Czytasz
Mata to już TOP 3 w PL rapie? – przedpremierowa recenzja albumu „Młody Matczak”

Mata to już TOP 3 w PL rapie? – przedpremierowa recenzja albumu „Młody Matczak”

Czy był w Polsce raper, który przy okazji premiery swojego drugiego albumu w karierze generował tak potężne zamieszanie jak Mata? Skrojony na olbrzymią skalę koncert, viralowe kawałki i bycie inspiracją do napisania książki. Trochę tych osiągnięć jest…

Album Młody Matczak jest już na naszych słuchawkach od paru dni. Mieliśmy sporo czasu, żeby na spokojnie przetrawić ten obszerny materiał. W naszej recenzji skupiamy się na kawałkach, które nie były singlami (te, każdy zna już bardzo dobrze). Przyglądamy się poszczególnym puzzelkom tej układanki, żeby dowiedzieć się więcej o całości. Patryk Wojciechowski i Raportażysta zapraszają do szczerej recki najważniejszego polskiego albumu 2021 roku.

Chcesz usłyszeć traczki z albumu Młody Matczak na żywo? Mamy ostatnie bilety!

Młody Matczak (Ikea Nasza Klasa)

młody matczak

Patryk: Mata otwiera płytę kawałkiem o znamiennym tytule IKEA. Czy to karmienie trolli, którym nadal nie znudziło się smęcenie o pokoleniu Millenialsów i ich sojowym latte oraz zakupach w popularnych sieciówkach, czy po prostu traczek o tym, co ostatnio zajmuje Macie czas (czyli zwykła proza życia)? Zdecydowanie to drugie. Luźne flow i sporo dogrywanych wstawek, które dbają o dynamikę całości utworu, to już chyba znak firmowy głowy GOMBAO.

A skoro o GOMBAO mowa, Blok daje okazję wjazdu na bit ekipie najbliższych ziomali gospodarza albumu – efekt jest solidny, ale szału nie ma. Na plus fajnie wykręcony refren na autotjunie. Drin za Drinem nie musi raczej drżeć o utratę tytułu melanżowego hymnu.

Nasza klasa ale to DRILL to nie tylko follow-up do kultowych już remixów Młodego Klaksona, ale też bit, do którego dołożył on swoją producencką cegiełkę. Niestety, brakuje tu jakiegoś pierwiastka świeżości. Nie pomaga fakt, że drill jako styl został już mocno wyeksploatowany – osobiście zawsze uważałem, że cały ten hype był mocno na wyrost. Charakterystyczny jeżdżący bass i oszczędne kicki to spoko formuła, ale mocno podatna na ryzyko zatonięcia w generyczności, czego kawałek z Popkiem jest żywym przykładem.

młody matczak

Raportażysta: IKEA jest bardzo ładnym, estetycznym intro, które tak naprawdę zdradza niemal wszystko, co wydarzy się na tym albumie. Mata wynajął sobie mieszkanie, żeby trochę wydorośleć, wyszaleć się i napisać trochę poważniejszych wersów w samotności – i dokładnie to dzieje się na reszcie płyty.

Blok jest czymś w rodzaju hymnu współczesnych domówek – obstawiam, że niejeden raz czyimś sąsiadom będą trzęsły się szyby w oknach od tego bitu. Skład GOMBAO wypada chyba nawet lepiej niż na legendarnym już utworze z pierwszego legala Maty, czuć chemię i braterstwo chłopaków, co, jakby nie patrzeć, jest bardzo hip-hopowe i kipi zajawką.

Nasza klasa, ale to DRILL jest bardzo dziwną mieszanką, która, według mnie, nie do końca się udała. Track jest o tęsknocie Maty do swoich znajomych z klasy, którzy wyjechali na studia za granicę, między innymi do UK – stąd drillowe brzmienie, które kojarzy się z Wyspami. Trochę w zawiły sposób to połączył, trzeba przyznać. Zaproszenie Popka jeszcze bardziej podkręca absurd tego numeru. Król Albanii stara się jakoś wpasować w temat, ale jest on tak specyficzny i niepasujący do niego, że wypada to po prostu słabo. Całość rzeczywiście brzmi niestety trochę jak blend – dwie średnio pasujące do siebie zwrotki pod bit z jeszcze innej bajki.

Młody Matczak (2001 Kurtz)

młody matczak

Raportażysta: 2001 to bezpośrednie następstwo pandemicznych restrykcji wprowadzonych w ostatnich dwóch latach. Podejrzewałem, że niedługo po pierwszych lockdownach ruszy w muzyce nurt à la post-pandemic wave. Tak się więc to prezentuje w wykonaniu Maty – spokojny, nostalgiczny utwór pełen refleksji i tęsknoty za minioną erą. Nie jest to track specjalnie porywający, ale sporo słuchaczy może utożsamić się z perspektywą przedstawioną przez Matę. Jest to rodzaj pocztówki z bardzo dziwnego okresu w życiu każdego z nas, gdy spotkanie się w więcej niż 5 osób było przestępstwem. 

Ciężko oceniać utwory Faka i Szmata oddzielnie, bo ewidentnie wzajemnie się dopełniają. Mata postanowił nawinąć o S E K S I E i zbliżeniach, które spotkały go po zdobyciu ogromnej popularności. W pierwszej części jest typowym fuckerem – jak sugeruje sam tytuł, bierze wiele różnych dziewczyn do swojego mieszkania i spędza z nimi upojne noce. Maniera, z jaką nawija Mata oraz sam bit mają podkreślać, że to on rozdaje karty w tych spotkaniach i dominuje swoje partnerki. Jak dowiedzieliśmy się jednak z ostatniego singla – ma to też drugą stronę medalu. Na Szmacie to Mata jest zdominowany przez swoje partnerki, wręcz czuje się przez nie wykorzystywany oraz dostrzega płytkość i bezsens takich ulotnych relacji. Przełamuje również stereotyp rapera skażonego toksyczną męskością, który traktuje swoje partnerki seksualne przedmiotowo. 

Zaproszenie Taco Hemingwaya na Kurtza i tak ciężki, mroczny bit był strzałem w dziesiątkę. To antyutopijna wizja dwóch najpopularniejszych warszawskich raperów, w której obaj zmagają się ze swoimi demonami, wątpliwościami i kompleksami. Zarówno Mata jak i Taco podkreślają, że ich status, pieniądze i koneksje nie zwalniają ich z bycia ludźmi pełnymi lęków i skłonności do depresji. Deszczowy, złowrogi bit robi niesamowity klimat, a wspólnie zarapowana trzecia zwrotka oraz końcowy refren potrafią przyprawić o ciary.

młody matczak

młody matczak

Patryk: W 2001 Mata idzie w full Fiołkowe pole mode i serwuje słodki, akustyczny joincik, który ma sporą szansę na wjazd do radiowej rotacji. I fajnie, bo to naprawdę udana balladka z czysto przewiniętymi wersami. Generalnie, jeśli przyjrzymy się uważniej wyborom, jakich dokonał na tym albumie pod względem brzmienia, łatwo zauważyć, że celem jest totalna ekspansja. Mata od początku był viralem, a teraz świadomie to wykorzystuje, żeby jeszcze mocniej podkręcić śrubowane przez niego rekordy.

Młody Matczak w roli seks bestii nie jest w sumie zaskoczeniem. Na wyróżnienie zasługuje jednak fakt, że udało mu się ugryźć ten temat dbając o jakieś minimalne wyważenie perspektyw. Faktycznie, przyznanie się do tego, że w łóżku bywa też czasem uległym uczniakiem, jest ważnym wyznaniem, choć – gdybym miał się czepiać – mogłoby ono wybrzmieć jeszcze mocniej. Muzycznie jest to na pewno topka tracków na tym albumie. Przyjemnie sunący bit, udane eksperymenty z modulowaniem głosu i wkręcający się refren. W tego typu kawałkach Mata usprawiedliwia szum wokół siebie – technicznie jest naprawdę mocnym zawodnikiem.

Kurtz z Taco nie został singlem i to ciekawa decyzja. Zderzenie tych dwóch wokali na jednym bicie potwierdza coś, co wiele osób zauważało od dawna – Mata jest naturalną kontynuacją tacowej rewolucji. Oczywiście, selekcja tematyczna jest u niego inna, ale stylowo mają ze sobą więcej wspólnego niż może się wydawać. Obu raperów łączy nie tylko podobne brzmienie wokalu, ale też sposób dzielenia sylab w wersach. Niejedna osoba może ich właściwie w Kurtzie nie rozróżnić. Największe osiągnięcie Maty? Zaprosić topowego rapera w kraju i lecieć z nim na równi – well done.

Młody Matczak (67-410Młody Bachor)

mata kiss cam

Raportażysta: Utwór 67-410 gromadzi chyba najwięcej ciekawych refleksji i rozkmin. Mimo stosunkowo ‚sennego’ bitu słucha się tego ciekawie, typowy track do odkrycia w ciszy na słuchawkach. Kolejna perspektywa pandemiczna Maty przecina się tu ze spojrzeniem na polskie społeczeństwo i garścią mniej lub bardziej głębokich przemyśleń. Przejście w inny bit i totalna zmiana konwencji w połowie utworu pozytywnie zaskakuje na początku, ale przy kolejnych odsłuchach zaczyna męczyć. 

Sprawdź też

15.2 to ten gówniarski, zadziorny styl, za który fani pokochali Matę na początku jego kariery w SBM starterze. Jest to wręcz bezpośrednia kontynuacja Biblioteki Trap. Numer jest raczej komediowy i przewózkowy, Mata ewidentnie dobrze odnajduje się w takich luźnych, trochę głupawych freestylach.

Szafir to lovesong umiejscowiony na przeciwległym biegunie względem najpopularniejszego do tej pory utworu z tej płyty, czyli Kisscam. Samplowany bit bardzo wkręca się w banię, a Mata nie jest już tym głupawym, nieporadnym, popowym chłopcem, tylko typem, który rzeczywiście potrafi w ciekawy sposób mówić o swoich uczuciach. Pod kątem artystycznym jeden z najlepszych popisów na tej płycie.

Dziwne, że przy Młody Bachor nie ma dopisku „Freestyle”. Gombao wrzucone drugi raz jest przesadą – oczywiście Macie pewnie nigdy nie jest dość jego przyjaciół, ale z perspektywy słuchacza, który kupuje jego płytę, a nie mixtape Gombao, jest to raczej rozczarowanie. Szczególnie, że kładzie tutaj tylko jedną, krótką zwrotę na początku.

mata

Patryk: Na przykładzie takich traczków, jak Szafir możemy zaobserwować efekt końcowy rosnących z roku na roku muzycznych kompetencji polskich raperów. Mata udowadnia tu, że rozumie panujące trendy. Już jako słuchacz musiał zauważyć, co w rapie działa, a co nie. Dziś jedynie przekuwa te pomysły i obserwacje w gotowe kawałki. Wiedzieć to jednak jedno, a umieć wykonać to drugie. Wszechstronność i jakość, jakie ukazuje na Młodym Matczaku, zasługują na szczery podziw. I to wcale nie tak, że tego typu rozwój jest naturalny u każdego rapera – nie jest.

Mata mógł równie dobrze nadal klepać boom-bapowe jointy pokroju Schodków i jego fanbase prawdopodobnie dalej by mu przyklaskiwał. Ale zamiast tego wolał wyjść ze strefy komfortu (he he) i podjąć próbę odkrycia w sobie Drake’a (a może nawet namiastki Franka Ocean – serio to napisałem), co słychać choćby w odważnej końcówce 67410. Przepaść rozwojowa między debiutem, a opisywanym tu albumem, jest naprawdę olbrzymia – i ja to mocno szanuję.

Z freestylowymi wrzutkami mam delikatny problem (są we mnie dwa wilki he 🐺 he 🐺). Generalnie cenię tę zajawę. Czuć, że jest ona nieudawana. Istnieją melanżowe fristajle, które zasługują na uwiecznienie, ale pchanie tego typu kawałków na album nie jest chyba optymalnym rozwiązaniem. Drugi wilk we mnie 🐺 ma jednak ochotę zbić Macie pionę i dać props za to, że nagrał dokładnie taką płytę, jaką chciał. Obyłoby się bez skitów i fristajli, ale czy oddawałoby to realny obraz jego postaci? Raczej nie.

Od wejścia na scenę najciekawszym aspektem kariery Maty jest to, że daje słuchaczom tak dogłębny wgląd w swoje życie. Młody Matczak jest dowodem, że pozostaje wierny tej idei. Słuchacze dostają go tu w pełnej okazałości: w łóżku, przed lustrem sprawdzającego update, w klubie z Leosią, na melanżu z ziomeczkami albo ze starym w sądzie… Nie pasi tematyka i zwiedzanie jego codzienności? Okej. Ale lekkości, luzu, szczerości i potężnego skilla mu nie odmówisz. A jak tak, to nie wiesz, o co lata w tej grze.