Czytasz
Odpalamy Rakietę – Klub Komediowy otwiera nową miejscówkę, a my rozmawiamy z właścicielami

Odpalamy Rakietę – Klub Komediowy otwiera nową miejscówkę, a my rozmawiamy z właścicielami

W nadchodzący piątek, w samym centrum Warszawy, odpalamy wyjątkową Rakietę. To nowa miejscówka Klubu Komediowego – połączenie sceny impro, sceny muzycznej, galerii sztuki i baru zero waste.

O tym, czym jest komedia, domowych nalewkach i celu najważniejszej misji kosmicznej w stolicy rozmawiamy z Bartoszem Młynarskim i Michałem Sufinem.

7 sierpnia czeka nas uroczyste otwarcie Rakiety. Dlaczego zdecydowaliście się na taką nazwę? 

Bartosz Młynarski: Rakieta jako nazwa krążyła nam w głowach od dawna. Rakieta, czyli ucieczka od rzeczywistości, misja kosmiczna, stan nieważkości, a także skojarzenia z rosyjskimi abstrakcjonistami czy dziwnymi pojazdami, które tworzył profesor T.Alent w Tytusie, Romku i A’Tomku, jak wannolot albo prasolot. 

Michał Sufin: Rakieta to nasz sposób na poradzenie sobie z rzeczywistością. Do rakiety można wsiąść, odlecieć nią, nabrać w niej dystansu (dosłownie i w przenośni), ale też – jak pokazuje sukces SpaceX – można nią wrócić na Ziemię. Skoro Elonowi się udało, to nam też może się udać. To w ogóle nasz wkład w rozwój polskiego programu kosmicznego.

Czym to miejsce będzie się różnić od działającego już szósty rok Klubu Komediowego? 

BM: W zeszłym sezonie w szczytowych momentach graliśmy w Klubie Komediowym ponad 80 spektakli miesięcznie, a repertuar łączył w sobie liczne narracje, często niespójne. Z jednej strony ważnym filarem naszej działalności są spektakle improwizowane, często o tematyce obyczajowej, jak np. Miłość na ASAP-ie o związkach w świecie korpo, czy All Inclusive o zorganizowanych wyjazdach wakacyjnych. Z drugiej strony równie istotnym filarem są spektakle teatralno-kabaretowe naszej produkcji, jak np. ośmioodcinkowy już cykl pt. Fabularny przewodnik po. Chcemy trochę rozdzielić obie te narracje: Klub ma pozostać bardziej literacki, intymny, oldschoolowy. Natomiast Rakieta ma być bardziej miejska, muzyczna, imprezowa, niepokorna. Oczywiście to założenia sprzed pandemii, bo COVID nas dorwał w możliwie najgorszym momencie, tj. kiedy zaczęliśmy inwestować w nowy lokal. Niemniej – jako przekorni komicy – liczymy, że ten brak logiki się nam opłaci. 

Rakieta Klub Komediowy wywiad Going. MORE polecamy nowe miejsce
Neon Rakiety, mat. organizatora.

Miejscówka Rakiety jest dość specyficzna – to dawny Dom Partii. Czy zamierzacie w jakiś sposób nawiązywać do jego historii, wykorzystywać ją w ramach swojej działalności? Skąd taki wybór lokalizacji? 

BM: Już od pewnego czasu rozglądaliśmy się za drugim lokalem, w którym moglibyśmy mieć osobną przestrzeń na scenę, a osobną na bar. Rok temu nasi wspólnicy Jakub Szulczewski i Józek Czarnocki, którzy są też współwłaścicielami pobliskich Cudów na Kiju i browaru Inne Beczki, wypatrzyli tę przestrzeń. Akurat poprzedni najemca kończył użytkowanie lokalu. W okolicach dziedzińca Domu Partii zaczęło się również otwierać kilka nowych miejscówek i zrobiło się tutaj takie trochę nowe zagłębie klubowe. Do tego, tuż obok są Muzeum Narodowe, Muzeum Wojska Polskiego, no i słynna palma na Rondzie de Gaulle’a – projekt artystyczny Joanny Rajkowskiej. Uznaliśmy, że to wszystko dobrze się razem zgrywa. 

MS: Lokal w dawnej siedzibie KC PZPR znajduje się praktycznie w samym centrum Warszawy, w samym środku zdarzeń. Na pewno prowokuje nas to do bycia bardziej aktualnymi, chcemy częściej komentować rzeczywistość, dać widzom więcej zaczepnej publicystyki – ale nadal w naszym wydaniu, błyskotliwie i ironicznie. To miejsce, w którym będziemy mogli wbić klin ironii i zabawy w przyciężką architekturę totalną.

Komandor Nawrocki zaprasza do Rakiety, mat. organizatora.

Reklamujecie się jako „eko bar”. Co to oznacza w praktyce? 

BM: Raczej jako bar zero waste. W myśl tej idei chcemy utrzymać nasze działania barowe i np. serwować gościom nasze autorskie nalewki, przy produkcji których bazujemy na resztkach z cytryn i innych owoców – oczywiście w szkle zamiast w plastiku. Sami też z czasem będziemy się coraz więcej uczyć, na czym to całe zero waste polega, i naszym celem jest dolecieć tam z Rakietą.  

MS: Na pewno w duchu ekologii będzie nasze wspólne działanie z Kamilem Wyszkowskim, który szefuje UN Global Compact Poland – organizacji działającej dla ONZ i m.in. przygotowującej raporty o zbliżającej się apokalipsie ekologicznej. Jako Rakieta Klub chcemy wstąpić w struktury UN Global Compact i dzięki wspólnym działaniom krzewić zasady zrównoważonego rozwoju. Planujemy też kontynuować spektakle komediowe z gościnnym udziałem Kamila, podczas których on będzie opowiadał o śmiertelnych wirusach, a my zagramy do tego wesołe scenki. 

Rakieta ma pełnić rolę również czegoś na kształt showroomu. Jakie projekty będą u was mile widziane? Jakie inicjatywy chcielibyście wspierać? Czy macie już zaplanowane jakieś konkretne współprace na sezon wakacyjny? 

BM: Przestrzeń Rakiety jest duża w porównaniu do Klubu Komediowego, do tego przeszklona, i na pewno może pełnić inne funkcje niż barowo-sceniczna – np. stać się tymczasową galerią, nietypowym miejscem na ekspozycję prac artystycznych. Wstępnie rozmawialiśmy z Pawłem Althamerem o jakiejś współpracy. Chcemy też mocno wejść w tematy muzyczne, robić spektakle improwizowane wspólnie z muzykami, songwriterami, DJ -ami. Mnie się też marzy wyciągnięcie zapomnianych już nieco twórców i teleportowanie ich na nowo do Rakiety.  

MS: Liczymy też, że uda nam się zaprezentować także sprytne ekologicznie technologie, by Rakieta była miejscem błyskotliwym i żeby z czasem stała się miejscem ekspozycji idei.

BM: Warto też wspomnieć o projekcie, który planujemy odpalić jeszcze w sierpniu. Będzie to coś na kształt naszej wersji telewizji śniadaniowej, nadawanej na żywo z Rakiety, na nasz kanał na YouTube’ie – Klub Komediowy TV. Taki cotygodniowy przegląd różnych dziwnych spraw, nasz komentarz do nich oraz parodie w wykonaniu dziwnych postaci. 

Skupiacie się na improwizowanych spektaklach komediowych. Po co człowiekowi humor? Jakie funkcje spełnia?

Sprawdź też
album

BM: Żeby uciekać od rzeczywistości. Ja od podstawówki tak sobie radzę z przytłaczającym mnie czasem światem: ironia, dystans, sarkazm. Oczywiście łatwo też za tym schować swoje prawdziwe emocje, no ale coś za coś… Poczucie humoru towarzyszy mi od zawsze, trudno go nie mieć, zwłaszcza w Polsce. Podobno Bareja na studiach w filmówce bardzo dużo notował, jednak kiedy koledzy chcieli od niego przepisać zajęcia, okazało się, że zapisywał anegdoty i żarty. Ja się temu nie dziwię. Jak ktoś nie kuma ironii, to ja się boję takich osób…

MS: Olga Lipińska powiedziała kiedyś w wywiadzie, że kabaret to granie skrótem na wielkie tematy. Dla nas komedia jest wyrazem inteligencji w kontakcie z problemami świata. Dlatego za naszymi wygłupami zawsze stoją kluczowe kwestie.

Jaki jest wasz ulubiony żart/mem dotyczący COVIDa?

MS: Ja mam o tym, że Bill Gates nie może uratować ludzkości, skoro nawet Windowsa nie mógł zabezpieczyć przed wirusami.

BM: Że się pojawił i uderzył w branżę gastronomiczno-rozrywkową dokładnie wtedy, gdy mieliśmy odpalać kolejny lokal, czyli Rakietę. Hue, hue, no, COVID ma duże poczucie humoru. 

Więcej wydarzeń Klubu Rakieta znajdziecie TUTAJ.

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone