Czytasz teraz
Imperium fanów i koncerty jak trzęsienia ziemi. Rozmawiamy z Thomasem Rainerem z Nachtmahr
Muzyka

Imperium fanów i koncerty jak trzęsienia ziemi. Rozmawiamy z Thomasem Rainerem z Nachtmahr

Nachtmahr

Członkowie Nachtmahr noszą mundury, ale deklarują neutralność polityczną. Potężne ściany dźwięku zestawiają z tekstami o tym, co w życiu najbardziej kruche i przemijalne. Nośna, klubowa elektronika nie gryzie im się z rockowym instrumentarium. O sile tych kontrastów, nowej płycie IMPERIVM i towarzyszącej jej trasie koncertowej, która obejmie zasięgiem Polskę, rozmawiamy z liderem formacji, Thomasem Rainerem.

Zobacz Nachtmahr na żywo jeszcze tej jesieni! KUP BILET

Częściej widuj Going. MORE w Google Dodaj nas jako preferowane źródło Dodaj!

Wywiad z Thomasem Rainerem, liderem Nachtmahr

Stanisław Bryś, Going. MORE: Zanim zaczniemy rozmawiać o najnowszej płycie, chciałbym wrócić do wcześniejszego albumu Dominant: Piano Sessions. Ciekawi mnie, skąd pomysł na to, by przeobrazić na nim industrialne, ciężkie bity w minimalistyczne kompozycje rozpisane na fortepian. 

Thomas Rainer, Nachtmahr: Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy jeszcze bardziej cofnąć się w czasie. Kilka lat temu zaczęliśmy nagrywać akustyczny materiał — covery naszych piosenek z gitarą akustyczną, fortepianem i perkusją. Robiliśmy to dla zabawy, by sprawdzić, jak tak solidna muzyka elektroniczna wybrzmi w bardzo okrojonej formie. Taką formę przybrał nasz album Flamme

Później zorientowałem się, że Katarina Gubanova, moja koleżanka z zespołu, pochodzi z Ukrainy i od roku 8 życia chodziła do radzieckiej, elitarnej szkoły, gdzie dość surowo tresowano uczniów. To sprawiło, że stała się niesamowitą pianistką. Jej doświadczenie pozwoliło pójść z akustyczną instrumentacją o krok dalej. Spróbowaliśmy zrobić to w odwrotny sposób: bez wokalu, tylko z fortepianem. Tak powstało Dominant: Piano Sessions.

A jeśli chodzi o IMPERIVM, nowszy album… Wybacz, nie jestem pewien, jak wymówić tę nazwę. 

To nawiązanie do Imperium Rzymskiego, gdzie czasami litera V zastępowała U. Ale nie zawsze, bo w Invictus, limitowanej edycji płyty, nie zaszła żadna zmiana. 

Wszystko jasne. Czy IMPERIVM powstawało równolegle z Dominant: Piano Sessions

Zaczęliśmy nagrywać ten album jakoś 2,5 roku wcześniej. Trudno jednak wskazać mi jakiś konkretny moment, bo piszemy muzykę na bieżąco. Nie mówimy sobie: No dobrze, od tej pory pracujemy tylko nad nową płytą. Zdarza nam się skończyć piosenkę, która miała znaleźć się na poprzednim krążku, a w międzyczasie napisać inny tekst. 

Czyli nie jest tak, że najpierw siadacie i wymyślacie motyw przewodni danej płyty. 

Thomas Rainer, Nachtmahr: Treść pojawia się na etapie pisania. Najpierw powstają pierwsze piosenki i teksty. Dopiero później widzisz, że wyłania się z nich ogólny kierunek, w którym to wszystko zmierza. Na początkowych etapach chcę być całkowicie wolny od jakichkolwiek ograniczeń, by zobaczyć, dokąd zaprowadzi mnie kreatywność. 

Tu lejtmotyw jest jednak bardzo jasny — chodzi o imperia i to, jaką rolę odgrywają w zbiorowej świadomości. Społeczeństwa jakoś za nimi tęsknią? 

Tęsknią, ale za tym mniej właściwym typem imperiów. Nadrzędna koncepcja nowego albumu opiera się na czymś innym: zbiorowości naszych fanów i tym, jak wpływamy na ich życie, a oni na nasze. Niektóre utwory mają charakter autobiograficzny, ale są też takie, które zapożyczyliśmy od naszych słuchaczy. Dotyczą na przykład odkrywania siebie poprzez muzykę. 

W tym kontekście tytuł IMPERIVM oznacza, że potęgi nie tworzymy sami jako zespół. To połączenie obu stron buduje imperium. 

Stärker als ihr Hass to singiel z nowej płyty zespołu Nachtmahr.

Nie ma w tym żadnego podtekstu politycznego? 

Zupełnie nie. I na dodatek uważam, że w ostatnich latach sztuka stała się zbyt upolityczniona. Każda osoba ma swoje prywatne poglądy i to jest całkowicie zrozumiałe. Wydaje mi się jednak, że dla artystów w ostatnich latach opowiedzenie się po jednej ze stron stało się czymś w rodzaju obowiązku. Postrzegam to zupełnie inaczej. Niezależnie od tego, po której stronie stoimy, polityka nas wszystkich strasznie niszczy, nawet jeśli czasem ułatwia życie. Chcę dlatego, by muzyka Nachtmahr podczas koncertów stanowiła bezpieczną przestrzeń, gdzie nie trzeba myśleć o życiowych niepokojach i przytłaczającej rzeczywistości. W takim otoczeniu ludzie mogą się naprawdę zrelaksować. 

To ciekawe, co mówisz, bo trudno mi nie wiązać z polityką mundurów, które są głównym elementem oprawy wizualnej Nachtmahr. 

Thomas Rainer, Nachtmahr: Przed chwilą rozmawiałem z innym polskim dziennikarzem, który powiedział coś, czego chyba nie usłyszałem dotąd na temat naszych mundurów. Nie skojarzyły mu się z nazizmem, tylko z mrocznymi czasami komunizmu w waszym kraju. I miał rację, bo swego czasu przygotowaliśmy sesję zdjęciową w Moskwie, gdzie pozowano tylko w radzieckich uniformach. 

Sugerujesz zatem, że pochodzenie munduru nie ma dla was znaczenia? 

Nie tyle nie ma, ile w zależności od kontekstu dla jednej osoby będzie wydawać się mniej prowokacyjny, a dla innej — stanowić wręcz obrazę. Nie wynika to jednak z istoty munduru, tylko z jednostkowej perspektywy. Ubiór pozostawia szerokie pole do interpretacji, bo jest po prostu sztuką. Sam bardzo fetyszyzuję taką estetykę, zwłaszcza że wyrosłem ze środowiska BDSM. 

Wiesz, podam ci jeden przykład. Istnieje taki mundur, który często przypisuje się nazistowskim żołnierzom, choć w rzeczywistości nosili go brytyjscy żołnierze w latach 60. To dość zabawna pomyłka.

Przejmujesz się, gdy ktoś nazywa Nachtmahr kontrowersyjnym i utożsamia je z pochwałą totalitaryzmu?

Zupełnie nie, bo celowo chcę wzbudzać kontrowersję. Widzę, że w środowisku muzyki gotyckiej wszyscy stali się zbyt nadwrażliwi. Mówią: Wolę grać bezpiecznie i nikogo nie urazić. Ale tak naprawdę to właśnie bycie prowokacyjnym może sprawić, że ludzie zaczną cię słuchać. To coś w rodzaju klucza do tego, by ludzie zaangażowali się w działalność zespołu i w teksty piosenek. 

Jedyna sytuacja, w której wypowiadam się na tematy polityczne, dotyczy tego, gdy ludzie pytają o orientację polityczną zespołu. Jest neutralna, nie propagujemy nazizmu ani czegokolwiek innego. Swoich poglądów nie zdradzę, bo to moja prywatna sprawa i nie ma nic wspólnego z muzyką. Nie zapytam też o nie innych.

Czy prowokacja w sztuce ma jakąś granicę, której nie wypada przekroczyć? 

Thomas Rainer, Nachtmahr: Trudno powiedzieć. Co do zasady chciałbym powiedzieć, że można robić, co się chce, o ile nie krzywdzi się innych ludzi. W ciągu ostatnich 10 lat urażenie kogoś stało się jednak bardzo proste. Czytałem ostatnio o pozwie, który pewna dziewczyna wniosła przeciwko organizatorom koncertu, bo piosenkarz zdjął koszulkę podczas występu. Nawiasem mówiąc, był to zespół hardcore punk. Widzka nazwała to zachowanie molestowaniem seksualnym, a sąd przyznał jej rację i nakazał zapłacić muzykowi grzywnę. 

Trudno jednak mówić w tym wypadku o poważnej ranie, takiej jak fizyczne skaleczenie, tylko o zranieniu – i to przez sztukę. To ważne rozróżnienie i ono wyznacza granicę.

Szczyt listy najpopularniejszych utworów zespołu Nachtmahr nadal okupuje Tanzdiktator.

Skąd w ludziach ta zwiększona wrażliwość? 

Myślę, że ma wiele wspólnego z mediami społecznościowymi i „ekonomią obrażania się”. Ktoś opublikuje jeden post i nagle cały świat musi mieć opinię na ten sam temat, nawet gdyby to była peruwiańska rasa psów albo inna przypadkowa sprawa. Ich nagłaśnianie staje się swego rodzaju modą. Wiesz, to sytuacja, gdy piszesz: Och, tak mi przykro, całym sercem i duszą jestem z ludźmi z prześladowanego kraju, podczas gdy wczoraj nawet nie wiedziałeś, że to państwo istnieje i zupełnie cię to nie obchodziło. Ale musisz jakoś zareagować, bo inaczej wyjdziesz na złego człowieka.

Na profilach Nachtmahr w mediach społecznościowych raczej nie gryziecie się w język, ale żadnych awantur się nie doszukałem. 

Bardzo się z tego cieszę i uważam, że nasze social media stanowią świetną formę kontaktu ze słuchaczami. Zamieszczamy tam mnóstwo informacji i poszerzamy kontekst dotyczący tego, kim jesteśmy i jak wygląda nasza muzyka. Nie chcemy narzucić komukolwiek, jak ma ją rozumieć, tylko pokazać, jak my ją rozumiemy. Dzięki temu przestajemy być anonimowymi postaciami i łatwiej się z nami identyfikować. Poza tym tak docieramy do innych pokoleń albo mieszkańców krajów, do których w innym przypadku nie mielibyśmy dostępu. 

Widzisz wzmożone zainteresowanie waszą muzyką u jakiejś nowej grupy odbiorców? 

Thomas Rainer, Nachtmahr: Fani gotyckiej muzyki często są już nieco starsi. Tymczasem odkąd w ostatnich latach zaczęliśmy intensywniej działać w social mediach, średnia wieku naszych słuchaczy spadła o jakieś 5-10 lat. To ważne dla utrzymania zespołu przy życiu, bo istnieje już od dwóch dekad. Być może nasi najwcześniejsi fani są teraz na emeryturze, więc potrzebujemy świeżej krwi. Wychodzimy do ludzi tam, gdzie się znajdują. Mówimy ich językiem, korzystamy z nowych środków wyrazu, nie czekamy jak król na plebs.

Plakat nadchodzącej trasy koncertowej Nachtmahr, w ramach której odbędą się trzy koncerty w Polsce / fot. materiały prasowe

Czujesz, że wśród słuchaczy Nachtmahr jest dziś dużo miłośników kultury klubowej? 

Zdecydowanie. Od dziesięciu lat bazuję w Nachtmahr na automacie perkusyjnym, a od trzydziestu lat gram jako DJ, ostatnio głównie w klimacie hard techno i industrial techno. Jestem bardzo zaznajomiony ze sceną. Właśnie dlatego jeśli uważnie wsłuchasz się w nasze instrumentalne utwory, zobaczysz, że są w dużym stopniu zorientowane na technikę DJ-ską. Mają swoiste długie intro i dodatkowe partie, dzięki czemu świetnie nadadzą się do miksowania przez innych twórców. 

Poza tym większość piosenek, może z wyjątkiem ballad i tych bardziej rockowych fragmentów, piszemy z myślą o graniu w klubach. Chodzi również o brzmienie. Każdy utwór – nieważne, czy rockowy, czy elektroniczny – ma tę samą podstawę w postaci silnego basu.

Nazwałbyś koncert Nachtmahr rave’em? 

Szczerze mówiąc, nie miałbym nic przeciwko, bo ludzie zachowują się z nami jak na rave’ach. Nie stoją w miejscu, tylko tańczą, o to w tym wszystkim zresztą chodzi.

Zobacz również
Na legalu

Spodobało mi się, jak w jednym z postów na Facebooku porównałeś wasze granie na żywo do zdarzenia sejsmicznego. 

Thomas Rainer, Nachtmahr: Kiedy to pisałem, naprawdę dostrzegłem zbieżność z trzęsieniem ziemi, które powstaje, czy tego chcesz, czy nie. Zmusza cię tym samym do ruchu i przejmuje nad tobą kontrolę. Uważam, że temu samemu służą koncerty. Kiedy na żywo usłyszy nas tam ktoś, kto wcześniej nie miał z nami żadnej styczności, powinien dać się porwać i całkowicie zanurzyć w świecie Nachtmahr.

Trzęsienie ziemi pod sceną? Wpadnij na koncert Nachtmahr! KUP BILET

Czy po dwudziestu latach regularnego grania istnieje jeszcze coś, co potrafi zaskoczyć cię na koncercie? 

Myślę, że moglibyśmy spędzić całe godziny na opowieściach o wszystkich niespodziankach, jakie mnie spotkały. Najbardziej szalone przygody przeżyłem chyba w ciągu pierwszych 10 lat grania w zespole. To było w Austin, w Teksasie. Jakaś dziewczyna wskoczyła na scenę, usiadła na niej i zaczęła się masturbować. My na to: Co tu się, do cholery, dzieje? Szybko skończyła, wróciła do tłumu i dalej tańczyła. Ostatecznie uznałem to za komplement, bo najwyraźniej nasza muzyka miała na nią w jakiś sposób ogromny wpływ.

Niewątpliwie. 

Nic już chyba mnie nie zdziwi. Chociaż zaskoczeniem za każdym razem jest fakt, że grasz koncert z pewnymi przewidywaniami co do poziomu energii publiczności, a potem przychodzi niespodzianka. Najpierw myślisz: Będzie tak jak zawsze, przecież byliśmy już w tym miejscu trzy razy, a potem: Wow, tu jest 10 razy lepiej! Tak mam z występami klubowymi w Polsce. Inne zespoły opowiadały nam, że macie tu szaloną publiczność, ale rzeczywistość przekroczyła nasze oczekiwania. Energia ostatnim razem była naprawdę niesamowita. Zazwyczaj słuchacze potrzebują trochę czasu, żeby się rozgrzać, a wy byliście gotowi od pierwszej minuty. Dla muzyka to idealna sytuacja. 

Zobacz aftermovie z ostatniej trasy koncertowej zespołu promującej poprzedni album Verboten!

Nadchodzące koncerty w Polsce przygotowujecie w oparciu o płytę IMPERIVM, prawda? 

Thomas Rainer, Nachtmahr: Prawda. Oznacza to, że mając na koncie dziesięć albumów, musimy usunąć sporo utworów z naszej aktualnej setlisty, żeby dołożyć piosenki z IMPERIVM. Tak robimy zawsze – pokazujemy nowy materiał, uzupełniamy go kilkoma klasykami z dawnych czasów, ale włączamy jeden, może dwa B-side’y albo takie numery, których dawno nie graliśmy. Dzięki temu setlista jest bardziej zróżnicowana. 

Jakiego utworu nigdy nie chcesz pominąć na setliście? 

Trudno powiedzieć – to tak, jakby zapytać matkę, które dziecko jest jej ulubionym! Ale myślę, że dziś to może być Sirenen z poprzedniego albumu Verboten. To bardzo emocjonalna piosenka o wojnie między Rosją i Ukrainą, o cierpieniu ludzi. W wykonywaniu jej na żywo zawsze jest coś wyjątkowego. 

Dla mnie to o tyle istotny utwór, że zderza motyw kruchości ludzkiego życia z czymś tak potężnym jak wasze brzmienie. 

To nie do końca oczywiste połączenie, bo zestawia dwie skrajności. Ale myślę, że właśnie ten kontrast czyni piosenki interesującymi zarówno dla słuchacza, jak i twórcy na etapie pisania czy produkcji. Splatasz ze sobą melancholię i regresję, ale nie przeszkadzają sobie nawzajem, tylko się uzupełniają. Rozmawialiśmy o elektronice, więc przychodzi mi do głowy Klangkuenstler. To, o czym mówię, opanował do perfekcji – najpierw gra mocny trance, a później uzupełnia go smutniejszymi fragmentami i wokalem w stylu spoken word. Właśnie o to chodzi – zderzyć coś, co pozornie do siebie nie pasuje, i znaleźć w tym jakość. 

Nacthmahr
okładka najnowszego albumu IMPERVIM grupy Nachtmahr / fot. Trisol Music Group / materiały prasowe

Dowiedz się więcej o koncertach Nachtmahr!

Gdzie i kiedy Nachtmahr zagra koncerty w Polsce w 2026 roku?

Grupa z charyzmatycznym Thomasem Rainerem na wokalu tej jesieni zagra w Polsce trzy razy. Koncerty odbywają się w ramach europejskiej trasy promującej album IMPERIVM. Gośćmi specjalnymi na tournée są greckie Sygnosis i niemieckie Bagger 258. Oto szczegółowa rozpiska występów:

fot. WiniaryBookings / materiały prasowe
Co to jest Nachtmahr?

To założony w 2007 roku zespół, który zaczerpnął swoją nazwę od niemieckojęzycznego określenia od demonicznej istoty nękającej ludzi w koszmarach. Budzony przez nią niepokój znajduje odzwierciedlenie w samej muzyce grupy — bezkompromisowej, ciężkiej, wywołującej niejednokrotnie fizyczny dyskomfort, ale i upragnione katharsis. Gatunkowo to skrzyżowanie industrialu, EBM-u, aggrotechu i hard techno.

Obecnie formację poza Rainerem tworzą Vrolok Lavey, Katarina Gubanova i Thenia Afentoulidou. Ostatnią płytę, wspomniane już IMPERIVM, wydali stosunkowo niedawno, pod koniec czerwca.

Gdzie kupić bilet na koncert Nachtmahr?

Bilety na koncert Nachtmahr są dostępne na platformie Going, gdzie kosztują od 110 zł. Liczba dostępnych wejściówek maleje z każdym kolejnym dniem, więc nie warto zwlekać z decyzją o zakupie. Lepiej dołączyć do Nachtmahrowego imperium i przywitać z nim październik!



Copyright © Going. 2024 • Wszelkie prawa zastrzeżone

Do góry strony