Czytasz teraz
„Jestem narzędziem w rękach Boga, które dostaje sygnał”. Wac Toja o wierze, koncertach i fascynacji folkiem
Muzyka

„Jestem narzędziem w rękach Boga, które dostaje sygnał”. Wac Toja o wierze, koncertach i fascynacji folkiem

Wac Toja

Często za mocno skupiamy się na danym cytacie, skrócie myślowym. W przypadku Kapitana chodziło mi o napiętnowanie patologii władzy, której każdy z nas w swoim życiu mógł w pewien sposób doświadczyć – mówi raper Wac Toja. Artysta opowiedział nam o dorastaniu w małym mieście, lekcjach pokory i wolności twórczej. Wyjaśnia też, dlaczego rap od zawsze był muzyką bez granic.

Wac Toja
fot. Needpix.com / CC0

Wychowany w maleńkich Kisielicach Wac Toja przeszedł drogę od undergroundowych nagrań i pierwszych supportów do wyrazistego, rozpoznawalnego stylu. W jego muzyce rap swobodnie miesza się z innymi gatunkami, często idąc pod prąd oczekiwaniom odbiorców. Nowy singiel EJ DAWAJ MAŁA otwiera kolejny etap w twórczości artysty: mocno osobisty i zakorzeniony w tym, z czego wyrósł. 32-latek bardziej niż kiedykolwiek ufa impulsom, emocjom i intuicji – nawet jeśli prowadzą go w stronę góralskiego zaśpiewu, dubstepowych skojarzeń z lat 90. czy duchowych rozkmin o sensie tworzenia. 

Wac Toja — Ej Dawaj Mała

Going. MORE: Rozpocząłeś rok od utworu EJ DAWAJ MAŁA. Opowiedz więcej o tym, jak powstawał ten kawałek. 

Wac Toja: To był przepływ energii, mocy i miłości od Boga prosto z nieba na ziemię. W momencie odtworzenia tego bitu poczułem to w bardzo naturalny sposób. Nieraz często grzebię mocno przy numerach, Powtarzamy wiele take’ów. Tutaj masz jeden ślad i troszeczkę ad-libów. To bardzo czysty utwór. Nagrałem go już w 2022 roku, ale wstrzymywałem się z wydawaniem. Dopiero teraz, 5 lutego 2026 roku, przyszedł na to właściwy czas. Musiałem dojrzeć do tego, żeby go wypuścić, i jestem wdzięczny za to, że się pojawił.

Słuchaczy zaskoczyły motywy góralskie w kawałku. 

Wac Toja: Powiem szczerze, że miałem małą zagwozdkę przy tym numerze. Czy ten folkowy zaśpiew, który tutaj wykorzystałem, będący hołdem dla polskiego folkloru, wsi, ludowej tradycji i kultury, nie jest ABY zbyt kontrowersyjny? Ale – jak powiedział Quincy Jones świętej pamięci Michałowi Urbaniakowi – nieważne, co, ważne, jak. Jestem narzędziem w rękach Boga, które dostaje sygnał. Przepuszczam przez siebie tę energię i wypluwam na bit to, co mi podpowie serce. Staram się tego nie kontrolować. 

W procesie tworzenia bardzo ważne, by nie zakładać na siebie sztywnych ram. Podobnie działali surrealiści. Czasem po prostu rzucali farbę na płótno i dopiero potem analizowali, co jest na tym obrazie, co mówią te emocje i całe dzieło. Bardzo mi się spodobało to podejście i stosuję je już od bardzo dawna – na przykład w kawałku Spoko, który ma milion wyświetleń, a jest undergroundowym, podziemnym utworem. Wyplułem z siebie co ślina na język i dopiero potem spojrzałem, dokąd to prowadzi. Czasem dopiero po latach rozumiem tekst utworu, który ze mnie wypłynął. Potrzebny jest do tego konkretny splot wydarzeń i spojrzenie po czasie. Często więc wracam do tych starszych utworów, znajdując w nich głęboki sens.

Co przyciąga cię w folkowo-góralskiej estetyce?

Wac Toja: Ten kawałek to nawiązanie do polskiego folkloru, ale też do utworu Grzegorza Ciechowskiego Piejo, kury, piejo z 1996 roku z babciami i ludowym, folklorystycznym zaśpiewem. W tym numerze pojawia się pierwszy na świecie – najprawdopodobniej, mogę się oczywiście mylić! – dubstep. Puśćcie sobie wszyscy i sprawdźcie. 

EJ DAWAJ MAŁA to więc mój ukłon w kierunku wsi. Folklor jest bardzo ważny. Przecież gdyby nic nie znaczył, to czy Reymont dostałby Nobla za Chłopów? Sam pochodzę z Kisielic, czyli małej miejscowości, która ma dwa tysiące mieszkańców. W młodości często było to dla mnie wstydliwe. Naprawdę mnie to krępowało. Miałem wiele szczebelków drabiny do przejścia i wiązało się to dla mnie z olbrzymim stresem. Poszedłem do liceum w Elblągu i w wieku 17 lat nie wiedziałem, jak skasować bilet w tramwaju. Takich rzeczy nie zrozumie nikt, kogo zapoznano z tym w dzieciństwie. Dlatego szacun dla wszystkich, którzy przechodzą gdzieś dalej i wykraczają poza swój schemat!

Grzegorz z Ciechowa — Piejo kury piejo

Czy to kierunek, w którym planujesz się rozwijać? 

Wac Toja: Mój następny singiel, Kolejna noc, jest małą kontynuacją, ale już troszkę w innym klimacie. Przez cały rok będę wypuszczał utwory, bo mam multum muzyki i singli, nad którymi pracowałem przez ostatnie lata. Nie chcę jeszcze zdradzać tytułu albumu. Kto pamięta pewną płytę z 2015 roku, może się domyślać, czego to będzie kontynuacja. Kolejna noc pokazuje, przez jak wiele gatunków i podgatunków przeszedłem w mojej drodze muzycznej i o jak wiele chciałbym jeszcze zahaczyć. 

Muzyka jest na tyle fantastyczna, że nie ma końca i granic. W momencie, gdy czuję zmęczenie jakimś tematem czy gatunkiem, który wykonywałem wcześniej, mogę zaczerpnąć coś z innej strony świata, przefiltrować to przez siebie i swoje doświadczenia, by wypluć z siebie zupełnie nowy miks. To jest czysty hip-hop, bo muzyka rap powstała przecież z mieszania gatunków. W EJ DAWAJ MAŁA pomieszaliśmy muzykę ludową, klubową i rapową, po czym dołożyliśmy trochę ragga, co jest kolejnym fantastycznym miksem.

W ramach instagramowego trendu udostępniłeś wspomnienia z 2016 roku. Jaki był dla ciebie ten okres? Jest w nim coś, do czego chciałbyś wrócić?

Wac Toja: Dodając ten post, uświadomiłem sobie, że to był mega czas. Zacząłem robić muzykę profesjonalnie. Ruszyliśmy w pierwszą trasę solo, graliśmy supporty przed Gangiem Albanii – i to pierwszymi koncertami Gangu Albanii w Polsce!

To była w ogóle mega faza, bo wszyscy czekali na Popka. On grał wtedy na kamerce, a my, małolaci chcący się wbić na scenę, łapaliśmy wszystkie supporty, żeby tylko zaprezentować się szerszej publice. Graliśmy w Sopocie dla całej hali pełnej publiki ulicznej, no łysych chamów, którzy czekali na Popka i Gang Albanii. Graliśmy wtedy z Young Tulipanem, moim braciakiem, i z Wrotasem, który pomógł nam przebrnąć przez tę sytuację. No bo gramy ten support, a wszyscy mają środkowe palce w górze i krzyczą: Wypierdalać. Oni przecież czekają na Popka, a my chcemy im na siłę pokazać siebie.

Wac Toja — Nie widzę ich

Daliście radę?

To było pierwszego dnia, a na drugi dzień poszło już bardziej gładko. Nie poddaliśmy się. Mogliśmy zrezygnować, ale umówiliśmy się z organizatorami na dwa występy. To utwardziło moją skórę jako artysty. Chyba nie można było doświadczyć większej lekcji życia scenicznego 

No więc 2016 to był początek koncertów, początek pierwszych pieniędzy z muzyki, czyli robienia tego zawodowo. Tak to odbieram: coś jest moim zawodem, bo zarabiam z tego pieniądze. Pierwsze koncerty były oczywiście za jakieś bardzo drobne kwoty: zwroty i coś na plus. Zagraliśmy też pierwszą trasę Tour of the Year. To była świetna przygoda. Wtedy na wszystkie supporty wzięliśmy ekipę naszych ziomali z ONIJA Music. Przeżyliśmy wiele przygód i fantastycznych chwil, które pojawiają się na klipach. Kupiłem wtedy małą podwodną kamerkę na OLX  i nagrałem nią trochę momentów, które widać na przykład w Promises. Są w moim sercu i tym klipie. 

Zobacz również
sayonara kneecap

W 2016 roku graliśmy też support przed Pusha T. Wszyscy wystąpiliśmy z hypemanami, czyli ja grałem z Yung Tulipanem, Quebonafide grał z Krzy Krzysztofem, Malik Montana z Diho i Żabson z Jimmym. Sześć czy dziesięć osób razem na jednej scenie w Proximie. Mocny skład, fajne wspomnienie. Długo by wymieniać, ale naprawdę przeżyłem wtedy wiele wspaniałych, kolorowych chwil, które nadal rozgrzewają serce. Nie da się ich powtórzyć. Bardzo chciałbym je przeżyć jeszcze raz, ale mogę do nich wrócić we wspomnieniach. To było coś, co otworzyło moje serce i zmieniło moje życie.

Wac Toja — Promises

Czego obecnie domagają się słuchacze na koncertach? 

Wac Toja: Oczywiście chcą, żebym grał to, co najbardziej popularne, czyli Kapitana. Organizatorzy nieraz proszą, żeby odpuścić ten kawałek, bo na przykład występuję gdzieś na dniach miasta i policja jest naszą ochroną na koncercie. To zabawna sytuacja, trochę paradoksalna. Czasem wyciszamy więc ten fragment o niebieskich. Ja mogę nie chcieć czegoś zagrać, ale ludzie krzyczą albo sami zaczynają śpiewać. Trudno się temu nie poddać, bo jestem tam dla nich. Moją intencją jest czysta miłość i oddanie ludziom pozytywnej energii.

Nie da się jednak ukryć, że fragment o niebieskich, pojawiający się już na początku utworu, jest mocno bezpośredni. 

Wac Toja: Często zbyt mocno skupiamy się na danym cytacie. W przypadku Kapitana chodziło mi o napiętnowanie patologii władzy, której każdy z nas w swoim życiu mógł w pewien sposób doświadczyć. Mój brat mówił mi, że po przeprowadzce do Warszawy na studia chodził w szerokich spodniach i w szerokiej bluzie. Był przez to trzepany na mieście przez tajnych funkcjonariuszy, a to tylko jeden mały przykład. Moglibyśmy długo rozmawiać o takich nadużyciach. 

W kawałku zawarłem duży skrót myślowy. Odnosi się nie tylko do służb mundurowych, ale też innych sytuacji, gdy ktoś ma więcej mocy decyzyjnej i nadużywa tej władzy. Wszystko to, co mówię teraz, zawarłem w tym pierdolić niebieskich.

Wac Toja — KAPITAN

Czym jest dla dziś dla ciebie RICH LIFE? Oprócz tego, że to nazwa twojej wytwórni.

Wac Toja: Chodzi o życie bogate w doświadczenia – i te pozytywne, i te negatywne. Pojawiające się w nim sytuacje nie są zero-jedynkowe. Każdy wychował się w innym miejscu, jest z innego domu, wychowały go inne książki, filmy, kultura. Ale na koniec dnia jesteśmy tacy sami i dążymy do tego samego. Tak rozumiem RICH LIFE. Chodzi o to, by wzbogacać swoją duszę. Doświadczenia negatywne pozwalają nam coś karmicznie doznać. Dzięki temu umiemy się odblokować lub zrozumieć, a następnie pójść dalej.

A z czego w życiu jesteś teraz najbardziej dumny? 

Wac Toja: Jeśli spojrzysz na mapę poziomu świadomości Hawkinsa, duma jest wprawdzie ostatnią z negatywnych emocji, ale dalej emocją negatywną. Chodzi o to, że często przykrywa wstyd i blokuje przed neutralnością i przejściem do akceptacji. Wolałbym więc powiedzieć coś o wdzięczności.

Do kogo? 

Wac Toja: Najbardziej jestem wdzięczny za miłość Boga, która przez nas przepływa, i dane nam od niego talenty. To, co możemy robić i tworzyć w świecie jego mocą, będąc jego narzędziami. Za to, że możemy zmieniać życie ludzi i chociaż w małej części ich poruszać i dawać iskrę nadziei, a samą planetę zmieniać w lepsze miejsce. 

Wac Toja — Rich Life

Copyright © Going. 2024 • Wszelkie prawa zastrzeżone

Do góry strony