Czytasz
Jak robić (i jak nie robić) indie pop | #14 Muzyczny feed

Jak robić (i jak nie robić) indie pop | #14 Muzyczny feed

Nie ma lekko. W feedzie było dotychczas grzecznie i miło, ale się skończyło. Pod lupę wjeżdżają dziś The Weather Station i Julien Baker – kto wyjdzie z tego starcia z odznaką jakości, a komu się dostanie?

The Weather Station | Ignorance

Tak należy indie pop właśnie robić. Wokal nie może być za słodki, nie może aspirować do perfekcji – tu trzeba rzucać słowa trochę od niechcenia; igrać z granicą między wokalem w studio a podśpiewywaniem w furze. Riffy muszą się wkręcać, dźwięczeć w głowie i zachęcać do nucenia. Fajnie, żeby było również słychać różnorodne instrumentarium: tu trochę trąbek i fortepianu, tam ciutek skrzypiec, a na deser jakiś saksofon. I generalnie tyle, odhaczasz to wszystko i styka – muzyczka wjeżdża jak trzeba.

Sęk w tym, że wcale nie tak łatwo spiąć te wszystkie elementy. W przypadku kanadyjskiego zespołu udało się to osiągnąć dopiero przy piątym albumie. Poza tym, granie tego typu wymaga zaangażowania wielu muzyków, co nie zawsze jest takie proste – wystarczy spojrzeć na listę osób współtworzących Ignorance. Warto się jednak starać. Jak bardzo byśmy nie chcieli umniejszać obecnemu prestiżowi Pitchforka, otrzymanie tytułu Best New Album (a tak się stało w przypadku Ignorance) gwarantuje szeroki odbiór i parę lat przyjemnego koncertowania.

Julien Baker | Little Oblivions

A tak właśnie należy nie robić indie popu. Irytujący, przedramatyzowany wokal męczy jak Sonia Bohosiewicz przeżywająca, że być może będzie zmuszona zostać na Malediwach trochę dłużej z powodu lockdownu w Polsce. Muzycznie też jest wiotko max. Gitary rzępolą, ale niewiele z tego wynika. Z trudem przesłuchałem całą płytkę i zdałem sobie sprawę, że nie wychodzę z tego bogatszy o choćby jeden motyw, który utknąłby mi w bani. W creditsach albumu możemy przeczytać, że Julien Baker odpowiada za odegranie zdecydowanej większości instrumentalnych partii, które słyszymy na Little Oblivions. I to nie tak, że taka strategia z założenia jest pudłem – historia muzyki zna wiele przypadków, które dyskwalifikują ten argument. Niemniej, w tej sytuacji ewidentnie słychać, że coś poszło nie tak. I generalnie trochę mi jej nawet szkoda; poprzedni album był naprawdę spox i spodziewałem się raczej solidnego progresu zamiast tak „jednoznacznej wtopy”. Tak to już jednak jest z tym muzykowaniem, możesz się napracować za 7-miu, a efekt nikogo nie zainteresuje.

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone