Czytasz
Taco Hemingway stęsknił się za nami jak my za nim [RELACJA]

Taco Hemingway stęsknił się za nami jak my za nim [RELACJA]

taco relacja

Po ponad dwuletniej przerwie jeden z najbardziej charakterystycznych raperów w historii, Taco Hemingway, mógł wreszcie wrócić na scenę. Oto relacja z koncertu Taco w Krakowie.

Wrócić z niemałym bagażem, bo z repertuarem z aż trzech płyt! Pech chciał, że pandemia przerwała jego poprzednią trasę promującą Pocztówkę z lata 2k19 (na zdrowie!) już na samym jej początku. Taco jednak nie mógł wytrzymać lockdownego okresu bez wydawania muzyki. We wrześniu 2020 uderzył z aż dwoma albumami; refleksyjnym i ciężkim Jarmarkiem oraz nieco bardziej skoczną i trapową Europą. Tej wiosny stanęło więc przed nim nie lada wyzwanie – połączyć stricte wakacyjny materiał z o wiele cięższymi brzmieniami z następnych płyt. Czy Taco podołał tej misji? Zobaczcie sami. Oto relacja z koncertu Taco w Krakowie na Tauron Arenie.

taco relacja
Filip Szcześniak zaprasza Cię na relację z jego koncertu, 2022, koloryzowane

Tłumy, tłumy i… przedział wiekowy od 15 do 50

Słuchają nas w korporacjach / Oraz podstawówkach, słucha twój dziadek, kumpel, babcia, kuzyn, matka, córka – nawijał Filip cztery płyty temu i nie było w tym krzty wyolbrzymienia. Dawno nie byłem na wydarzeniu z tak ogromnym rozstrzałem rocznikowym. Z przodu i pod sceną rzeczywiście dominowały dzieciaki, ale im bardziej wchodziło się w głąb oceanu fanów Taco, tym więcej napotykało się osób znacznie starszych (i bynajmniej nie wyglądających na rodziców młodziaków z przodu!). To doskonale obrazowało, jak bardzo muzyka Taco jest pomostem międzypokoleniowym.

taco relacja
Jak widać na załączonym obrazku – przyszła ledwo garstka zagorzałych fanów, a Taco dawno się skończył

Szczery entuzjazm Taco

Miałem przyjemność pomyszkowania odrobinę na backstage’u przed samym występem Pana Wąsacza. Taco, naturalnie, stał nieopodal sceny już na kilkanaście minut przed wyjściem na nią. Nieco rozbawił mnie fakt, że z pełną wczutą i podjarą vajbował do remixu Młodego Bossa Żabsona granego przez jego warm-upujących kolegów. Nie umniejszając oczywiście Żabie, Taco od początku swojej kariery nieco bardziej stawiał na treść. Często w swojej twórczości podkreślał, że inspiracją dla niego byli tacy raperzy jak Łona czy Fisz. Tym bardziej lekko komicznym widokiem był widok Szcześniaka machającego beztrosko łapą do trapowego bangera. Od razu było widać, że nie jest żadnym ponurym myślicielem i śmiertelnie poważnym narratorem. Bynajmniej, Filip Szcześniak jest zwykłym ziomeczkiem i fanem rapu, takim samym jak nastolatkowie tłumnie gromadzący się pod jego sceną.

Najbardziej jednak ujął mnie fakt, jak ogromne szczęście malowało się na jego twarzy na moment przed pojawieniem się na scenie. Nie było w tym nawet namiastki podejścia w stylu „Dobra, odbębnijmy ten zaległy koncert i z głowy”. Cała sala oszalała z zachwytu w momencie wyjścia Taco na scenę, ale miałem wrażenie, że najbardziej zachwycony był sam Taco. Że niesamowicie tęsknił za swoją widownią i kontaktem ze słuchaczami. Jego szczery entuzjazm przywrócił mi odrobinę wiary w ten cały, olbrzymi, często zimnokrwisty świat branży muzycznej.

TACO HEMINGWAY W POZNANIU JUŻ JUTRO

Dużo energii i żonglerki płytami

taco relacja
Taco relacja z Krakowa

Taco zaczął tradycyjnie, utworem otwierającym jedną z jego ostatnich płyt. Po sali poniósł się bit z Luxembourga, a potem zaczął się istny slalom. Z Europy skakaliśmy do Jarmarku, żeby prędko uraczyć się szybkim setem po hitach z Pocztówki. Nie zostały przy tym kompletnie pominięte koncertowe klasyki ze starszych płyt, takie jak Dele ze Szprycera czy nawet Szlugi i Kalafiory z legendarnego Trójkąta Warszawskiego. Ponadto, Taco zaskoczył swoją widownię czymś zupełnie nowym – nieupublicznioną nigdy wcześniej zwrotką z WWA nie Berlin, która ostatecznie nigdy nie trafiła na album.

Prawdopodobnie Taco porzucił tę zwrotkę na rzecz gościnki Szpaka

Ta trasa była też pierwszą okazją dla Fifiego do zagrania swojego ostatniego olbrzymiego blockbustera, jakim jest Polskie Tango. Utwór ten w momencie premiery niebywale namieszał w praktycznie każdym zakątku Polski i dotknął swoim przekazem wszystkie grupy społeczne. Refren, jak można było się spodziewać, kompletnie miażdżył na żywo i motywował do wielkiego pogo na środku Tauron Areny.

Sprawdź też
potwory

taco relacja
Taco relacja z Krakowa

Doceniajmy koncertujących raperów, którzy naprawdę kochają to robić

Od pierwszych minut widać było, że Taco czuł się bardzo spełniony i usatysfakcjonowany możliwością ponownego spotkania ze swoimi fanami. Biła od niego energia i ekscytacja, której niekoniecznie można się było po nim spodziewać. Pod koniec bis gonił bis, a potem, co również jest bardzo rzadkim zjawiskiem w jego przypadku, Filip wyszedł na zdjęcia do swoich fanów i spędził tam niemal 2 godziny. Jeżeli chciałoby się na siłę dopatrywać jakichś pozytywnych skutków tej przerwy od życia spowodowanej pandemią, to może właśnie to był jeden z nich. Fakt, że obie strony, zarówno artyści, jak i koncertowicze, docenili siebie nawzajem jeszcze bardziej i czerpią teraz czystą, dziecięcą frajdę z możliwości spotkania się. Wniosek? Chodźmy na koncert i sprawiajmy sobie nawzajem radość.

TACO HEMINGWAY W WARSZAWIE JUŻ DZIŚ