Czytasz
Top 5 konceptualnych utworów Taco Hemingwaya

Top 5 konceptualnych utworów Taco Hemingwaya

Top 5 Taco

Koncept to najbardziej trafne określenie, jeżeli chodzi o twórczość Filipa Szcześniaka. Poza całymi płytami potrafił on także zamknąć spójny motyw w obszarze jednego tylko utworu. Oto top 5 tego typu dzieł Taco.

Wybraliśmy top 5 utworów Taco, które są samodzielnymi konceptami. Ten raper potrafi bawić się słowem i nawiązaniami do popkultury w obrębie jednego tylko tematu jak mało kto. Właśnie to przyciągnęło tysiące oddanych fanów do tego artysty. Naturalnym skutkiem tej wielkiej popularności jest fakt, że Taco niedawno przeniósł swój warszawski koncert na PGE Narodowy i właśnie ruszyła sprzedaż biletów na to wyjątkowe wydarzenie.

Bilety na Taco w PGE Narodowym złapiecie tutaj!

Jaki warsztat pisarski trzeba więc mieć, żeby wyprzedać największy obiekt w kraju? Oto, według nas, najlepsze przykłady.

2031

Ten utwór to futurystyczna podróż do czasu, gdy Taco Hemingway przestaje wyprzedawać stadiony, a zaczyna z desperacji reklamować co popadnie, żeby utrzymać swojego rocznego syna. Te rozważania raper postanowił zawrzeć w swojej wizji z pełną świadomością, że żaden hype nie jest wieczny. Jest to swego rodzaju manifestacja skromności i szacunku do popularności, którą cieszy się od lat. W utworze przechodzimy po kolei przez następne lata kariery artysty. Słuchamy o tym, jak niezłomny pomnik, który Taco budował latami, rozpada się, a kolejne projekty nie spotykają się z aprobatą. Ostatecznie, historia kończy się tragicznym zejściem na zawał Filipa Szcześniaka, po czym dzwoni budzik.

top 5 Taco

Jest to niewątpliwie jeden z najlepszych storytellingów Taco. Oczywiście, nie można porównywać go z historiami z Marmuru czy Trójkąta – są to w końcu całe albumy złożone w spójną opowieść. Jednak zamknięcie wizji własnej przyszłości w tylko jednym utworze to kompletnie inny rodzaj umiejętności. Tym bardziej imponuje więc fakt, że Taco odnajduje się zarówno w pełnym metrażu narracyjnym, jak i pojedynczych opowiadaniach.

Moje Demony uciekły na urlop

Bynajmniej nie jest to solowy numer Taco, ale i tak zasługuje na wyróżnienie. Filip ewidentnie ugryzł temat najlepiej z całej trójki raperów, a przy Quebo i Białasie nie był to łatwy wyczyn. Tematyka wydaje się prosta i nakreśla łatwe zadanie – napisać zwrotkę na temat swoich wewnętrznych słabości i problemów, które aktualnie są na urlopie. Jak wiemy, każdy urlop się kończy (nawet jeśli czasem trwa tysiąc dni, czego nauczył nas Szcześniak na swoim najnowszym albumie). Ten utwór to więc zbiór historii o demonach, z którymi artyści aktualnie się nie mierzą, ale jak najbardziej obawiają się ich nawrotu.

Taco podszedł do tego motywu nad wyraz obrazowo i plastycznie. Obudował swoje demony w typowe korpo; dał im służbowy sprzęt, ubrał w krawaty i zatrudnił na konkretnych etatach w wyspecjalizowanych działach. Aż trudno, słuchając jego zwrotki, nie wyobrazić sobie tego wszystkiego w wręcz filmowej jakości. To kolejny koncept zamknięty w jednym utworze, który Filip Szcześniak potraktował z bardzo literackim zacięciem.

Sprawdź też

Kabriolety | Top 5 Taco

Pięć zwrotek, pięć biegów. Tak najkrócej można podsumować koncept tego numeru. Prędkość, z jaką ulicę przemierza kabriolet Taco, jest ściśle sprzężona z tematyką. Pierwsze biegi to luźne wersy i obserwacje, dobrze współgrające z dopiero rozpędzającym się potencjałem rapera. Ostatnie dwie zwrotki, więc wrzucone odpowiednio czwórka i piątka, stopniowo poruszają coraz cięższe tematy. Narracja zmierza wprost do swoistego climaxu, gdzie Taco na maksa rozwija skrzydła i próbuje zamknąć wszystkie swoje zarzuty i obawy związane ze społeczeństwem i aktualnymi czasami.

Białkoholicy | Top 5 Taco

Utwór ze złotego okresu pisarskiego Taco, gdy za wszelką cenę chciał wszystkim udowodnić swoją wartość. Pomimo, że ten numer ma już prawie dziewięć lat, zdaje się tylko zyskiwać na aktualności. Nikt nigdy lepiej w popkulturze nie sportretował paradoksu wielkomiejskich atletów, którzy, poza dbaniem o sylwetkę, chcą też w najlepsze uprawiać sport dający kompletnie odwrotne skutki niż siłownia – czyli oczywiście melanż.

WYTRAWNE (Z NUTĄ DESPERACJI)

Pewnego dnia ten wąsaty raper po prostu spojrzał na butelkę wina i stwierdził tak, w tym zamknę koncept na utwór. Tak też uczynił, tworząc bardzo ciężki i mroczny numer o lękach i kompleksach całego swojego pokolenia. Wszystkie te demony męczące jego rówieśników zamknął tym razem nie w korporacyjnym biurze, a w aromatach i niuansach wina. W swoim innym numerze z diamentowej już Pocztówki Taco przyznał, że w sumie nie ma złych nawyków, może poza winem. Cóż, taki właśnie jest przewrotny los artysty, że swoje złe nawyki przeistacza w dobre koncepty na utwory.

Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone