Czytasz
Czy w 2022 da się jeszcze zakochać? Michał Anioł sądzi, że… [WYWIAD]

Czy w 2022 da się jeszcze zakochać? Michał Anioł sądzi, że… [WYWIAD]

…Tak. Choć nie jest to takie proste, o czym przekonacie się z naszej rozmowy.

Michał Anioł to muzyk, songwriter, wokalista i producent. W 2020 roku wydał debiutancki album U, który sprawił, że z miejsca wskoczył do pierwszej ligi polskiej alternatywy. Kilka miesięcy temu wrócił z kolejnym wydawnictwem – Bo to się zwykle tak zaczyna, na którym słyszymy go m.in. z braćmi Kacperczyk, CatchUpem czy Julią Pośnik. Sprawdźcie, o czym porozmawialiśmy.

michał anioł muzyk
fot. Maciej Poznański

Michał Anioł – wywiad

Czym Bo to się zwykle tak zaczyna różni się od Twojego pierwszego albumu, U?

U było czystą ekspresją. Czułem silne emocje i od razu wypluwałem je z siebie, pisząc teksty. To był zapis danej chwili. Z kolei Bo to sie zwykle tak zaczyna jest bardziej przemyślane. Nowa EPka opowiada jedną, spójną historię. Trochę wcielam się tu w rolę lovelasa z polskich komedii romantycznych z lat 50. i 60. Dla inspiracji oglądałem nawet sporo polskich filmów z tego czasu.

Jedna z inspiracji Michała

Okładka również nawiązuje do tego klimatu?

michał anioł muzyk

Tak. To taki typowy motyw filmowy – ja chcę wymknąć się po cichu przez okno mojej ukochanej, a jej babcia próbuje mi to udaremnić. Fascynuje mnie to, jak w tamtych czasach ukazywano w kulturze miłość – pisanie listów, czekanie na spotkanie albo właśnie sekretne wchodzenie przez okno.

Z tym, że w filmach zamiast babci pod oknem stałby pewnie mąż/chłopak twojej kochanki. Niemniej, rozumiem, że to Polska i tutaj babcie mają wyjątkową władzę (śmiech). No dobra, to o kim jest Bo to się zwykle tak zaczyna?

Tak naprawdę EPka jest o trzech bliskich mi osobach – w tym jednej fikcyjnej. Z kolei U było w całości poświęcone jednej, ważnej dla mnie osobie. Nowe mówią także o relacjach w naszych czasach bardziej ogólnie. Choćby o tym, że uciekamy przed związaniem się z kimś na dłużej. Wydaje się, że jest tyle opcji na relację, że trudno pozostać w jednej przez dłuższy czas. Myślę, że wynika to z faktu, iż ludzie są bardziej świadomi tego, czego oczekują od drugiej osoby i po prostu stają się bardziej wybredni. Wydaje mi się, że kiedyś łatwiej było akceptować czyjeś wady. Obecnie nieustannie poznajemy tylu nowych ludzi, że jeszcze bardziej chcemy być z tą idealną osobą. Wciąż jednak uważam, że i w tych czasach też możliwe jest prawdziwe zakochanie. Nadal możesz pisać romantyczne listy do ukochanej osoby, jeśli tego właśnie chcesz.

A ty jak się z tym masz?

Raczej staram się tego nie oceniać. Nie jestem w stałym związku, a nawiązywanie licznych relacji jest dla mnie okej. Czuję wdzięczność za każdą z nich. Poznawanie się jest magiczne… i rozstawanie się tak samo. To piękne, że stajesz się dla kogoś ważny i wchodzisz do jego świata – nawet jeśli tylko na jakiś czas. Uważam, że z każdego związku można wiele czerpać i jestem daleki od przekreślania danej relacji tylko dlatego, że się skończyła.

Mówisz o mnogości opcji w relacjach, a ja czuję, że ten nieskończony wybór, charakterystyczny dla naszych czasów słychać również w twojej muzyce. Jest tu funk, rap, elektronika, a nawet indie-rock. Myślisz, że przyjdzie moment, w którym tworzył w jednym gatunku, czy chcesz pozostać kameleonem? 

Wiesz, ja raczej patrzę na to tak, że robię to, co w danej chwili mnie jara. Dlatego można mnie usłyszeć zarówno w wydaniu rapowym, alternatywnym, a nawet w jazz bandzie.

Choć czasem patrzę z podziwem na artystów, którzy są kojarzeni z konkretnym gatunkiem, to ja mam inaczej. Nie kalkuluję, że może dzięki temu łatwiej by mnie skojarzyć. Nie chcę za mocno wrzucać myślenia marketingowego do muzyki. Marketing jest mega ważny, ale niech idzie swoją drogą, a dźwięki swoją. Jestem pewien, że gdybym tworzył utwory z myślą o tym, co się lepiej sprzeda, nie wpłynęłoby to na nie (ani na mnie) zbyt dobrze. Z kolei komponowanie tego, na co mam ochotę – jak najbardziej.

Jakby nie było, twoja muzyka przeszła rewolucję. Pamiętam, że kiedyś tworzyłeś jako Ciechan i to były zupełnie inne dźwięki. Jak stałeś się Michałem Aniołem?


Głównie przez wokal. Gdy robiłem muzę jako Ciechan, zależało mi bardziej na technicznej stronie muzyki i produkcyjnym kunszcie. Chciałem, żeby ludzie rozkminiali, jak wykręciłem dany dźwięk i zachwycali się brzmieniem… A potem uznałem, że to przecież nie ma sensu. Że chodzi o emocje. Dlatego zacząłem śpiewać o tym, co leżało mi na sercu. I tak powstał Michał Anioł.

Tak Michał Anioł przedstawił się publiczności

Po prostu zacząłeś śpiewać, czy miałeś najpierw lekcje wokalu?

Po prostu. Celowo unikałem lekcji śpiewu, żeby nie stać się kolejnym poprawnie śpiewającym wokalistą. Kocham niechlujność w głosie i wydaje mi się, że są pewne melodie i dźwięki, które zaśpiewa tylko ktoś, kto nie umie poprawnie śpiewać. Natomiast w tej chwili, mając już swój styl, chcę się nieco podszkolić w pewnych konkretnych kwestiach wokalnych, szczególnie w kontekście śpiewania na żywo.

Sprawdź też
tommy cash

michał anioł muzyk
Michał Anioł – najciekawszy muzyk polskiej alternatywy w 2022 roku?

Właśnie, występy na żywo. Przygotowujesz coś specjalnego na FEST Festival?


To będzie mój pierwszy solowy występ na festiwalu. Jak miałbym się nie jarać? Planuję nieco zmienić aranżacje utworów, sprawić, że będzie w nich więcej miejsca na solówki instrumentalne i improwizacje. Liczę że, będzie magicznie… Zwłaszcza, że będę grał na scenie Magic Forest 🪄 (dop. Michał Anioł zagra na FEST Festival już 12 sierpnia).

Chcesz posłuchać Michała Anioła i innych na FEST Festival?

A jak się czujesz jako songwriter wśród raperów? Przyjaźnisz się i współpracujesz muzycznie m.in. z CatchUpem czy braćmi Kacperczyk. 

Nigdy nie stroniłem od rapu (co słychać np. w utworze Bez żadnych szans), ale na ogół rapuję głównie wtedy, gdy robimy z CatchUpem i innymi ziomalami utwory do szuflady. Próbki mojego rapu możecie posłuchać np. w utworze Kolorowa Piosenka Toma Schklanecka (alter ego CatchUpa):

Michał Anioł to muzyk, którego nie ograniczają gatunkowe konwenanse.

Jaki wpływ te artystyczne przyjaźnie mają na Michała Anioła? Wydaje mi się, że termin scenius autorstwa Austina Kleona oznaczający kolektywny geniusz jest szczególnie adekwatny w Waszym wypadku.


To prawda. CatchUp tak naprawdę na początku uczył mnie wszystkiego – dawał feedback do moich utworów itp. Podobnie inni – Prometh, Frank Leen czy nghtlou (ten szczególnie mocno w wymiarze wizualnym), mieli na mnie ogromny wpływ. A ja na nich. Wszyscy dynamicznie się rozwijamy i mocno trzymamy razem. Jestem po prostu wdzięczny, że znalazłem takich ludzi.