Czytasz
Dopowiedzieć „Niedopowiedzenia”. Czarny HIFI o klasyku na 10-lecie

Dopowiedzieć „Niedopowiedzenia”. Czarny HIFI o klasyku na 10-lecie

Czarny HIFI

Czarny HIFI dobrze zapamięta 12 listopada 2022 roku. W ten dzień jego pierwszy album producencki, czyli Niedopowiedzenia, skończył 10 lat. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o tym materiale niż przy okazji odsłuchów – sprawdźcie, co mówi o nim autor po dekadzie od premiery.

Czy w album była wpisana jakaś szersza idea?

Chciałem udowodnić, że muzyka jest składnikiem, który przemnaża siłę i znaczenie tekstu. Że to ona decyduje, czy dany wers odebrany jest poważnie, czy też ironicznie. Na albumach takich jak ten po prostu się to słyszy – później widać to również po ich recepcji wśród słuchaczy. To właśnie chciałem pokazać, taką miałem wówczas ambicję.

Czy w numerach instrumentalnych pierwotnie mieli być goście?

Warto zacząć od początku, bo to był naturalny, logiczny wybór poprzedzony byciem słuchaczem. Do samego robienia bitów i produkcji pchnęli mnie m.in. tacy producenci, którzy nie zawsze przeznaczali swoje kompozycje na numery z tekstem. Ich bity bywały tak świetne, że mogłeś ich słuchać jako samodzielnych bytów. Dlatego też część rzeczy, które zrobiłem na płytę, od początku nie miała posiadać żadnego gościa. Myślenie, że wszędzie niezbędne są wersy albo ten przysłowiowy ryj, najlepiej z ogromnymi zasięgami, jest nieprawidłowe. Za to o sukcesie płyt z akapelkami – i to jakiegokolwiek artysty, nawet największego – jeszcze nie słyszałem.

Czy album podkreślił rolę DJ-ów w rapie?

Kebs i Panda szaleli na tej płycie na gramofonach tak jak nikt inny u nas na podobnym projekcie. Po latach można stwierdzić, że był to jeden z ostatnich albumów w Polsce, gdzie coś takiego się działo i kręciło milionowe liczby.

Czarny HIFI i jego Niedopowiedzenia

Czy dużo numerów trafiło do szuflady?

Ciężko odpowiedzieć precyzyjnie na to pytanie. W zasadzie zawsze jest tak, że każdy projekt generuje jakąś liczbę odrzutów. Dzieje się tak dlatego, że pomysły odkłada się na później, by się przegryzły i dojrzały. Tak było chociażby z kawałkiem z Sokołem. Planowałem, że pojawi się już na Niedopowiedzeniach, ale warto było poczekać do kolejnego albumu i wydać coś tak mocnego jak Latami. Swoją drogą – możliwe, że na ostatnim albumie producenckim Jeśli coś się stanie… są traki, których zalążki narodziły się naprawdę dużo, dużo wcześniej.

Czy nie było planu, żeby pojawiły się nie tylko osoby związane z rapem, ale też popem?

Wydaje mi się, że nie podejmowałem wtedy takich działań. Przyznaję za to, że już wtedy zacząłem budować swego rodzaju most między tym, z czego już byłem znany – czyli produkcjami stricte hiphopowymi – a innymi gatunkami muzycznymi. Następnymi etapami w tymże budowaniu były kolejna płyta Nokturny i Demony, materiał Ani Dąbrowskiej, no i późniejsze zaangażowanie w muzykę do filmu Kamper. Za sprawą tych działań wiosną 2016 roku wyszły spod mojej ręki dwa ważne numery: W głowie Ani i Co jest ze mną nie tak z Pezetem. Może mnie mylić pamięć, ale chyba oba miały nawet ten sam dzień premiery. I oba z miejsca zawładnęły na parę tygodni internetem oraz mainstreamowymi stacjami radiowymi. Nie będę ściemniał, to było fajne uczucie.

Sprawdź też
Jedzeniowe miejscówki na Nowym Świecie

Czy wydanie albumu było symbolicznym zamknięciem etapu HIFI Bandy?

Nie, ponieważ marzenie o płycie producenckiej miałem od zawsze – przyspieszyłem tylko jego realizację. Ale owszem, stało się tak ze względu na przeciągające się prace nad trzecim albumem HIFI Bandy. Ten materiał, jak dobrze wiemy, nigdy nie powstał. Pozostał po nim tylko numer Otwórz oczy. Może gdyby nie Niedopowiedzenia, to Remis trafiłby na trzecią płytę naszej grupy? Może podobnie stałoby się z numerem Nadal z preorderowego dodatku w postaci CD? Nie wiem, naprawdę. Wtedy była to dla mnie naturalna kolej rzeczy, powodowana chęcią rozwoju. Nikt się nad tym głębiej nie zastanawiał.

Czy po latach jest zadowolenie z odbioru?

Fakt jest taki, że Niedopowiedzenia są najlepiej się sprzedającą płytą w Polsce, jeśli mówimy o pół-instrumentalnym formacie. Bardzo się cieszę, bo tego typu albumy zawsze były wysoko na mojej liście tych ulubionych. Moon Safari Air, Chemical Brothers, Massive Attack… Mógłbym tak wyliczać i wyliczać, ale zamiast tego przypomnę o Świeżym materiale, którego autorem jest Waco. Miał świetne akcenty brzmieniowe, instrumentalne, po prostu trzeba go znać. Te materiały bronią się nawet wtedy, gdy mówimy o nich 10 lat po premierze albo i nawet lepiej.

Czarny HIFI i jego Niedopowiedzenia
Copyright © Going. 2021 • Wszelkie prawa zastrzeżone