Czytasz
Wczasy szczerze o życiu w Polsce, męskości i ulubionych filmikach z internetu [WYWIAD]

Wczasy szczerze o życiu w Polsce, męskości i ulubionych filmikach z internetu [WYWIAD]

Duet Wczasy wpadł do mnie na kawkę, ciasto i wywiad. Choć zaczęło się od nieco smutnych refleksji na temat rzeczywistości ekonomiczno – społecznej w Polsce, to skończyło się na potężnym śmieszkowaniu.

Wam również polecam więc jesieniarski zestaw kawka (ew. kakałko) + ciasto i zapraszam do lektury.

Na początek mała aktualizacja: jak teraz wygląda wasze życie? W ostatniej rozmowie z Going. w trakcie lockdownu Bartek pracował na etacie, a Jakub mówił, że wstaje o 12. Czy coś się zmieniło?

Bartek: U mnie niewiele – dalej jestem na etacie. Najchętniej zająłbym się tylko rzeczami, które sprawiają mi przyjemność. W ogóle wydaje mi się, że większość ludzi, którzy nie czują jakiejś misji typu posuwanie do przodu rozwoju cywilizacji, powinni robić to, co lubią. Ponadto, jestem za dochodem podstawowym dla każdego, kto nie czuję się dobrze w pracy albo nie robi rzeczy, które lubi. Jasne, niektórzy pewnie nic by nie robili, ale teraz też są tacy ludzie. Ale wtedy można by rozwijać nierentowane zainteresowania. Świat byłby piękniejszy, a ludzie szczęśliwsi.

Jakub: Ja za to kiedyś trochę żyłem z grania koncertów, ale moja sytuacja jest inna niż Bartka, bo nie muszę utrzymywać rodziny. Niestety covid sprawił, że musiałem powiedzieć pa pa sporej części moich oszczędności. Ale przyznaję, że da się żyć z koncertów (chociaż nie na jakimś zajebistym poziomie). Też byłbym szczęśliwy, gdybym robił tylko to. Kiedyś poznałem taki cyrk obwoźny z Francji. Mówili, że u nich jest tak, że jeśli chcesz zajmować się kulturą, to państwo daje ci na to najniższą krajową, ale musisz udowodnić, że tworzysz – np. zagrać w roku jakąś ilość koncertów.

Bartek: Ale żeby to zadziało się u nas, musiałaby zajść mentalna zmiana. Większość ludzi musiałaby zrozumieć, że możesz pracować nie tylko wtedy, kiedy codziennie podbijasz kartę na zakładzie. Samo myślenie jest pracą – również to o sztuce. Niektórzy myślą, że zagranie koncertu to wyjście na godzinkę, poplumkanie i tyle. Napijesz się piwka, zapłacą Ci, a jeszcze narzekasz. A sam występ to tylko zwieńczenie długiej drogi, którą trzeba przebyć, żeby on mógł się w ogóle wydarzyć. Oczywiście nie mówię o ludziach, którzy kumają, o co chodzi, tylko raczej ogólnym postrzeganiu zawodu muzyka w społecznej świadomości.

rel
rel

Ale teraz, po niezliczonej liczbie koncertów i wydaniu dwóch świetnych albumów, chyba nikt nie podważa Waszego statusu?

Jakub: No, totalnie, zapraszają na chatę, robią kawkę i ciasto, jak ty.

Bartek: Przede wszystkim to poznaliśmy dużo ludzi. Dzięki temu łatwiej jest kogoś zainteresować nasza muzyką. Jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Mamy słuchaczy.

Z drugiej strony w utworze Nie dla nas stwierdzacie, że splendor, luksusy i zagraniczne wyjazdy, to nie dla was.

Jakub: Mój cel to jest kupić sobie Ferrari. A tak na serio, Nie dla nas jest trochę o naszych znajomych z korpo, którzy się zarzynają, zostając do 23 w piątek, no i potem sobie lecą np. do Dubaju.

Bartek: Ta piosenka jest też o akceptacji tego, co jest i cieszeniu się np. siedzeniem z kolegami nad jeziorkiem… Na pewno nie jest naszym celem, żeby osiągnąć nie wiadomo jaki status materialny i wyjeżdżać na egzotyczne wakacje. Polska jest piękna.

No właśnie, w waszej muzyce Polska często jest w jakiś sposób obecna. Nie wspominając o utworze Polska z nowej płyty. Dla mnie piękne jest w nim to, że oprócz oczywistej ironii, nie widzę tu narzekania i wywyższania się, tylko dużo czułości wobec otaczającej rzeczywistości.

Bartek: O, ciekawe, że to dostrzegasz. Dla nas utwór był przede wszystkim przetworzeniem frustracji, ale fajnie, że takie nuty też się z niego przebijają. Bo my tak naprawdę kochamy nasz kraj – Polska jest wspaniała, a ludzie potrafią być cudowni. No ale sporo rzeczy nam doskwiera. Rzeczywiście nie każdy może wyjść w sukience na miasto.

Jakub: Gdy graliśmy koncert w Czechach, gadaliśmy z tamtejszym zespołem Dukla (polecam) o utworze Polska właśnie. Oni dopytywali o tekst, który trochę rozumieli, ale nie do końca… Szczególnie właśnie tej linijki o wychodzeniu w sukience na miasto. Byli zszokowani, że u nas za sam ubiór można dostać wpierdol. Nie dowierzali, więc opowiedziałem im np. o tym, co działo się rok temu na paradzie równości w Białymstoku. No ale, może kiedyś coś się zmieni. Jak to śpiewał Popek, Może za 400 lat coś się tutaj zmieni, ale bardzo w to wątpię.

Wy za to na sesjach zdjęciowych się przytulacie i macie makijaż w niektórych teledyskach.

Bartek: Dla nas to jest naturalne, być może wynika z tego, jak zostaliśmy wychowani. Mieliśmy na tyle dużo szczęścia, że w naszym domu była miłość i otwartość. To jest bardzo trudny temat, jak w Polsce postrzegana jest męskość. My staramy się trochę uciekać od tego stereotypowego obrazu mężczyzny. Szczerze liczę na to, że męski dotyk przestanie w naszym kraju od razu wywoływać jakieś homofobiczne skojarzenia.

Jakub: Czuję, że trochę nie ma takiej bliskości fizycznej między mężczyznami. Moi znajomi czasem mówią, że jak witają się z innymi mężczyznami i chcą z nimi przytulić, to nagle sztywnieją. Przynajmniej takie jest moje doświadczenie. Ja to tylko mogę tak z Bartasem. Wg mnie problem leży też w tym, że Polacy nie czują swojego ciała, mają problem z bliskościa fizyczną, nagością…

Bartek: A może być jeszcze gorzej, bo nie ma odpowiedniej edukacji seksualnej. A edukacja jest podstawą, żeby zmieniać społeczeństwo – bo nawet jeśli dziecko nie wynosi pewnych wartości z domu, to ma szanse przyswoić je w szkole. A teraz… Szkoda o tym mówić. Bardzo mnie to boli, bo sam mam dwójkę dzieci i to one będą musiały ścierać się z tym systemem.

Jakub: A jakie jest Twoje doświadczenie bliskości z innymi mężczyznami?

Ja akurat jestem złym (a raczej dobrym) przykładem, bo mam wielu takich przyjaciół. A w ogóle to jestem w Grupie Performatywnej Chłopaki, która podejmuje temat męskiej bliskości w swoim spektaklu. Makijaż czy zakładanie damskie ciuchów też nie są mi obce.

Bartek: No i bardzo dobrze! Mamy nadzieję, że jak najszybciej stanie się to normą, czymś tak naturalnym, jak oddychanie.

Jakub: Niech każdy robi, co chce. To nie powinno w ogóle być tematem, jak się kto ubiera. Róbta co chceta. A propos, bardzo polecam filmik z Woodstocku, jak Jurek Owsiak gra solówkę na skrzypcach do Highway to Hell AC/DC.

A co jeszcze polecacie z polskiego jutuba?

Jakub: Ja to najbardziej lubię wszystkie klasyki, wszystkie Pawły Jumpery… Byliśmy nawet kilka lat temu na tej miejscówie i odtworzyliśmy jego skok (bez połamania nogi) oraz nagraliśmy to. Pożyczyliśmy rower od miejscowych dzieciaków i daliśmy im koszulki oraz płytę w zamian… Niestety kaseta gdzieś zginęła. Z innych polskich rzeczy, to ja lubię takie kawałki w stylu piosenka pracowników Auchan na melodię We are the world. Chociaż to akurat trochę smutne.

Sprawdź też

Bartek: Ja za to polecam świąteczną piosenkę firmy Drutex.

Jakub: A z niepolskich, to wczoraj oglądaliśmy wywiad Channel 5 z Chetem Hanksem, synem Toma Hanksa. Zabawny.

Ja z kolei polecam wszystkim wasze filmiki! To piękne, duchologiczno – VHS-owe uniwersum, które stanowi idealne uzupełnienie wczasowego humoru wyłaniającego się czasem z waszych tekstów i teledysków.


Bartek: Wiesz, wychowałem się na Komicznym Odcinku Cyklicznym i MdM, więc to absurdalne poczucie humoru od zawsze we mnie jest.

Jakub: A ja na rubryce kawałów w Kaczorze Donaldzie.

To jeszcze a propos koncertów. Macie ten jeden gig, na którym odwaliło się coś tak dziwnego, że zapamiętacie to do końca życia?

Jakub: Koncert w Bielawie…Trauma na całe życie, po której myślałem, że już nigdy nie będę chciał grać na żywo. Miejscem była dawna szwalnia, która zaczęła służyć trochę jako klub, a trochę miejsce do paintballa. Niby spoko, postindustrialny klimacik, wszystko się zgadza… Ale im więcej lało się alkoholu, tym z ludzi wylewało się więcej dziwnych słów. 
– Wiecie, że rok temu w tym klubie był ogólnoeuropejski zjazd nazioli na motorach? Aaale spokojnie, my jesteśmy lewakami. Im dalej w las, tym coraz więcej było takich znaków ostrzegawczych. Jeden typ stwierdził, że skoro gramy w duecie, to na pewno jesteśmy gejami. Tak czy siak, zanim zdążyliśmy wyjść na scenę, wszyscy w klubie byli już tak porobieni, że w ogóle nie zwracali uwagę na to, czy gramy jakąś muzykę, czy nie wiem, pierdzimy do mikrofonu.

Bartek: Ja pod koniec powiedziałem do ludzi: zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że jesteście w piekle. Że codziennie przeżywacie nasz koncert. Codziennie w kółko to samo. Zagram wam teraz piosenkę, której będziecie słuchać przez całą wieczność. I wtedy zagrałem noise’ową wersję utworu Pegasus z naszej epki. Zakończyłem to w sposób, który pasował mi do tego miejsca. Oczywiście sam byłem już nieźle porobiony, bo na trzeźwo po prostu nie dało się tego wytrzymać.

Jakub: To ja jeszcze dopowiem, że po koncercie mieliśmy udać się na nocleg do jakiegoś pensjonatu, ale nie ogarnęli tego. Zamiast tego, kazali nam spać w szatni do paintballa, która przypominała jakiś magazyn. Na środku rozwalone łóżko, brudne koce, więc spaliśmy w kurtkach. Do łazienki obok do 6 rano wchodzili ludzie, żeby brać narkotyki. A w ogóle, to nie mogliśmy nawet stamtąd wyjść przed 8 rano, bo zamknęli nas na klucz.

Bartek: Podróż do piekła i z powrotem.

Bilety na koncerty Wczasów (ale nie takie jak w Bielawie) znajdziesz tu

Na szczęście jesteście z nami, dalej koncertujecie i wydajecie tak świetne albumy, jak To wszystko kiedyś minie. Dzięki za to wszystko, jak i rozmowę!