Czytasz
Ćwierć wieku z płytą „Play”. Moby przypomni o niej na koncertach

Ćwierć wieku z płytą „Play”. Moby przypomni o niej na koncertach

Jeden z najbardziej znanych elektronicznych albumów z końca XX wieku utorował drogę Amerykanina do dalszej kariery. Jest co świętować!

Moby zaczął nagrywać Play w połowie 1997 roku. Kilka miesięcy wcześniej ukazała się jego czwarta płyta Animal Rights, na której dał upust swoim rockowym i punkowym fascynacjom. Romans z gitarami nie skończył się dla niego najlepiej. Krytycy prawie jednomyślnie nie zostawili suchej nitki na albumie. Douglas Wolk z Salon ironizował choćby, że artysta spadł z wysokości, a ktoś powinien go uświadomić, że gitary są tak naprawdę zrobione z martwych zwierząt. Roastowali także sami słuchacze. Za każdym razem, gdy Amerykanin wychodził na scenę, supportując kolegów z Soundgarden, witały go gwizdy. – A kiedy grałem solowe koncerty, przychodziło na nie może z 50 osób – żalił się.

Moby. Marnotrawny syn elektroniki

Play miało być ostatnią deską ratunku dla zgorzkniałego producenta. Porzucił na dobre gitary i postanowił wrócić do elektroniki, w szczególności do ilustracyjnego downtempo i breakbeatu. Wykorzystał także wiele sampli, w tym fragmenty folkowych utworów Very Hall i Bessie Jones. Początkowo wszystko wskazywało jednak na to, że album pójdzie śladem Animal Rights. Dziennikarze nie chcieli go recenzować, nie rozbrzmiewał w rozgłośniach radiowych. Co począć?

W sukurs Moby’emu przyszła branża filmowa. Menedżerowie artysty rozdawali na prawo i lewo licencje do wykorzystania utworów z Play w różnych produkcjach audiowizualnych: od fabuł, przez seriale, aż po reklamy. I wtedy się zaczęło. Album okrył się platyną w 20 krajach, a łączna liczba jego sprzedanych egzemplarzy przekroczyła 20 milionów. Amerykanin z przegrywa myślącego o zakończeniu kariery stał się globalnym celebrytą muzyki elektronicznej.

Okładka albumu Play Moby’ego / Mute, V2 Records

Płyta za płytą

W maju kultowy krążek obchodzi dokładnie 25. urodziny Sam Moby na dobre przestał myśleć o estradowej emeryturze i cały czas pozostaje aktywny twórczo. Na początku ubiegłego roku zaprezentował dwuipółgodzinny album Ambient 23. Kilka miesięcy później światło dzienne dzięki renomowanej wytwórni Deutsche Grammophon ujrzało Resound NYC. To kolekcja piętnastu utworów zaaranżowanych na orkiestrę, do których dograli się m.in. Gregory Porter, Nicole Scherzinger i Ricky Wilson. W przygotowaniu jest także kolejny długogrający materiał wykonawcy, czyli Always Centered At Night. Wszystkie zawarte na nim piosenki również będą duetami, choć nie tyle z artystami światowej sławy, co z obiecującymi twarzami estrady. Krążek promuje kawałek dark days stworzony z Lady Blackbird.

Z wizytą na Starym Kontynencie

Dlaczego akurat teraz przypominamy o karierze Moby’ego i albumie, który stanowił punkt zwrotny jego drogi? Wszystko ze względu na nowe ogłoszenie Amerykanina. Producent zapowiedział, że w wyjątkowy sposób uczci ćwierćwiecze Play. – We wrześniu odbędzie się moje pierwsze od 10 lat europejskie tournée. To trasa z największymi przebojami, z której całość zysków przekażę na organizacje walczące o prawa zwierząt – przekonuje twórca. Jak zapowiada, poza albumem z 1999 roku weźmie także na tapet przeboje Extreme Ways, We Are All Made of Stars oraz Go. Szykuje się nie lada uczta!

Sprawdź też
WaluśKraksaKryzys

Berlińskie techno z wyjątkowym wyróżnieniem. Zostało wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO!

Na rozpisce wrześniowych koncertów, którą prezentujemy poniżej, brakuje na razie Polski. Najbliżej będzie nam wpaść do Berlina, choć Moby tajemniczo deklaruje, że nie wyklucza rozszerzenia trasy.

Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone