Czytasz
Dlaczego możesz być męski, nosząc niemęskie ubrania?

Dlaczego możesz być męski, nosząc niemęskie ubrania?

Mężczyzna w spódnicy, nie stroniący od kolorów i ozdób to nie żaden „lewacki wymysł”, tylko wzorzec sięgający początków ludzkości… Z którego możesz czerpać.

Żyjąc w Polsce w 2022 roku, widok mężczyzny w sukience (tudzież czymkolwiek innym niż spodnie) wciąż jest rzadkością. Szkoda, bo moda męska na przestrzeni wieków oferowała całkiem sporo ciekawych krojów dla panów, znacznie wychodzących poza współczesny (często nudny) kanon. Oczywiście bardziej konserwatywna część polskiego społeczeństwa widzi zagrożenie w mężczyźnie zakładającym spódnicę, tunikę, lub cokolwiek co wykracza poza szarobure bluzo-kurtko-koszulo-t-shirty (no chyba, że jest księdzem xD).

Dlaczego? Czy ktoś taki rzeczywiście stanowi zagrożenie? Jakkolwiek koncept tradycyjnej męskości jest zanurzony w patriarchacie i ma wiele destrukcyjnych wzorców, posłużę się nim przez chwilę – czy przypadkiem jedną z fundamentalnych cech starej męskości nie jest odwaga? Jeśli tak, to najbardziej męscy są ci, którzy nie boją się wyjść na polskie ulice w sukienkach albo czymkolwiek, na co mają ochotę. Niestety, ale w naszym kraju ubieranie się w rzeczy nie pasujące do konwenansów płciowych czasem jest wręcz aktem heroicznym. Czy więc wszyscy strażnicy tradycyjnej męskości obawiają się słabości nowego mężczyzny? Czy raczej jego siły? A może po prostu nie rozumieją zmian kulturowych i chcą, żeby było jak dawniej? Rzecz w tym, że dawniej mężczyźni wyglądali zupełnie inaczej niż dziś. I to nie spodnie były ich podstawowym ubiorem.

Moda męska kiedyś

Zacznijmy od antyku i jednej z pierwszych wielkich cywilizacji – sumeryjskiej. Jak wyglądali dzielni Sumerowie? Proszę bardzo.

moda męska
NO NIE WYTRZYMIĘ, SUMER SIĘ ZA BABĘ PRZEBRAŁ

Jak się domyślacie, nie byli ultra progresywną cywilizacją (no chyba, że mamy na myśli progres jako rozwój cywilizacyjny), a ich ciuszki wyjątkiem w czasach antycznych. Grecy chodzili w chitonie – stroju przypominającym sukienkę, a Rzymianie – tunice oraz todze. Potem było jeszcze mocniej. W średniowieczu do męskiej garderoby wjechały rajtuzy, pod koniec XVI wieku krezy, a sto lat później – peruki. Oraz cała masa innych, wykręconych trendów w modzie. Mężczyźni coraz bardziej kochali się dekorować i choć kroje zmieniały się (wciąż jednak bardziej przypominając współczesne ubrania kobiece niż męskie), to panowie coraz mocniej eksperymentowali – z fryzurami, biżuterią, makijażem.

moda męska
Hyacinthe Rigaud – Ludwik XIV

Oczywiście, wtedy ekspresja w ubiorze również była represjonowana – nie tylko ostracyzmem społecznym, lecz oficjalnymi karami. Czyniły to władze, no i oczywiście instytucje religijne. Kościół ganił np. rycerzy odwalających się w ekstrawaganckie ciuszki na wyprawy krzyżowe (lecz bynajmniej nie za to, że nosili suknie, lecz fakt, że te stawały się coraz szersze). Niemniej, mimo oporów, moda męska ewoluowała – a ci, którzy się nią interesowali i przekraczali konwenanse, byli pionierami, za którymi szła reszta. Spójrzmy na figurę dandysa – majętnego przedstawiciela klasy średniej, który poprzez wygląd chciał aspirować do bycia arystokratą. Z czasem szykowny ubiór stał się sednem bycia dandysem – a oni sami deklarowali dbanie o swój wygląd i ubieranie za sens życia. I wcale się z tym nie kryli.

Moda męska dziś

Figura Dandysa została jakiś czas temu zrehabilitowana w naszym kraju, czego dowodem były polskie blogi modowe czy grupy na fejsie (Jak będzie z dandysami?) odwołujące się do dandysowskiego stylu życia. Moim zdaniem ich stylówy są mocno zachowawcze i raczej nie wychodzą poza sferę, ekhm, elegancji, ale trzeba dandysom oddać, że nie boją się przyznania do zainteresowania modą czy pielęgnacją własnego ciała. No i próbowania z różnymi kolorami w garderobie. Okej, może w 2022 roku nawet w Polsce mężczyźni już tak bardzo nie boją się kolorów (szczególnie Gen Z), ale 10 lat temu nie było to tak oczywiste. I i nic dziwnego – od dziecka większość z nas jest socjalizowana, że pewne kolory są po prostu zakazane dla chłopców, inne dla dziewczynek. I również w tym przypadku historia pokazuje, że kiedyś było inaczej – niebieski tradycyjnie był przeznaczony dla płci żeńskiej, a różowy – męskiej. A skoro już jesteśmy przy internetowych dandysach, jeden z nich znany jako Dandycore, nagrał kiedyś o tym filmik:

moda męska
Matka boska jest skonsternowana tym, że jej dziecko nosi tak zniewieściały kolor, jak różowy / Duccio di Buoninsegna – Madonna Rucellai

Społeczności dandysów przywodzą mi na myśl popularne niegdyś blogi dla facetów typu Facetem Jestem i o siebie dbam, które eksplorują męskie tematy. Okej, w większości były zakorzenione w tradycyjnym postrzeganiu ról i tożsamości płciowych (a modowo to juz wgl), a momentami ocierały się o coachingowy vibe i porady lifestyle’owo-randkowe w duchu pick-up artist (sprawdźcie to, idealne na walentynki). Niemniej, stanowiły mały kroczek w dobrym kierunku, zwracając uwagę mężczyżn na emocje i ogólnie pojęty self-care. Podobnie postrzegam zjawisko metroseksualizmu. Obraz mężczyzny, który używa kosmetyków i przywiązuje dużą wagę do swojego wyglądu, powstał z inicjatywy wielkich firm kosmetykowych i odzieżowych, które liczyły, że mężczyźni zaczną częściej kupować ich produkty. Niemniej, przyniosło to nowy model mężczyzny – stojący w opozycji wobec dominującego do tej pory macho.

moda męska
Polski symbol metroseksualizmu – Radek Majdan!

Oczywiście w Polsce jeszcze do niedawna przyznawanie się do dbania o swój wygląd i bawienie się modą jako mężczyzna niechybnie wzbudzało u wielu reakcje w postaci pytań o orientację seksualną tudzież propozycję wpierdolu (a propos – może dlatego odnoszenie się do historycznych postaci typu dandys jest łatwiejsze? Może stanowi czasem swego rodzaju unik?). I nie mówię tu nawet o chodzeniu w sukienkach. Czasem wystarczyło nawet noszenie zbyt ciasnych spodni… Pamiętacie wybuch mody na tzw. rurki?

rurki
moda jest subiektywna

A u mnie było tak…

W moim przypadku zmianę przyniosło to, że zacząłem ubierać się w lumpeksach. No bo w ciucholandowym rozgardiaszu łatwiej przez przypadek wziąć coś niemęskiego. A czasami podział na ubrania dla mężczyzn i kobiet w ogóle nie istnieje.

Najlepsze lumpeksy w Warszawie znajdziesz tu

Tak czy siak, na początku pytałem osoby przy kasie – przepraszam, czy to jest męskie? Na co one, z lekkim uśmiechem, na ogół odpowiadały – nie wiem. Po czym dodawały – jak dobrze na panu leży, to czemu ma nie być dla pana? Wobec tego ciucholandy stały się dla mnie bezpiecznym miejscem do eksperymentowania. Szczególnie, że działy męskie w lumpeksach często nie zachęcają – na ogół to jeden wielki festiwal koszul w kratę z krótkim rękawem, szarych bluzek (w większości sieciówek nie jest zbyt odmiennie) i ogromnych spodni. Obecnie to dział z ciuchami dla kobiet jest moim pierwszym wyborem, a ubraniami wymieniam się z moją dziewczyną (mamy to szczęście, że jesteśmy dość podobni fizycznie):

@ikarvski Who cares what people say? Just wear it. #secondhandshoppinghaul #ciucholand #lumpeksowezdobycze #androgynous #clothesdonthaveagender ♬ Woah – VTSS

Ja mam akurat takie doświadczenie… i spory przywilej – od mieszkania w dużym mieście, aż po wspierającą partnerkę, która nie uznała, że jestem mniej męski, gdy noszę damskie ciuszki. Jednak nie wszyscy mają tak sprzyjające środowisko. Czasem jedynym wzorem swobodnej ekspresji w modzie są osoby publiczne – dla wielu największym jest oczywiście Harry Styles.

harry styles
Źródło: vogue.pl / Fot. Tyler Mitchell dla Vogue US

Dlatego też mam wątpliwości co do oskarżeń o queerbaiting w jego przypadku – czyli celowe nabieranie innych na swoją domniemaną, w tym przypadku, biseksualność, bez oficjalnego coming outu. Nie wiem, czy stylówa Harrego wynika z jego wewnętrznej potrzeby, czy jest efektem kalkulacji osób od marketingu. Po prostu uważam, że nie każdy element garderoby musi zawsze być deklaracją tożsamości płciowej, orientacji seksualnej czy światopoglądu. Bo czy malowanie paznokci i chodzenie w sukience musi być manifestem? Czy właśnie takie myślenie nie jest stereotypowe (i spłaszające queerowość do wyglądu i ubioru)? Sądzę, że taka sztywność w myśleniu również przyczynia się do wpychania mężczyzn w kanciaste kroje i szarobure barwy, nie pozwalając im przekraczać granicy płciowych konwenansów w modzie. A w przypadku, gdy to zrobią, szepcze do ucha imperatyw, by wykrzyczeć całemu światu hey bro, no homo! Dajmy sobie trochę luzu. Moda męska może być polem do eksperymentu. A jeśli ktoś Wam powie, że jest inaczej, to cóż – zawsze możecie odwołać się do historii…

Mało wam tematu męskości i niemęskich ubrań? Posłuchajcie podkastu Grupy Performatywnej Chłopaki:

moda męska ja
Ten artykuł nie mógł oczywiście obyć się beze mnie w spódnicy! Fot. Anna Butenin

Informacje na temat historii mody męskiej czerpałem z książki Krzysztofa Łoszewskiego pt. „Od spódnicy do spodni. Historia mody męskiej”