Czytasz
Zinteka – schronisko dla zinów. O projekcie opowiada Krzysiek Orłowski [WYWIAD]

Zinteka – schronisko dla zinów. O projekcie opowiada Krzysiek Orłowski [WYWIAD]

Zinteka to jedna z pierwszych w Polsce bibliotek zinów online. Wydawane w niewielkich nakładach, a przez to często efemeryczne publikacje znajdują swoje schronienie u Krzyśka Orłowskiego. Założyciel Zinteki – wydawnictwa i archiwum w jednym – opowiedział mi o niezależnym rynku wydawniczym, ulubionych zinach i planach na 2022 rok.

Zinami i photobookami spod znaku DIY interesuję się już od dawna. Najbardziej intryguje mnie w nich twórcza niezależność i pomysłowość. Ich forma jest często tak samo ważna jak treść. Dlatego szczególnie doceniam projekty takie jak Zinteka, które stają się otwartym archiwum self-publishingowych wydawnictw. Bez miejc takich jak to, do wielu z nich nie mielibyśmy już dostępu. Więcej o samej inicjatywie opowie nam Krzysiek.

Czym jest Zinteka? Jak powstała?

Zinteka jest małym wydawnictwem oraz biblioteką zinów, która powstała w 2019 roku. Zbieram i kataloguję publikacje fotograficzne. Większość z tych rzeczy to nisko nakładowe, często self-publishingowe wydawnictwa. Wcześniej współtworzyłem wraz z Piotrem Pytlem duet wydawniczy 8991publishing. W tym składzie opublikowaliśmy kilka projektów: Alicji Łąbądź, Kaji Raty, Krzysztofa Światłego czy Marcina Płonki.

Teraz Zinteka to jednoosobowa orkiestra, za która stoję ja: Krzysiek Orłowski.

Kaja Rata „Kajnikaj”, fragment kolekcji Zinteki, dzięki uprzejmości rozmówcy

Jaki był pierwszy zin, który kupiłeś? Od czego zaczęła się Twoja kolekcja?

Pierwszy kontakt z zinami miał pewnie miejsce miejsce jeszcze w czasach, kiedy studiowałem fotografię we Wrocławskiej Szkole Fotografii „AFA”. To mógł być rok 2010? Od tamtej pory kupowałem i nadal kupuje photobooki.

Pierwszą publikacją self-publishingową, która zrobiła na mnie wrażenie było wydawnictwo „Zwykła Maps”, które wówczas tworzył Kamil 1, obecnie założyciel galerii Serce Człowieka-LAW i Śmierć Człowieka.

Był to rozkładany plakat „Countenance Map” w formacie B1 z fotografiami różnych autorów, których Kamil znalazł na blogu Flickra. Do dzisiaj jest w kolekcji Zinteki. Spore wrażenie wywarł na mnie również kolektyw Paper Beat Rock i ich warsztaty tworzenia publikacji. Sam dzisiaj prowadzę takie zajęcia z zakresu fotoedycji, skupiające się wokół publikacji i zjawiska self-publishingu.

Fragment kolekcji Zinteki, dzięki uprzejmości rozmówcy

Co odróżnia ziny od innych publikacji, tradycyjnych książek, photobooków?

Budując moją kolekcję zinów zwracam uwagę na te wydawnictwa, w których fotografia stanowi główne ich podłoże, fundament.

Ziny czy też mniejsze publikacje różnią się od photbooków, czy książek artystycznych na wielu płaszczyznach.

Zazwyczaj wydawane są własnym sumptem, głównie przy zastosowaniu druku cyfrowego. Często są to niskonakładowe publikacje, co sprawia, że nie znajdziemy ich w sieciach handlowych czy zwykłych księgarniach.

Krzysiek Orłowski, autoportret, dzięki uprzejmości rozmówcy

Natomiast „światek wydawniczy” zaczyna funkcjonować coraz lepiej. Organizowane są targi, przeglądy, open calle, inicjatywy związane z self-publishingiem. Przykładem tego są targi zinów Art Bibuła zorganizowane przez dziewczyny z Paper Beats Rock i Małe Nakłady. Wartą uwagi inicjatywą jest również Offprint, która miała w zeszłym roku swoją stacjonarną odsłonę w Krakowie pod patronatem Cracow Art Week. Coraz więcej pojawia się tego typu spotkań, akcji, co bardzo mnie cieszy. Możemy dotrzeć do większej liczby osób, zaprezentować swoje wydawnictwa trochę szerzej niż tylko w wąskiej grupie fotograficznej.

Czy obawiasz się czasem, że publikacje w PDF/digitalu wyprą całkowicie te papierowe?

Obserwując rynek wydawniczy widzę, jak wiele powstaje publikacji – czy to małych zinów fotograficznych w nakładzie 10-30 kopii, czy dużych książek, artbooków, photobooków. Raczej nie mam obaw, że nagle ten proces zostanie wstrzymany. Wystarczy spojrzeć na ilość konkursów, open calli, wystaw dotyczących książek artystycznych, których na świecie nie brakuje. Myślę, że ta sfera ma się bardzo dobrze.

Czy masz swój ulubiony zin, do którego najczęściej obecnie wracasz?

Przygotowując program pod warsztaty przeglądam wiele publikacji. Często wracam do niektórych z nich przy okazji różnych spotkań, projektów edukacyjnych. Prowadząc własne wydawnictwo mam ten komfort, że wydaję to, co mi się podoba. Dalej lubię norweskie zdjęcia Zgrzebskiego („Tamtego dnia wszyscy wyjechali”) , czy intymne fotografie Światłego ze Stanów Zjednoczonych („Speedometer Jukebox Winter Count”). „Topiel” Marcina Płonki jest też w mojej czołówce.

Jakie wydawnictwo najbardziej zaskoczyło Cię pod kątem formy w tych ostatnich latach?

Myślę, że w 2020/21 roku świetną inicjatywą były publikacje „Gazety Strajkowej” wydawane przez Archiwum Protestów Publicznych. Gazety były kolportowane za darmo podczas strajków. Zostały zaprojektowane tak, że mogły również służyć jako baner. Można je było zabrać na manifestację lub użyć w formie plakatów i wykleić nimi przestrzeń publiczną.

Gazety Strajkowe to doskonały przykład zapisu dokumentalnego tych czasów. Czasów, w których podstawowe prawa człowieka są łamane przez partię rządzącą na wielu płaszczyznach. Gazeta to wspólnotowe dzieło ludzi, którzy nie godzą się z tym, co dzieje się obecnie w naszym kraju.

Sprawdź też

Co poradziłbyś osobom, które stawiają swoje pierwsze kroki w self-publishingu?

Zachęciłbym do spróbowania swoich sił i stworzenia zina własnym sumptem. Dzisiaj social media umożliwiają prezentację swoich prac i dotarcie do zdecydowanie szerszego grona. Dodatkowo, jak wspomniałem, jest sporo konkursów czy inicjatyw wydawniczych, gdzie można wysłać swoje projekty. Przykładem takiej inicjatywy jest chociażby poznański PIX.HOUSE, który co roku organizuje otwarty darmowy konkurs „Talent Roku” oraz Open Zin Call, który przez ostatnie 3 lata miałem przyjemność koordynować.


Rezultatem tej współpracy były ciekawe wydawnictwa, do których mogę zaliczyć m.in. „RAFĘ” Alicji Wróblewskiej, „Plaintext” Marty Bogdańskiej oraz mocną i bardzo aktualną publikację z 2021 roku „The Scars” Jędrzeja Nowickiego.

Jak można znaleźć się w ZINTECE?

Zinteka to miejsce otwarte dla wszystkich. Jeżeli masz publikację fotograficzną, zina ze swoimi zdjęciami i chciałabyś/chciałbyś zasilić kolekcję Zinteki, zapraszam do kontaktu poprzez mail wydawnictwo.zinteka@gmail.com.

Zapraszam również na Instagrama @zinteka. To mój główny kanał komunikacji ze społecznością zinową.

Warto obserwować Zintekę i jej poczynania w nowym roku. W 2022 wracam z warsztatami edukacyjnymi, będzie kilka spotkań. Planuję wydać kilka publikacji.