Czytasz
Paryż: Luwr podwyższa ceny biletów. To pierwsza taka zmiana od siedmiu lat

Paryż: Luwr podwyższa ceny biletów. To pierwsza taka zmiana od siedmiu lat

Normalna wejściówka do najtłumniej obleganego muzeum na świecie kosztuje teraz 22 euro. Dla turystów nie jest to jednak argument za tym, żeby odpuścić zobaczenie Mony Lisy na własne oczy.

Paryż przygotowuje się właśnie do goszczenia XXXIII Igrzysk Olimpijskich, które zaplanowano w dniach 26 lipca 11 sierpnia. Międzynarodowe zawody odbędą się tam już po raz trzeci – wcześniej stało się to w latach 1900 i 1924. Sportowcy będą ubiegać się o medale w 38 dyscyplinach i 329 konkurencjach. Na ich liście nie zabrakło przetasowań. Ze stawki wypadły karate i baseball, za to dołączył do nich breakdance. We wspinaczce sportowej, cieszącą się rosnącą popularnością zarówno wśród profesjonalistów, jak i amatorów, wyodrębniono dwie osobne dyscypliny.

Oficjalną maskotką XXXIII Igrzysk Olimpijskich w Paryżu jest antropomorfizowana czapka frygijska. To jeden z narodowych symboli Francji, upowszechniony m.in. w czasie rewolucji z 1789 roku

Olimpijskie wyzwanie organizacyjne

Na igrzyska olimpijskie można spojrzeć z perspektywy transnarodowej, obfitującej w emocje rywalizacji. Dla atletów to finał intensywnych, pełnych wyrzeczeń treningów, które mogą zaowocować upragnioną nagrodą. Całe wydarzenie stanowi przy tym olbrzymie wyzwanie organizacyjne. Gospodarze muszą zawczasu oddać do użytku stadiony, hale, korty, baseny i boiska mogące pomieścić wielotysięczną publiczność. Niektóre z nich trzeba było zbudować od podstaw. Oprócz tego należy pamiętać o bazie noclegowo-infrastrukturalnej. Sama wioska olimpijska, która stanie w miejscowości L’Île-Saint-Denis, ugości 17 tysięcy sportowców. A przecież poza nimi do Francji przyjadą dziennikarze i widzowie z całego świata, którzy muszą gdzieś spać, jeść i spędzać czas w przerwach od oglądania swoich idoli w akcji.

Główną areną XXXIII Letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu jest stadion piłkarski Parc des Princes, gdzie na co dzień swoje mecze rozgrywa drużyna Paris Saint-Germain

Załatać budżet

Takie przedsięwzięcie niesie dla organizatorów wiele korzyści wizerunkowych i ekonomicznych. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że najpierw trzeba jednak sporo w nie zainwestować. Komitet organizujący zawody estymuje ich budżet na ok. 4,4 mld euro (19,3 mld złotych), z czego 1/4 finansuje sam Paryż. Aby utrzymać w ryzach kondycję finansową miasta, jego włodarze testują różne rozwiązania. Część z nich dotyczy wzrostu opłat za dostęp do publicznych usług. Ceny biletów do tamtejszego metra w wakacje podwyższą się nawet dwukrotnie. Jednorazowy przejazd kolejką do 20 lipca kosztuje 2,10 euro, zaś w trakcie igrzysk olimpijskich wyniesie 4 euro.

Lód z Grenlandii idzie na eksport. Proekologiczny projekt czy ekstrawagancka zachcianka?

Podwyżki objęły także Luwr – najtłumniej oblegane muzeum świata, które według najnowszych statystyk w ubiegłym roku odwiedziło 8,9 miliona turystów. Za możliwość zobaczenia Mony Lisy, Wenus z Milo i Wolności wiodącej lud na barykady należało dotąd zapłacić 17 euro. Taka stawka utrzymywała się od siedmiu lat. Teraz wejście do muzeum kosztuje już 22 euro, czyli równowartość 97 złotych.

Sprawdź też
Minionki

Inside Louvre Museum Paris, Mona Lisa (Part 1) 🇫🇷 France [4K HDR] Walking Tour

Luwr wart swojej ceny?

Włodarze placówki uzasadniają tę decyzję dwoma czynnikami. Według nich globalna inflacja i wojna w Ukrainie doprowadziły do podwyżek cen energii sięgających nawet 90%. Poza tym Luwr ma wkrótce rozszerzyć godziny otwarcia, do czego potrzebuje budżetu na wynagrodzenia dla personelu. Takie powody wydają się wiarygodne, ale trudno nie oprzeć się wrażeniu, że okoliczności igrzysk olimpijskich również zaważyły na rezolucji. W końcu Paryż tego lata przyjmie bezprecedensową liczbę turystów.

Z rozmów przeprowadzonych przez agencję France-Presse wynika, że odwiedzający Luwr nie przejęli się jednak zanadto podwyżką. – Byłabym gotowa zapłacić nawet dwa razy więcej. To dla nas dość rzadka okazja, a poza tym wiem, że utrzymanie tego typu instytucji jest kosztowne przekonuje 59-letnia Janelle Manders, która przyszła do muzeum z córką.

Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone