Czytasz teraz
Przekleństwa w topowych piosenkach coraz rzadsze. Dlaczego?
Muzyka

Przekleństwa w topowych piosenkach coraz rzadsze. Dlaczego?

przekleństwa

Przekleństwa w piosenkach z listy Top 50 Spotify pojawiają się coraz rzadziej. Tak wynika z analizy dziennikarza popkulturowego i twórcy bloga Stat Significant, Daniela Parrisa, który postanowił sprawdzić, dlaczego tak się dzieje.

Kiedy zaczęto oznaczać przekleństwa w piosenkach?

Niecenzuralne określenia — czy to wypowiedziane wprost, czy przykryte warstwą zgrabnych metafor — pojawiały się w muzyce właściwie od zawsze. U niektórych już wcześniej wywoływały zgorszenie, ale na dobre zajęto się nimi w 1985 roku. To wtedy nowo powstała organizacja Parental Music Research Center (PMRC) postanowiła wypowiedzieć wojnę artystom śpiewającym o seksie, przemocy, narkotykach, okultyzmie i wszystkim innym, co demoralizuje młodych słuchaczy. Na celowniku w pierwszej kolejności znalazły się piosenki Judas Priest, Mötley Crüe, AC/DC, Madonny i Black Sabbath. Szczególnie dużą kulą u nogi było też Darling Nikki Prince’a nawiązujący do kobiecej masturbacji. Jedna z pomysłodawczyń stowarzyszenia, Tipper Gore, nie mogła zdzierżyć, że utwór poznała jej 11-letnia córka.

Piosenka Darling Nikki z filmu Purple Rain leżała u fundamentów organizacji PMRC.

Po krótkich, choć intensywnych posiedzeniach Senatu na albumach wydawców należących do zrzeszenia Recording Industry Association of America zaczęła pojawiać się czarno-biała naklejka Explicit Lyrics: Parental Advisory. Wielu komentatorów podawało w wątpliwość jej umieszczanie, twierdząc, że zakazany owoc smakuje lepiej, a młodzi i tak sięgną po interesującą ich muzykę. Danny Goldberg z agencji Gold Village Entertainment przekonywał, że największym beneficjentem etykiety były tak naprawdę duże sieci handlowe. Sprzedając cenzuralne płyty, mogły bowiem pozycjonować się jako miejsca przyjazne rodzinom.

Mimo licznych sprzeciwów i zmian w przemyśle muzycznym komunikat Parental Advisory ostał się do dziś. W 2011 roku zaczął pojawiać się w serwisach streamingowych i na YouTube.

Czy topowi artyści rzadziej dziś klną?

Trudno odpowiedzieć wprost na to pytanie, nie sięgając do liczb i nie próbując wyciągnąć z nich wniosków. Taką próbę w listopadzie ubiegłego roku podjęła grupa indyjskich i australijskich badaczy. Naukowcy wykorzystali metodę uczenia głębokiego, by przeanalizować teksty piosenek z listy Billboard powstałe w ostatnich siedmiu dekadach. Przekleństwa, aluzje seksualne i inne formy niestosownego języka — to wszystko, czego w nich szukali.

Na tych koncertach nie ma cenzury. Kup bilet w Going. i zobacz najlepszych raperów na żywo!

Okazało się, że wyraźny wzrost popularności niecenzuralnych utworów nastał w latach 90. Do głosu doszli wówczas artyści hip-hopowi, grunge’owi i alt-rockowi, którzy sprzeciwiali się zastanej rzeczywistości i nie gryźli się w język. Część z nich aktywnie buntowała się też przeciwko postanowieniom PMRC, wierząc, że nadrzędną wartością w muzyce jest wolność słowa.

przekleństwa
Tak wygląda etykieta Parental Advisory ostrzegająca przed przekleństwami, którą wprowadziło Parental Music Research Center.

Trend wulgaryzacji języka według zespołu dr. Rohitasha Chandry utrzymywał się aż do połowy poprzedniej dekady. Dziś odsetek niecenzuralnych piosenek znów jednak spada.

Do jakich wniosków doszedł Daniel Parris?

Daniel Parris, twórca bloga Stat Significant, na którym przekonuje, że świat popkultury można ująć w liczbach, postanowił zbadać ten sam trend. Obrał znacznie węższą cezurę czasową: od stycznia 2018 roku do stycznia 2026 roku. Skorzystał również z innego rankingu popularności muzyki, czyli listy Top 50 Spotify.

Zobacz również
Hit 'Em Up

Na początku analizowanego okresu odsetek niecenzuralnych utworów wyniósł aż 74%. Osiem lat później spadł do 13%, co Parris dowcipnie skwitował: Prawie 40 lat po wprowadzeniu etykiety Parental Advisory muzyka popularna w końcu została oczyszczona. Gratulacje, Tipper Gore.

Jak można wytłumaczyć ten stan rzeczy?

Dziennikarz stawia dwie hipotezy. Jego zdaniem słuchacze wiedzeni nostalgią częściej wybierają starsze przeboje, które faktycznie zawierają mniej przekleństw. Poza tym z głównego nurtu sukcesywnie znika hip-hop, czyli gatunek najczęściej kojarzony z niecenzuralnymi tekstami. Parris pokazuje na wykresach, że w Spotify Top 50 zaczyna częściej gościć pop, alternatywa i country.

Na pewno nie jest jednak tak, że artyści jako ogół z dnia na dzień stali się spokojniejsi. Przekleństwa były, są i będą katalizatorem silnych emocji.

Copyright © Going. 2024 • Wszelkie prawa zastrzeżone

Do góry strony