Król popu i box office’u. Film o Michaelu Jacksonie bije rekordy
Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach…
Michael Antoine’a Fuqui w weekend otwarcia zarobił niebagatelną sumę 217 mln dolarów — więcej niż jakikolwiek inny biopic w analogicznym okresie.
Spis treści

Fala muzycznych biografii nie przestaje zalewać widzów. W ostatnim czasie Jeremy Allen White zagrał Bruce’a Springsteena, Timothée Chalamet — Boba Dylana, a Hugh Jackman i Kate Hudson — członków duetu Lightning & Thunder coverujących utwory Neila Diamonda. Wiadomo już też, że w najbliższym czasie na duży ekran trafią fabularyzowane historie Madonny, Franka Sinatry, Ronnie Spector i Joni Mitchell. Sam Mendes, reżyser American Beauty i 1917, podbije zaś stawkę tetralogią o każdym z członków kultowego zespołu The Beatles.
Naturszczyk z rodziny
Dziś oczy kinomanów są jednak zwrócone na jeszcze innego przedstawiciela popularnego gatunku. W ubiegły piątek, tj. 24 kwietnia, światło dzienne ujrzał długo wyczekiwany Michael. Film Antoine’a Fuqui (Dzień próby, Strzelec, Siedmiu wspaniałych, Wyzwolenie) podejmuje próbę ukazania początków Michaela Jacksona. Historia rozpoczyna się w 1966 roku, gdy kilkuletni wówczas Amerykanin zakłada wraz z braćmi boysband Jacksons 5. Scenariusz uwzględnia również inne punkty zwrotne w karierze artysty: nagranie solowego debiutu Off the Wall z Quincy Jonesem, operację zmniejszenia nosa, kręcenie teledysku do Beat It czy występ z płytą Bad na londyńskim stadionie Wembley.
Tytułową rolę w produkcji zagrał Jaafar Jackson. Stanięcie przed kamerą stanowiło dla niego duże wyzwanie — choć sam również nagrywa muzykę, nigdy wcześniej nie wystąpił w filmie. Poza tym do globalnego fenomenu zdobywcy 13 Grammy podchodzi wyjątkowo osobiście, bo prywatnie jest bratankiem Michaela. Angaż i późniejsze przygotowania obciążyły go na tyle dużą presją, że postanowił nie opowiadać o nich bliskim. — Nikt w mojej rodzinie nie wiedział o tym przez cały rok. Utrzymywałem to w tajemnicy, aż poczułem się na tyle pewnie, żeby się tym podzielić — wyznał w jednej z rozmów.

Dysonans ocen
Czy opowieść o legendzie popu zdała egzamin? Odpowiedź na to pytanie zależy od przyjętego kryterium. Jeśli uznamy za nie oceny krytyków, wypadałoby orzec, że blockbuster raczej poniósł klęskę. — Film naszpikowany wszystkimi kliszami typowymi dla biopiców muzycznych, niemal niemą obsadą drugoplanową i Michaelem, który tworzy jedynie niekończące się uśmiechnięte, nijakie postacie, jest frustrująco płytki — grzmiał Peter Bradshaw z The Guardian. John Nugent z Empire skrytykował Fuquę za brak artystycznej wizji, a Robbie Collin z The Telegraph zarzucił mu, że nie zająknął się ani słowem na temat oskarżeń Jacksona o molestowanie seksualne dzieci.
Wyniki finansowe mogą jednak pocieszyć twórców. Okazało się, że w weekend otwarcia, tj. w dniach 24-26.04, Michael w samych Stanach Zjednoczonych zarobił na siebie 97 mln dolarów, a na całym świecie — 217 mln dolarów. Żadna inna biografia nie miała dotąd tak dobrego otwarcia okresu dystrybucyjnego. Straight Outta Compton opowiadające o trio N.W.A zarobiło w takim samym czasie 60 mln dolarów, a Bohemian Rhapsody poświęcone Freddiemu Mercury’emu — 51 mln dolarów.
Z rekordu, co zupełnie nie dziwi, cieszą się ci, którzy wprowadzili nowość do kin. —Nie osiągniesz takich wyników, jeśli nie zobaczysz ogromnych liczb w każdej możliwej grupie demograficznej. Widzowie najwyraźniej świetnie się bawią, a to dobry prognostyk pięknego, wielokrotnego wzrostu — komentuje Adam Fogelson, dyrektor ds. filmów w firmie dystrybucyjnej Lionsgate.

Redaktor naczelny Going. MORE. Publikował lub publikuje także na łamach „newonce", „NOIZZ", „Czasopisma Ekrany", „Magazynu Kontakt", „Gazety Magnetofonowej" czy „Papaya.Rocks". Mieszka i pracuje w Warszawie.

