Czytasz teraz
Son Lux znaczy „dźwięk najwyższej próby”. W przyszłym roku przekonamy się o tym na żywo
Muzyka

Son Lux znaczy „dźwięk najwyższej próby”. W przyszłym roku przekonamy się o tym na żywo

Son Lux

Wszechstronne trio Ryana Lotta, Iana Changa i Rafiqa Bhatii wróci do Polski z nową płytą Out Into. Na koncertach jest jak gildia czarodziejów roztaczających soniczną magię z każdą kolejną piosenką.

Son Lux zagra w przyszłym roku trzy koncerty w Polsce. Trio usłyszymy 16 marca w warszawskim Palladium, 17 marca w poznańskiej Tamie i 18 marca w krakowskim Kwadracie. Rozpoczęcie sprzedaży biletów 22 maja (piątek) o 11:00 / fot. materiały prasowe

Emocje na styku gatunków

Aby zrozumieć ewolucję Son Lux, warto cofnąć się do samego początku. Zespół najpierw funkcjonował jako samodzielny projekt kompozytora Ryana Lotta. Amerykanin wydał w pojedynkę trzy płyty At War with Walls & Mazes, We Are Rising i Lanterns, na których sprawnie nakreślił kierunek twórczych poszukiwań. Nie ograniczył się do jednego gatunku, chcąc wydobyć z różnych stylów to, co najbardziej frenetyczne, tajemnicze i melancholijne. Postanowił spleść ze sobą atmosferyczny post rock, żywy electropop, monumentalne orkiestracje i przestrzenny ambient. Orbitujące wokół nich piosenki miały wywoływać silne emocje — nawet jeśli oznaczało to łamanie zasad albo balansowanie na granicy pompatyczności. Na szczęście ta ostatnia nigdy nie została zanadto przekroczona.

Son Lux — Easy

Szerszy skład, szersze inspiracje

W 2014 roku do Lotta po trasie koncertowej dołączyli gitarzysta Rafiq Bhatia i perkusista Ian Chang. Oczywiście, istniało ryzyko, że panowie nie znajdą dla siebie miejsca w skrupulatnie zaaranżowanym anturażu. Na szczęście udało się go uniknąć, a brzmienie Son Lux zostało wyniesione na jeszcze wyższy poziom. Panowie nagrali już wspólnie pięć albumów: Bones, Brighter Wounds i tryptyk Tomorrows — opowieść o czasach pełnych zmian, zakłóceń i redefiniowania siebie samych. Sięgnęli na nich po kolejne środki wyrazu, niekiedy bliskie muzyce eksperymentalnej i awangardowej.

Son Lux — Change Is Everything

Ze sceny do kina

Szczególne miejsce w historii Amerykanów zajmuje film. Już recenzenci oceniający wspomniane At War with Walls & Mazes zauważyli, że styl Lotta kryje w sobie coś ilustracyjnego. Mieli nosa, bo już w 2014 roku założyciel zespołu nagrał ścieżkę dźwiękową do tryptyku Zniknięcie Eleanor Rigby. Później, już wsparty przez kolegów, pracował nad umuzycznieniem Wszystko wszędzie naraz i marvelowskim Thunderbolts*. O pierwszym soundtracku nagrodzonym nominacją do Oscara mówił tak: Zawsze staram się znaleźć równowagę między tym, co nieznane, a obce. Chciałbym, by utwory sprawiały wrażenie, że cię otulają, a nie odpychają.

Z szacunku do spontaniczności

Muzyczna podróż Son Lux trwa w najlepsze, a jej kolejnym przystankiem będzie album Out Into. Przy jego stworzeniu panowie postanowili odrzucić wszelkie kalkulacje i konsekwentnie iść za głosem serca, w duchu niczym nieskrępowanej spontaniczności. — Wkraczamy w obszary, gdzie nigdy wcześniej nie byliśmy, jeśli mowa o energię, nastawienie i barwę. Wszystko to wynika z szacunku do tych początkowych iskier, z traktowania pomysłów w formie notatek głosowych jako najświętszych iteracji — przekonują.

Pierwszą zapowiedzią Out Into jest singiel Endlessly, a cały materiał ukaże się 19 września nakładem wytwórni This Is Meru/City Slang. Poza serwisami streamingowymi wybrzmi na żywo na ogólnoświatowej trasie koncertowej, która obejmie zasięgiem Polskę. Trio wpadnie nad Wisłę w marcu przyszłego roku, a my już teraz z czystym sercem polecamy zawczasu zaopatrzyć się w bilety. Dźwięków najwyższej próby — bo tak najłatwiej przetłumaczyć ich nazwę — w końcu nigdy za wiele.

Son Lux / Polska / 2027

16.03 / Warszawa / Palladium

Zobacz również
Glastonbury 2025

17.03 / Poznań / Tama

18.03 / Kraków / Kwadrat

Copyright © Going. 2024 • Wszelkie prawa zastrzeżone

Do góry strony