Czytasz
TOP 10 kawałków Quebonafide E V E R

TOP 10 kawałków Quebonafide E V E R

Bardzo osobiste spojrzenia na dyskografię jednego z najważniejszych raperów w historii polskiej muzyki. Zamierzam tutaj wkurzyć zarówno najstarszych fanów, jak i rozczarować wielbicieli najświeższych utworów Kuby Grabowskiego. Oto subiektywne TOP 10 tracków QUEBO.

Właśnie ruszyła sprzedaż biletów na trasę koncertową Psycho Relations. Jej ogłoszeniu towarzyszą spekulacje dotyczące zakończenia projektu Quebonafide. Czy to kolejna prowokacja ze strony Que, czy faktycznie coś jest na rzeczy? Dowiemy się niebawem, a tymczasem poznajcie naszą subiektywną listę jego 10 najważniejszych tracków.

Łap bilety na Psycho Relations czyli ostatnią(?!) trasę Quebonafide

All Black

Zmieniasz się całe życie, umrzesz taki sam (taki sam)

Gdy o tym mówię, mam ciary na krtani

Jak mój człowiek, co odszedł naćpany

W męczarni, bez walki, sam, drugiego zabił rak

Byłem dzieciakiem, kiedy mój przyjaciel ginął pod kołami

Nagrywałem się na pocztę mówiąc: „jeszcze się spotkamy”

To był trudny egzamin

Zaczynamy utworem ze składanki Hip-hop 2.0, czyli ze złotego okresu QueQuality, wytwórni założonej przez bohatera tego zestawienia. Jest to przykład bardzo mocno mitologizowanego i pożądanego przez starszych fanów wkurwionego Queby. Agresywna nawijka i mroczne, przepełnione frustracją teksty to były cechy, którymi wówczas Que zdobywał sobie bardzo konkretną część fanbase’u. All Black jest książkowym przykładem tej stylówy, gdzie szczery gniew i bardzo dynamiczne flow spotykają się w jednym wielkim, autentycznym strumieniu emocjonalnym. Pozycja obowiązkowa dla newschoolowych sceptyków.

Bollywood

Żaden szacunek, żaden uśmiech, żadna nagroda

Wokół mnie postacie chudsze niż na okładkach Vogue’a

Proszą o jeden kęs jak o jedną dobę dłużej

Dziecko mnie ciągnie za bluzę: „Pan jest aniołem stróżem?”

Nie! Jestem tchórzem, który się bał pomocy

A dziś takim jak ty nie potrafię patrzeć w oczy

Bo tutaj oczy tylko proszą, a ciało błaga

A mi wstyd przed sobą, że czasem nie dojadam

Długo zastanawiałem się, który utwór z Egzotyki wybrać do tej wyliczanki. Mimo ogromnej emocjonalności Zorzy i niesamowitego klimatu w Między Słowami, to Bollywood musiał przejąć rolę głównego przedstawiciela tego albumu. Jest to według mnie po prostu najlepsza forma ekspresji artystycznej, jakiej mógł dokonać ktoś, kto zwiedził cały glob. Wiem, że może brzmieć to trochę na wyrost, i oczywiście samo nagrywanie takich numerów nie ocali krajów borykających się z poważnymi problemami od nędzy i głodu. Tak czy inaczej, do dzisiaj brakuje mi takich manifestów w polskiej muzyce rozrywkowej.

Zaproszenie Czesława Mozila na refren to również strzał w dziesiątkę. Jest to niesamowicie prawdziwy i do bólu poważny utwór, a Quebonafide jako podróżnik – uświadamiacz, to rodzaj artysty, którego ciągle mi brakuje.

PIN


Stres to moja zmora, gniew to moja zbroja

Butla w moich dłoniach działa tak jak Smith & Wesson

Nie chcę znać polityków, celebrytów, jej rodziców
Byłych typów, żadnych VIPów, żadnych tricków (whatever)

Mógłbym iść z wami w szyku w moim rozczochranym życiu

Zgarniam z tego trochę kwitu i popijam Belvedere

Drugi, a zarazem ostatni przykład bardzo agresywnego i mściwego Quebonafide. Powiem szczerze, że gdyby nie PIN, prawdopodobnie zupełnie pominąłbym płytę Taconafide w tym zestawieniu. Ogromny hype i legendarność tego projektu nie wystarcza, żeby mnie przekonać, że kwalifikuje się do top 10. Jest po prostu wiele utworów, w których Que radził sobie lepiej, był bardziej wyrazisty i miał ostrzejsze pióro, niż na projekcie ze swoim warszawskim kompanem. PIN to jednak ten przebłysk geniuszu (z perspektywy czasu – ostatni przebłysk ever), gdzie Kuba Grabowski totalnie odpalił wroty, i machnął zwrotkę tak dynamiczną, tak dobrze poskładaną technicznie i nawiniętą tak piorunująco dobrze, że nie było co zbierać.

Eden Hazard

Dopóki trzymam w garści kości

Tyle lat uczę te rączki niezdarności

Moje Życie to poker, ukartowany spektakl

Co jest kotek, myślałaś, że życie to czat ruletka?

Nie ma płyty bardziej owianej legendą niż Eklektyka. Projekt, który zmienił grę, sprawił, że wszyscy raperzy w Polsce poczuli, że zostali daleko w tyle. Quebonafide był wtedy tym genialnym młodziakiem, który posiadał niezwykłą umiejętność składania mocarnych punchy. To ta płyta zapoczątkowała erę geniusowego rapu w Polsce, w której czasem spędzało się więcej czasu na rozkminianiu wieloznaczności linii, niż na samym słuchaniu utworów. Jego nawiązania do popkultury wypadały w sposób bardzo naturalny i błyskotliwy. On z kolei zachowywał przy tym charyzmę i świeżość newschoolowca.

Po długiej walce ze sobą wybrałem z całej tej zabójczej mieszanki właśnie Edena Hazarda, jako bardzo reprezentatywny track Quebonafide z tamtych czasów. Quebo jako fan piłki nożnej, gier video, filmów i masy innych dzieł kultury po prostu nawijał o swoim życiu, ale ubierał to tak, by każdy odnalazł w tym fragment samego siebie.

Nie ma takich 2-óch

Jestem bogaty, sławny i zdegenerowany

Ale to tylko część tej gry

Mam buty z czerwoną podeszwą, stary

I portfel pełen krwi

Kompletnie trzeźwy czy kompletnie pijany

Nie znam żadnych lepszych wyjść

Choć dróg jest tyle, że znów zbłądziłem

Mój Bóg nie żyje, gdzie mam iść?

Jedyny utwór z tego zestawienia, którego legalnie nie jesteście w stanie posłuchać, jeżeli nie kupiliście w 2017 roku płyty No to Bajka EP. Caość wyprodukowana przez Matheo. Motywem przewodnim całego projektu było wykorzystywanie kultowych piosenek z animacji Disneya. Nietrudno się więc domyślić, że wszędzie, zarówno na YT jak i streamingach, poleciały strzały za prawa autorskie. Tak czy inaczej właśnie ta płyta zrodziła dwie perełki w postaci solowych utworów Que. Pierwszym jest Królem być -który jako jedyny szczęśliwie wciąż stoi na YT, nie do końca czaję nawet, dlaczego – oraz właśnie Nie ma takich 2-óch.

Jest to bardzo gorzki i szczery manifest rapera-celebryty o tym, jak ciężkie brzemię nosi, będąc głównym idolem i maskotką polskiej muzyki rozrywkowej. W momencie pisania i nagrywania tego utworu trwało apogeum szału na Quebonafide, najpopularniejszego wówczas rapera w Polsce. Que mierzy się tu ze swoimi demonami, desperacko próbując wykrzyczeć całą presję ciążącą na jego osobie. Matheo dopieścił instrumental, bazujący na piosence z Aladyna, do perfekcji i nie umiem nie mieć ciar, słuchając tego dzieła. Jest to też złoty moment, gdy nawijanie o problemach ze sławą i sukcesem w wykonaniu Queby w ogóle nie raziło w oczy, ani nie wydawało się aż tak infantylne. Polecam gorąco dotrzeć do tego numeru i go przesłuchać.

quebonafide top 10
Okładka „No To Bajka EP”

Święty spokój

Mogę mieć wszystko poza tobą, tysiąc pokus

Boże igrzysko, a Mefisto dał mi wotum

Odkąd nam wyszło ludzie nie spuszczają z oczu

Święty spokój…

Chodzę w szlafroku po tarasie, słucham jazzu

Ten rynek wypluł mnie, wcześniej trzykrotnie przeżuł

Tysiąc połączeń w toku, odbierz słodki Jezu

Chcę mieć święty spokój…

Kolejny mniej znany utwór Quebonafide, tym razem w ogóle niepochodzący z żadnej jego płyty. Święty Spokój to efekt współpracy rapera i Natalii Zamilskiej w ramach projektu Żywy Gig dla Radia Czwórka w 2015 roku. Bit wykonany przez Natalię był bardzo elektroniczny i eksperymentalny jak na tamte czasy. Wywołało to spore poruszenie wśród fanów rapu i dyskusję, czy wszystko z nim w porządku, czy też jest nieudaną próbą zrobienia czegoś alternatywnego. Z perspektywy czasu uważam, że ten track cudownie się zestarzał. Wracam do niego regularnie i za każdym razem wprowadza mnie w słodko-gorzki stan ukojenia. Polecam puścić sobie szczególnie do kawy.

Co jest ze mną?

Bo ścierwo znowu mi nie daje zasnąć

W kółko otwieram i zamykam paszport, hej

Wbiłem już prawie wszystkie szpilki w mapę

Więc możesz znów być dla mnie całym światem

Sprawdź też

Niepodważalnie jeden z najlepszych bitów, na jakich Que miał okazję nawijać, za co musimy podziękować Gedzowi. Gdy jakiś oldschoolowy narzekacz pyta o przykład, gdzie autotune działa na korzyść utworu, to jest jedno z moich pierwszych skojarzeń. Wszystkie emocje i rozpacz bijąca z nawijki Que są bardzo umiejętnie spięte aranżacyjnie. Krótka, ale bardzo treściwa i dopracowana perełka.

Vanilla Sky

Jestem artystą, mój plan to zabłysnąć w Hessdalen

Artystą – powiedziałem to, czy tylko pomyślałem?

Zapalają się latarnie miasta i błyszczy asfalt

A ich ckliwe kłamstwa stają się prawdziwe jak parezjasta

Bez fizyki, agonii, bólu i Alghedonii

Scena, gdy uciekasz, to ta jedna z moich ulubionych

Docieramy do podium, a tutaj, co może wiele osób zaskoczyć, aż trzy utwory z okresu, gdy wychodziła Ezoteryka, a wraz z nią Erotyka. Te dwie płyty to moim zdaniem najlepsze krążki Quebonafide w całej jego dyskografii. Vanilla Sky to utwór bardzo poetycki i poważny w całym wydźwięku. Instrumental BobAira brzmi niemal jak muzyka filmowa. Quebo emocjonalnie wyrzuca z siebie konkretne, ambitnie rozpisane refleksje, a wszystko to spina genialny refren Mesa, wjeżdżający wraz z dropem narastającego napięcia. Majstersztyk.

Ciernie

Jestem na wpół niewidomy od dziecka

I tylko słucham, jak szklane domy tłuką się o twarde serca

Ślepo wierząc w to, że świat ma dla mnie barwę szczęścia

Ślepo wierząc? Świat ma dla mnie barwę szczęścia

Tak wysoka pozycja tego numeru chyba jest najmniejszym zaskoczeniem. To kolejny na tej liście utwór z Ezoteryki, dokładnie jej drugi singiel. Quebonafide odkrył tam po bangerowym Hypie swoje drugie, bardziej artystyczne oblicze. Risk Zero wysmażył bit na przepięknym samplu, a Que niesamowicie się nagimnastykował na swoich dwóch zwrotkach, żeby brzmiały jak brzmią. Calutki tekst na Geniusie aż kipi od adnotacji, jak na 2014 rok, ten track naprawdę budził podziw.

Wszystko dopełnia Deys swoją mega dynamiczną zwrotką, w której rzuca bardzo odważne wersy o tym, że „nagrywa dziś ostatni feat, na którym mu zależy”. Wtedy wzbudzało to sporo kontrowersji – czy nie skreśla się w taki sposób przyszłych dużych współprac? Czy wieszczenie, że Quebo to najważniejszy raper w historii, z jakim nagrał w 2014 roku, to nie wyolbrzymienie? Jak pokazał czas, Deys zdawał sobie sprawę aż zanadto, z kim ma do czynienia, co tylko podkreśla legendarność tego utworu.

Pijmy wino za kolegów


Nie wiem czy życie to pluralizm, dualizm, monizm

Zawsze było nam wszystko jedno

Ostatni ludzie tu mi pozostali

Pozwolę pozwolić sobie wstawić w nawias, że ze mną

Podziw przerodził się w śmiech

Na sali, ale mówię o tym tylko na serio

Między materią, a antymaterią

Drogi przedmiot to wciąż tylko przedmiot

Wrzucenie tak niepozornego i zapomnianego utworu na sam szczyt jest chyba najbardziej kontrowersyjnym wyborem w tej topce. Tak, ten mało komu znany track, nagrany na szybko na dodatkowy mixtape, to według mnie najlepszy utwór Quebonafide, jaki napisał i nagrał. Podkreślałem na początku, że to bardzo subiektywna lista i to jest chyba dobitne potwierdzenie tego statementu.

Pijmy wino za kolegów to dla mnie po prostu kwintesencja tego artyzmu, który osiągnął wówczas Que. Wersy są idealnie wyważone pomiędzy filozoficznymi rozkminami, bardzo przyziemnymi spostrzeżeniami i – tak, tak – poezją. Zmiany flow następują non stop, są bardzo różnorodne i naturalne równocześnie. Genialny raper i zwykły ziomek, który wyrzuca z siebie swoje rozkminy o prozie życia. Aż tyle i tylko tyle. Za taką muzyką tęsknię.

Podsumowując

Tak prezentuje się moja lista 10 najlepszych utworów Quebonafide. Najstarszych fanów niesamowicie może oburzyć fakt, że nie ma w tym zestawieniu ani jednego tracku z Płyty Roku, i jest tylko jeden z Eklektyki. Młodszych lub po prostu śledzących go od niedawna może z kolei zbić z tropu to, że nie ma na tej liście nic z Romantic Psycho.

To obrazuje jednak bardzo precyzyjnie moje spojrzenie na jego dyskografię: Quebo swój złoty okres miał w latach 2014-2016, a po nich zdarzało mu się jeszcze sporo genialnych przebłysków. Nie uważam, że na Płycie Roku czy Eklektyce wypadł źle – po prostu to co wydarzyło się po nich, było naturalną ewolucją w jeszcze lepszego rapera i artystę. Natomiast to, co wydarzyło się przy premierze Romantic Psycho uważam za ciekawą wariację i dalszy etap rozwoju. Lirycznie i technicznie jednak nijak się nie ima tego, co Que prezentował w swoim prime time.