Czytasz
Jesteś warszawską syrenką – rozmowa z @warsaw_affirmations

Jesteś warszawską syrenką – rozmowa z @warsaw_affirmations

Czy istnieją zaklęcia, które sprawią, że nasze wielkomiejskie życia staną się lepsze? Rozmawiamy z Martą Tomasik, prowadząca instagramowe konto @warsaw_affirmations.

Afirmacja – rodzaj medytacji, opierający się na uwewnętrznieniu wierzenia w prawdziwość niekoniecznie prawdziwego scenariusza – szturmem zdobywa internet. Na szańcu duchowej rewolucji kroczy m.in. Marta Tomasik, prowadząca instagramowe konto @warsaw_affirmations.

Wyobraź sobie: masz crusha. Ta osoba jeszcze nawet o tym nie wie. Rozsiadasz się wygodnie (pomoże pachnąca świeczka i wszystko, co zbuduje klimat). Zaczynasz wyobrażać sobie rzeczywistość, w której ta osoba jest już częścią Twojego życia. Oszukujesz swój umysł, że marzenie już się spełniło. Nurt zwolenników afirmacji twierdzi, że dzięki takim zabiegom (mądrzejsza nazwa: autosugestia), nasz umysł rozwiąże szachownicę pełną zwrotów akcji i poprowadzi nas prosto do celu. Celem może być oczywiście nie tylko miłość, ale praktycznie wszystko: dobre samopoczucie, dobra materialne, uroda.

Internet nie byłby internetem, gdyby nie użył tego formatu do niecnych celów. Na licznych kontach pojawiły się posty à rebours, w przewrotnej formie dowcipnego odwrócenia obnażające gorycz ludzkiej egzystencji czy uwikłania klasowe, które niweczą wszelkie możliwości spełnienia marzeń. Świat pogrąża się w katastrofie klimatycznej, ludzie pogrążają się w depresji, a afirmacje są kwiatkiem przy tym kożuchu. Jeśli wolicie, może to być kożuch na mleku. Tak czy inaczej – oddajmy głos Marcie, twórczyni @warsaw_affirmations.

Wyjaśnijmy naszym czytelnikom na początek: czym są afirmacje?

Afirmacje to krótkie zdania, które maja nam przypominać, co chcielibyśmy, żeby się spełniło i jednocześnie pomagać nam w spełnieniu tego.

Jak to działa w praktyce?

Słuchani, czytanie i powtarzanie afirmacji może być formą medytacji, która ma nam pomóc w uwierzeniu, że to co chcemy, może się spełnić. To trochę forma sugestii psychologicznej. Nie mówię tu oczywiście o afirmacjach instagramowych… chociaż kto wie! Jeśli ktoś medytował używając moich afirmacji, to pls napiszcie mi na peju czy działa.

Marta przygotowała afirmację specjalnie dla nas <3

Czym są miejskie afirmacje?

Miejskie afirmacje to znajdywanie sytuacji, które na przykład najbardziej nas w mieście irytują – albo które chcemy, żeby się w tym mieście stały – i sformułowanie ich w mniej lub bardziej poważny sposób.

Skąd pomysł na konto? Od czego się zaczęło?

Od jakiegoś czasu widziałam na Instagramie konta z afirmacjami w różnych językach, które trochę ironizowały takie poważne, medytacyjne afirmacje. Robiły to w zabawny sposób. Pierwszym, które poznałam, było norweskie @affirmasjoner. Jakiś czas temu mieszkałam w Berlinie. Któregoś dnia w porejwowy poranek – pewnie trochę z tęsknoty za tym miastem – pojawił się pomysł, żeby afirmować w taki sposób życie w Warszawie. Powiedziałam to znajomej Czeszce, która siedziała obok, ona podchwyciła pomysł i utworzyła profil @prague_affirmations, który również bardzo polecam! 

Nie rozumiemy norweskiego, ale jest ładny gejzer (przyp. redakcji)

Masz swoją ulubioną afirmację?

Moja ulubiona… to chyba ta „I am Warsaw mermaid”. Głównie dlatego, że jak byłam dzieckiem oglądałam ten serial H2O – Wystarczy kropla i totalnie marzyłam o byciu syrenką. Zawsze widząc jej pomnik na starówce myślałam, że najlepiej to w ogóle by było, gdyby syrenki pływały w Wiśle. Lubię tę afirmację, bo ma dla mnie znaczenie sentymentalne.

Oprócz tego uwielbiam jeszcze „Klub Pogłos is my safe space”. Uwielbiam Pogłos, spędziłam tam mnóstwo super fajnych momentów i w przeciwieństwie do wielu innych klubów, czuję się tam bezpiecznie. Mega podoba mi się atmosfera luzu i że jest faktycznie panuje tam inkluzywność. Każdy może być ubrany jak mu się podoba (w przeciwieństwie do berlińskich klubów, które teoretycznie są inkluzywne, ale jak się nie wyglada cool enough to nie ma co liczyć na wejście). To też daje poczucie bezpieczeństwa. No i od tego postu konto zaczęło nabierać popularności. 

Jak myślisz – skąd popularność tej formatki? 

Wydaje mi się, że chodzi o to, że posty są „relatable” dla wielu osób. Staram się tworzyć moje afirmacje w taki sposób, żeby dużo osób mogło się z nimi identyfikować. Całkiem zabawne, ale też w sumie miłe jest to, że po powstaniu mojego konta, ludzie zaczęli tworzyć podobne konta z postami o innych miastach w Polsce. Mówiąc prawdę, kompletnie nie spodziewałam się takiego sukcesu, ale jest to mega miłe zaskoczenie.

Widzisz w tym formę eskapizmu?

Social media generalnie są formą eskapizmu. Dla mnie czas, w którym wymyślam afirmacje, tworzę posty czy odpisuję obserwatorom, jest zawsze bardzo miły. Mogę wtedy trochę przestać myśleć o codziennych sprawach, tylko skupić się na tym i cieszyć się z sukcesu strony. Z drugiej strony, z mojego doświadczenia jako obserwatorki innych stronek z afirmacjami, jest to też pewna forma rozrywki. Jednocześnie – mimo, że posty są raczej ironiczne – dają mi do myślenia: w sumie to jest faktycznie coś, co chciałabym zmienić, może serio trzeba coś z tym zrobić. Z jednej strony jest to więc forma eskapizmu, a z drugiej refleksja nad rzeczywistością przez humor. 

Robiłaś wcześniej memy? Prowadzisz inne konta? 

Wcześniej zdarzało mi się tworzyć memy. Zazwyczaj przerabiałam zdjęcia z imprez z moimi znajomymi, bo często wychodziły zabawne i dało się je tak podpisać. Oprócz Instagrama z afirmacjami mam małe konto @aus.brln, gdzie wrzucałam zdjęcia analogowe z Berlina. Teraz planuję wrzucać tam zdjęcia z analoga tak ogólnie. Trochę to autoreklama, ale skoro już mam okazję, to czemu nie. 

Opowiesz coś o sobie? Czym zajmujesz się oprócz afirmowania? 

Oprócz afirmowania życia w Warszawie studiuję na UW, na kierunku, który pozwala mi łączyć trzy filologie. Uwielbiam uczyć się języków. Na ten moment mój ulubiony to szwedzki – serio, jest przesłodki! Poza tym, kiedy zaczęłam się go uczyć, to ogarnęłam, że nie wszystkie nazwy mebli w IKEI pochodzą ze szwedzkiego. Oprócz tego lubię fotografię analogową, głównie portrety i street. Z zainteresowań, to takim największym są subkultury XX wieku skupione wokół muzyki. Mogłabym o tym czytać cały czas. Poza tym uwielbiam spotkania z moimi ziomkami (pozdrawiam was kochani!!!) i kocham tez pieski i gabberowe/ hard transowe imprezki (pozdrowienia dla redaktora naczelnego – przyp. red.) ((dziękuję i również pozdrawiam cieplutko – przyp. red. nacz.)), na które tez chodzę z gronem super ziomków, a czasem zdarza mi się tam spotykać moich obserwatorów, co zawsze jest bardzo miłe.