał nabyć wszystkich potrzebnych praw do wyszkolenia sztucznej inteligencji.

Długie negocjacje z wytwórniami nie dziwią, bo sprawa wcale nie jest zero-jedynkowa. Co, jeżeli głosy muzyków posłużą do tworzenia kontrowersyjnych lub kompromitujących treści? Czy zawarta umowa zdoła ich przed tym uchronić? – Niektórzy dyrektorzy twierdzą, że znalezienie topowych artystów do udziału w nowym narzędziu YouTube było trudne i nawet niektóre z najbardziej przyszłościowo myślących osób wahały się przed oddaniem swoich głosów w ręce nieznanych twórców, mogących użyć ich do wygłaszania oświadczeń lub śpiewania tekstów, które mogą im się nie podobać – zdradza Billboard.

Sprawdź też
premiery rapowe wrzesień

Giganci dołączają do gry

Podobne rozmowy zdążyli przeprowadzić już Google i wcześniej niechętny Universal Music Group. Spółki negocjowały warunki współpracy przy bliźniaczym przedsięwzięciu, mającym umożliwiać generowanie własnych kawałków, a przy tym wynagradzanie artystów, których głosy są wykorzystywane. Chociaż w tym przypadku dyskusje również idą topornie, a przedsiębiorstwa jeszcze nie zdołały się dogadać, to do gry postanowił dołączyć trzeci zawodnik i zarazem konkurent UMG, czyli Warner Music.

Dyrektor Warner Music Robert Kyncl miał powiedzieć niedawno inwestorom, że tego rodzaju systemy mogą umożliwić fanom złożenie swoim bohaterom ostatecznego hołdu poprzez nowy poziom treści kreowanych przez użytkowników… w tym nowe wersje okładek i mash-upy. Zauważył jednak też, że artyści powinni mieć prawo wyboru, ponieważ dla muzyków nie ma nic cenniejszego niż ich głos, a ochrona jego głosu to ochrona ich środków do życia i ochrona ich osobowości.

Znanypolicji połączył Tedego i Peję. Opowiedział nam, jak do tego doszło

Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone