Czytasz
#9 Muzyczny feed: badamy płytowe premiery tygodnia

#9 Muzyczny feed: badamy płytowe premiery tygodnia

Bicep, fot. Sam Mulvey, mat. promocyjne

Powrót mistrzów melodyjnego future-garage i polskiego czarodzieja rozmarzonych dźwiękowych kolaży. Sezon premier rozkręca się na dobre!

W końcu, doczekaliśmy się solidnego tygodnia z muzycznymi premierami. Z morza nowości wyłowiliśmy tym razem mocno elektroniczne brzmienia. Ta selekcja powinna przypaść do gustu tym, którzy lubią się czasem zawiesić i pobujać w obłokach.

Bicep | Isles


Debiutancki album duetu Bicep był przykładem próby wykorzystania znanych i dość prostych elementów, które w zderzeniu miały tworzyć spójną i chwytliwą całość. Co więcej, sam pomysł na fuzję motywów ze sztandarowych brytyjskich gatunków muzyki elektronicznej nie był specjalnie oryginalny – Jamie XX przez dobrych parę lat skutecznie wykorzystywał ten patent. Niemniej, pomimo wszelkich wspomnianych oczywistości, tytułowe Bicep z 2017 roku działało na wielu płaszczyznach i wywindowało (zasłużenie) popularność producentów z Ninja Tune. Dlatego też, premierze następcy tego wydawnictwa towarzyszyła spora ilość oczekiwań – jak najbardziej uzasadniona.

Wypuszczone wcześniej single nie zwiastowały znaczącej brzmieniowej rewolucji – duet ewidentnie założył, że wypracowana dotychczas formuła nadal ma w sobie potencjał. Czy była to dobra decyzja? Śmiem powątpiewać. Jasne, zdarzają się kawałki, gdzie wszystko pięknie się spina – wpadające w ucho melodie kołyszą, a breakbeatowe loopy zachęcają głowę do kiwania. Problem w tym, że równie często odnosimy wrażenie, że gdzieś już słyszeliśmy ten lead, progresję akordów czy przejście. W efekcie, utwory tracą swoją moc i świeżość, a momentami nawet nudzą. Jednak by oddać sprawiedliwość faktom, Isles nie jest w żadnym wypadku klapą. Album boryka się z klasycznymi problemami, objawiającymi się przy okazji próby zbyt mocnego eksploatowania jednego patentu. Swoją drogą, być może to właśnie dlatego wspomniany wcześniej Jamie nie zdecydował się do dziś na stworzenie kontynuacji In Colour.

Sprawdź też
DJ Carpigiani

Zaumne | Dreams of Teeth Falling Out

Zaumne to uznana marka na polu rozmarzonej elektroniki. Wydane w 2018 Emo Dub czy Contact z 2019 były jednymi z najlepszych outsider house’owych albumów roku na całym świecie. Dreams of Teeth Falling Out jest już piątym albumem w dorobku artysty, a zarazem pierwszym, który został wydany przez zagraniczną wytwórnię (Perfect Aesthetics). To kolekcja niezwykle spójnych, dopełniających się nawzajem utworów, które reprezentują pełne spektrum muzycznych fascynacji Zaumne. Oszczędne zarządzanie bitem, który pojawia się właściwie jedynie w What Are Friends For, wysuwa na pierwszy plan atmosferyczne ambientowe kolaże. Jednak, co należy odnotować, sposób cięcia sampli i ich składania sprawia, że utwory te posiadają swój specyficzny, ale dość regularny rytm. Najnowszy materiał Zaumne imponuje również pod względem doboru palety dźwięków – słyszymy chociażby gitarę, instrumenty dęte czy fortepian, które świetnie komponują się z delikatnymi syntezatorami. Zniekształcone wokalne wstawki to już z kolei znak rozpoznawczy producenta i trzeba przyznać, że korzystanie z nich doprowadził do perfekcji. Werdykt? To piękny muzyczny storytelling, który potrafi otulić i przenieść słuchacza w zupełnie inne miejsce.

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone