Czytasz
Hu! hu! ha! Zima z dzieckiem nie jest zła | Dzieckomiasto

Hu! hu! ha! Zima z dzieckiem nie jest zła | Dzieckomiasto

zima z dzieckiem

Zima z dzieckiem może być znacznie przyjemniejsza i ciekawsza niż myślisz! Polskie miasta z roku na rok zyskują kolejne atrakcje dla dzieci i rodziców, które warto sprawdzić, zanim nadejdzie wiosna. W dzisiejszym odcinku cyklu Dzieckomiasto zapraszam na subiektywny przegląd zimowych rozrywek w Warszawie oraz garść sprawdzonych porad jak ogarniać mrozy niczym szefuńcio.

Jak w porach roku Vivaldiego zmienia się komfort wychodzenia z dzieckiem na miasto. Zima jest powszechnie uznawana za najcięższy czas na spacery, jednakże da się ten fakt dość łatwo odczarować i sprawić, by zima z dzieckiem zaczęła kojarzyć się rodzicom klawo.

Przede wszystkim, jak to mawiają – nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie, dlatego na starcie warto zainwestować w odpowiednią odzież dla małych eksploratorów, gdzie “inwestycja” na szczęście jest niewielka, bo wszystko da się upolować używane, w świetnym stanie i za grosze. Moim tak zwanym must have zimowych spacerów jest ciepła kominiarka z jak największą domieszką wełny, która osłoni głowę, uszy i całą szyję dziecka, jednocześnie dzięki swoim termoaktywnym i niewątpliwie magicznym właściwościom sprawi, że w żadnych warunkach dziecko nie będzie się pocić, nawet gdy wzorem Waszki G “założy kominiarę i pójdzie na robotę”. Drugim obowiązkowym dla mnie punktem programu pt. zima z dzieckiem jest jednoczęściowy kombinezon ocieplony prawdziwym puchem, który świetnie izoluje, jest lekki i chroni dziecko przed przegrzaniem w komunikacji miejskiej lub w sklepie. Nowe puchowe kombinezony kosztują niemało, jednak używane na Vinted da się upolować za kilkadziesiąt złotych

Warto zaopatrzyć się także w bidon-termos dla dzieci, który otwiera się jednym kliknięciem, a latorośl pije z niego przez słomkę, więc szanse, że coś się wyleje, są małe. Z reguły przygotowuję na wyjście ciepłą, filtrowaną wodę z łyżką dobrego miodu (uwaga, pediatrzy zalecają aby nie podawać miodu dzieciom poniżej pierwszego roku życia; uwaga 2, woda nie powinna mieć więcej niż 40 stopni – w cieplejszej miód traci swoje dobroczynne właściwości) i sokiem aroniowym lub malinowym od mojej babci, którą serdecznie pozdrawiam. Jeżeli nie macie takich dobrodziejstw w domu, możecie kupić podobne soki w sklepach z eko-żywnością – unikajcie powszechnie dostępnych syropów, które w ponad połowie składają się z cukru. Zabierzcie jeszcze ulubione przekąski dziecka, szczyptę dobrego humorku, galon cierpliwości i wyruszamy!

Magiczny Botaniczny

Nowa atrakcja, która pojawiła się tej zimy w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego przy Alejach Ujazdowskich 4 (Śródmieście Południowe), czyli dziesiątki nowoczesnych iluminacji, które kreatywnie nawiązują do świata roślin i zwierząt. Miliony kolorowych światełek tworzą idealną zimową rozrywkę i powinny sprawić radość osobnikom w każdym wieku. 

Magiczny Botaniczny jest otwarty codziennie od 16:00 do 21:00. Planując przyjazd koniecznie weź pod uwagę transport publiczny – zaparkowanie w okolicy jest praktycznie niemożliwe, jednocześnie Twoim celem będzie świetnie skomunikowany przystanek Plac na Rozdrożu, do którego dojeżdżają autobusy z niemal każdej części miasta. Ewentualna przesiadka na trasie jest mikro-dyskomfortem w porównaniu z jeżdżeniem w kółko po okolicy przez minimum godzinę. W miarę możliwości postarajcie się kupić bilet do ogrodu online – unikniecie dzięki temu kolejki i zagwarantujecie sobie wejście. W przypadku kupowania biletów w kasie takiej gwarancji niestety nie ma – liczba biletów dostępna każdego dnia na miejscu jest ograniczona. 

Jeżeli Twoje dziecko lubi drzemki w wózku i dobrze zasypia mu się w parkowych warunkach, świetnym pomysłem będzie przyjechanie w okolicę trochę wcześniej i skorzystanie ze wspaniałych brukowych i kamienistych alejek, na których znane mi dzieci zasypiają w wózku w kilka minut. W bezpośrednim sąsiedztwie Magicznego Botanicznego znajduje się piękny i zdecydowanie niedoceniony Park Ujazdowski oraz osiedle drewnianych Domków Fińskich, które szczególnie zimą są magiczne i rozczulające. Przechadzając się niespieszne wyślij dziecko do krainy Morfeusza, a w trakcie jego snu możesz ponapawać się pięknem zimy, a potem zrobić kilka ćwiczeń rozciągających kręgosłup, wdychając rześkie i jak na razie w miarę czyste powietrze. 

Rodzice starszych, niewózkowych dzieci także powinni zwrócić uwagę na wspomniane wyżej miejsca – w Parku Ujazdowskim znajduje się przepastny, wielofunkcyjny plac zabaw, na którym wyszaleją się nawet najbardziej ruchliwe ananasy. Z kolei Domki Fińskie zimą to sceneria, która będzie dla dzieci żywą bajką – urokliwe, malutkie chatki z dzikimi ogrodami w większości mieszczą siedziby ciekawych inicjatyw społecznych i są otwarte na odwiedziny.

Wróćmy jednak do Magicznego Botanicznego. Po przekroczeniu jego bramy będziecie mogli poruszać się po klimatycznych ścieżkach pośród świetlnych rzeźb kwiatów, krzewów, ptaków oraz leśnych zwierząt. Dekoracje są różnorodne i pięknie wkomponowane w uśpioną przyrodę ogrodu – całość tworzy magiczną i nieco tajemniczą scenerię. Na terenie znajduje się także kącik zabaw z huśtawką i “podłogowym” pianinkiem, na którym dzieci mogą grać chodząc i skacząc. Zgadnijcie gdzie mój syn spędził ponad pół godziny… 

Jako nudziara po historii sztuki chciałabym zwrócić Waszą uwagę także na dziwną ceglaną budowlę na końcu ogrodu. To fundament Świątyni Najwyższej Opatrzności, wotum dziękczynnego za Konstytucję 3 Maja. Kamień węgielny wmurował sam król Stanisław August Poniatowski. Świątynia miała być ponad-wyznaniowym i synkretycznym miejscem kultu. Żadna religia nie mogła w niej dominować, a najważniejsza miała być ogólna duchowość. Zawierucha historyczna sprawiła, że budowlę-wotum dokończono dopiero w XXI wieku jako hiperkatolicką Świątynię Opatrzności Bożej na Wilanowie. Jak widać plan delikatnie mówiąc się nie powiódł, jednak obiekt w Ogrodzie Botanicznym pozostaje piękną pamiątką po pierwotnej idei. 

Odwiedź Magiczny Botaniczny

Zima z dzieckiem: warszawska Starówka

Stare Miasto zimą jest magiczne, czy tego chcecie, czy nie. Sęk jednak w tym, aby po najbardziej uczęszczanych ścieżkach chodzić jedynie w środku tygodnia, a w weekendy wybierać trasy alternatywne. Nie dość, że nie trzeba dzięki temu przepychać się przez ludzi, to często są bardziej urokliwe. Z Placu Zamkowego do Rynku warto pójść ulicą Kanonią, lub co najwyżej Piwną, a unikać Świętojańskiej. Jeżeli jesteście bez wózka, koniecznie przejdźcie Kamienne Schodki. Zobaczcie wąziutką ulicę Dziekanią, która ciągnie się między murem Archikatedry a ślepymi ścianami kamienic. Warto pobawić się w samodzielną eksplorację Starego Miasta, ponieważ usiane jest ukrytymi wejściami na malutkie skwery, czy tajemnicze ścieżki między kamienicami i podwórka, które w wieczornym świetle będą wręcz skrzyły się magią. Jeżeli będziecie mieć szczęście i furtka zostanie otwarta, koniecznie zobaczcie ogromne, kolorowe i totalne bajkowe podwórko wewnętrzne przy ulicy Rycerskiej 4/6. 

Istotne jest także to, że na Starym Mieście wszystko jest wybrukowane lub pokryte kocimi łbami – wystarczy się po nich dwa razy przejechać, aby dziecko lubiące trzepawę podczas zasypiania w wózku zaczęło słodko chrapać. To idealny czas na grzaniec dla rodziców!

Przy okazji wizyty na Starym Mieście warto odwiedzić Muzeum Domków dla Lalek, które opisywałam w poprzednim tekście (ul. Długa 16), lub Wystawę Szopek Krakowskich. Ambitni mogą zaliczyć oba punkty programu.

Sprawdź też
polin

Wystawa Szopek Krakowskich prezentowana jest w Pałacu pod Blachą, wchodzącym w zespół zabudowań Zamku Królewskiego, który znajduje się na wschód od znanego wszystkim głównego obiektu. Uwaga, złota porada: wejściówki na wystawę koniecznie kupcie online, ponieważ kasa biletowa jest w zupełnie innej części Zamku, do której dostęp z wózkiem jest mocno utrudniony – trzeba się tarabanić po schodach lub jechać dwa razy staromiejską windą, która jest cool, ale cała akcja zajmie naprawdę sporo czasu.

Kiedy już dostaniecie się na wystawę, zobaczycie 50 niezwykle fantazyjnych i kunsztownie zrealizowanych obiektów, nad którymi w pocie czoła pracowały najczęściej całe rodziny, gdzie szopkarska tradycja przechodzi z pokolenia na pokolenie. Szopki posiadają wewnętrzne oświetlenie, błyszczą się jak szalone i mają liczne ruchome elementy, budząc tym samym sporą fascynację u dzieci. Dorosłych powinna urzec finezja wykonania i ciekawe nawiązania do krakowskiej architektury. W szopkach oprócz postaci biblijnych można odnaleźć także smoka wawelskiego, Lajkonika, Pana Twardowskiego oraz oczywiście Jana Pawła II. Wiadomo – święta, święta i po świętach, ale wystawę i tak warto zobaczyć. Ekspozycja jest dostępna do 2 lutego.

Zima z dzieckiem: Park Skaryszewski

Na koniec krótko, ale prosto z serca. Zimą piękne są parki, a najpiękniejszy na świecie jest Park Skaryszewski. Wiadomo, że każdy rodzic ma swój ulubiony park do spacerowania z dzieckiem, ale serio, dla tych widoków warto podjechać nawet z innych części miasta. 

Wyjątkowość Skaryszaka zimą polega przede wszystkim na tym, że jest mocno nawodniony, więc jego malownicze stawy i liczne kanaliki są obecnie skute grubą warstwą lodu, co jest widokiem fascynującym zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Park Skaryszewski jest czymś w rodzaju parku krajobrazowego, gdzie starano się pokazać bogactwo polskiej przyrody. Jego flora jest niezwykle różnorodna i wiekowa, a śnieg nadaje temu powagi. Rozczulają liczne śnieguliczki, na których obficie bielą się kulki – chyba każdy je rozdeptywał za dzieciaka z dziką przyjemnością. Na strudzonych zimową aurą wędrowców czeka gościnna karczma, znajdująca się w północno-zachodniej części parku. Jest drewniany sufit, dziwaczne dekoracje, smaczne jedzenie i szeroki wybór rozgrzewających naparów. Ostatnio zasiadłam tam w fotelu z rokitnikową herbatką i patrząc to na syna huśtającego się w misiu-bujaku, to na padający za oknem śnieżek stwierdziłam, że tak trzeba żyć zimą!