Czytasz
Moda, która łączy – z wizytą w wyjątkowym komisie Dzikość Serca

Moda, która łączy – z wizytą w wyjątkowym komisie Dzikość Serca

Działają zaledwie od 4 miesięcy, a już jest o nich głośno. Dzikość Serca to wyjątkowy komis, w którym nie tylko znajdziecie oryginalne ubrania i dodatki. O ekologii, tolerancji i poczuciu przynależności rozmawiamy z jego założycielkami, Anną Axer-Fijałkowską i Olgą Mazur.

Skąd wzięła się nazwa “Dzikość Serca”? Co oznacza w kontekście Waszej działalności? 

Dzikość Serca: To świetny film, wielka inspiracja i w związku z tym ta nazwa wydawała nam się w dechę. Chcemy po prostu, by nasza Dzikość miała w sobie dużo serca. Ważny jest dla nas bezpośredni kontakt z osobami, które do nas przychodzą. Ponieważ tylko my, na zmianę, siedzimy w sklepie, traktujemy wszystkich indywidualnie, z życzliwością i szacunkiem. Działamy dopiero cztery miesiące a już poznałyśmy wielu wspaniałych ludzi, którzy do nas wpadli. U nas w Dzikości nikogo nie wykluczamy, każdego zapraszamy. Jest u nas bardzo różnorodnie – zarówno pod kątem wieku, jak i możliwości finansowych czy stylu życia.

Obie jesteście związane z teatrem. Olga studiuje jeszcze scenografię na warszawskim ASP a Ania jest kostiumografką. Skąd pomysł, żeby trochę wyjść z tej znanej Wam sfery komfortu  i założyć Dzikość? Jak różni się prowadzenie komisu od pracy w środowisku teatralnym? Jakie nowe możliwości daje? Jakie wyzwania? 

DS: Środowisko teatralne jest bardzo małą społecznością, w której często przebywasz z podobnymi ludźmi. Chciałyśmy wyjść z tej bańki, spotkać się z osobami, z którymi na co dzień nie mamy kontaktu. Poznawać innych ludzi. Zresztą my same poznałyśmy się podczas pracy nad spektaklem opartym na tekście Doroty Masłowskiej „Inni Ludzie”, w wersji teatralnej w reżyserii Grześka Jarzyny.

To nie znaczy, że zrezygnowałyśmy z pracy twórczej. Nadal pracujemy w teatrze, zaraz zresztą mamy premierę Burzy w TR Warszawa, ale dzięki Dzikości mamy kontakt z przyslowiową „ulicą”. Z każdym – zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Wspaniale jest poczuć w jakim się żyje mieście, jacy są ludzie, o czym mówią, jakie są ich smutki i radości. W Dzikości dużo się rozmawia.

Porozmawiajmy więc jeszcze chwilę o ubraniach  – w Dzikości można kupić bardzo różnorodne rzeczy, nigdy nie wiadomo z czym wyjdzie się z Waszego miejsca. Czym jest według Was moda? 

DS: Nie wkręcamy się w modę i chyba nas nie interesuje. Lubimy piękno, jesteśmy estetkami, artystkami, więc w Dzikości otaczamy się ładnymi ubraniami. Jesteśmy komisem ale nie przyjmujemy wszystkiego. W Dzikości przyjmujemy tylko to, co nam się podoba, co nas intryguje. Nasza selekcja jest bardzo osobista. Oczywiście ubrania vintage mają pierwsze miejsce w naszym sercu, ale doceniamy też ciekawe współczesne rzeczy.

Nie jesteśmy więźniarkami mody. Uważamy, że to, co mamy na sobie jest środkiem do wyrażania siebie, manifestacji lub ochrony przed światem. W dzisiejszym świecie moda stała się wyniszczającym przemysłem na wielu szczeblach – nie mamy ochoty w tym uczestniczyć.

Moda to również odpowiedzialność. Dużo słyszy się ostatnio o nadprodukcji – wielkie domy mody typu Burberry palą swoje kolekcje, przyczyniając się nie tylko do kryzysu klimatycznego, ale i do napędzania szkodliwego konsumeryzmu. U Was ubrania zyskują drugie życie, przechodząc parę etapów, aż trafiają do kosza społecznościowego, z którego każdy może zabrać je za darmo. Jak ważna jest dla Was ekologia w modzie? 

Najważniejsza, kluczowa. Kiedyś miałysmy pomysł na własną markę, ale w obliczu nadprodukcji i tego, co dzieje się w przemyśle tekstylnym, jak zanieczyszcza planetę nie zdecydowałyśmy się na taki ruch. Założyłyśmy Dzikość jako kontr-propozycje. Ideą Dzikości jest to, żeby ubraniami, w których już nie chodzimy się dzielić, żeby dać im drugie życie. Bo to co dla nas już nieukochane może wzbudzić miłość kogos innego.

Dlatego mamy też kosz społecznościowy przed sklepem. Zamiast dalej trzymać je w szafie, rzeczy których nie wybierzemy do Dzikości można wrzucać właśnie tam. Wiele osób korzysta z naszego kosza – niektórzy wkładają ubrania a inni je wyciągają. Nawet nie wiesz, jak wiele emocji to wywołuje, a osobom w trudnej sytuacji finansowej ten kosz po prostu bardzo pomaga.

Dlaczego zdecydowałyście się na żoliborską lokalizację? Co Was łączy z tą dzielnicą? Co mieściło się wcześniej w miejscu, gdzie teraz jest Dzikość? 

DS: Żoliborz jest progresywny, otwarty i pełen pozytywnej energii – tak jak nasza Dzikość. Wiele nas z nim łączy.

Jak ważna jest dla Was działalność lokalna? 

DS: Nie zbawimy świata, ale możemy mieć wpływ na naszą dzielnicę, pomagać ludziom, rozmawiać, uczyć tolerancji, wymieniać się poglądami. Nie ma nic piękniejszego niż poczucie przynależności. Teraz, gdy chodzimy po naszej okolicy, znamy już mnóstwo ludzi, uśmiechamy się do nich, często gadamy. To magiczne doświadczenie.

fot. Milena Soporowska

Wykonałyście swoje alter-ego. Dzisiaj Wasze podobizny spokojnie siedzą na jednej z półek w Dzikości, ale kiedyś prawie dostały… mandat. Możecie opowiedzieć o tym coś więcej? 

Sprawdź też
Magnezja, reż. Maciej Bochniak

Sprawa jest w toku, niedawno zeznawałysmy na policji . Osatnio Często chodzimy na policje też w związku z flagami LGBT i Sytrajku Kobiet które wiszą nad naszym sklepem.

Poszłyśmy z naszymi awatarami pod dom Kaczyśkiego w trakcie lock downu, żeby sprzeciwić się ograniczaniu nam praw obywatelskich. Chciałysmy to zrobic w bezpieczny nie zagrażający nikomu sposób, dlatego postanowiłyśmy wyrazić się za pomocą awatarów. Nasze awatary wolnościowe nie mają pesela ani dowodu osobistego, mogą głosić swoje poglądy bez ograniczeń. Chcemy żeby Polska była krajem demokratycznym, tolerancyjnym, równościowym i otwartym.Będziemy zawsze stać za tymi wartościami.

fot. Milena Soporowska

Dzikość Serca jest miejscem zaangażowanym – świadczą o tym tęczowa flaga i flaga Strajku Kobiet, które powiewają u szczytu dachu Waszego komisu. Flagi, które zostały parokrotnie już skradzione. Dlaczego tak istotne jest dla Was manifestowanie swojego poparcia poprzez Dzikość? Nie boicie się, że może to też skutkować kolejnymi atakami na Waszą działalność?

DS: Jesteśmy artystkami i przez Dzikość też się wyrażamy. Jest teraz taki czas, że pewne grupy społeczne są prześladowane. Nie mamy w sobie na to zgody. Dlatego wieszamy te flagi – bo to flagi silnych, mądrych zaangażowanych kobiet i flaga miłości i tolerancji. A czy się boimy? Jasne, ale tylu dobrych ludzi nam pomaga i nas wspiera, że ten strach osuwa na dalsze tory. Chłopaki z Miasto jest Nasze dbają o nasze flagi i robią wszystko, żeby dalej wisiały. Często dostajemy drobne upominki od osób, które do nas wpadają, bo są wdzięczne , że jesteśmy, że działamy i wyrażamy się. To ważne dla naszej żoliborskiej społeczności. 

I jeszcze muzyczne pytanie na koniec – gdyby Dzikość Serca była piosenką, to jaką?

DS: Mamy stworzoną specjalną playlistę, którą puszczamy w Dzikości – zrobiłyśmy ją osobno, ale praktycznie wszystkie utwory się powtarzają.

Dzikość nie jest jedną piosenką- Dzikość jest pełna pasji, miłości i marzeń – a o tym jest zyliard pięknych piosenek. I wszystkich ich można posłuchać u nas Dzikości. Zapraszamy!

Sprawdźcie profil Dzikości Serca na Instagramie

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone